sobota, 14 września 2013

Matka - panikara...

Mamusia okazała się ostatnio przewrażliwioną panikarą.
Maluch wydawał jej się jakiś niespokojny.
Postanowiła poradzić się internetowych koleżanek.
Padło wiele porad i teorii, a między nimi zapalenie ucha.
Mamusia wszystko do siebie dodała. Katarek, łapanie się za uszko, wiercenie się w nocy i wyszło, że Maluch jest chory i trzeba do lekarza.
Lekarz popatrzył, posłuchał i stwierdził, że dziecko jest wzorowe. Jest ruchliwy, bo taki był zawsze, a Mamusia ostatnio zmęczona, to wydaje jej się tak jakby bardziej.
Uszko jest szarpane, bo po prostu jest.
Niespokojny czasem? Może być, bo ząbki się już próbują wybijać.
A Matka jest po prostu panikarą i czego ona w ogóle chce od Pani Doktor.

Ale co by nie mówić, warto było tłuc się na drugi koniec miasta i wydać 100 złotych, żeby usłyszeć, że Maluch jest zdrowy plus jeszcze parę komplementów pod jego adresem.
Teraz Mamusia jest dumną z Syna panikarą.

1 komentarz:

  1. Czasami też panikuję nad byle katarem, ale że raz panika okazała się słuszna, wolę zabrać dziecko do lekarza o jeden raz za dużo niż o jeden raz za mało . No bo co kurczę, za coś płacę to ubezpieczenie, nie? ;)

    OdpowiedzUsuń