wtorek, 8 października 2013

Fifi widzi Ktosia...

Moje dziecię zupełnie przypadkiem odkryło lustro.
Już wcześniej bawił się takim dodawanym do maty edukacyjnej, ale nie wzbudzało ono w nim jakiegoś specjalnego zachwytu. A dziś po porannym makijażu zostawiłam lustereczko na stole i Filipek je dojrzał. Najpierw zobaczył siebie, a potem dojrzał mnie.
Śmiechów nie było końca. Do mnie na żywo poważna mina, do mnie w lustrze dzikie śmiechy.
Aż żal, że M. tego nie widział, bo jemu się wydaje, że tylko on go tak rozśmiesza.

Niestety, jak już wrócił M i postanowił całość sfotografować, Fifuś zmienił się w skałę i śmiać mu się odechciało.

6 komentarzy:

  1. Julka widząc się w lustrze fika nogami jak poparzona. Taka szczęśliwa :)
    Dzieci robią fajne miny do lusterka, najfaniejsze są te zdziwione, jak widzą dwie mamy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapraszam do Libster Blog Award :-) http://me-and-baby.blogspot.com/2013/10/and-winner-is.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój Gabryś niezmiernie cieszy się jak widzi mnie w lusterku, ale jak widzi dzidziusia to trochę się denerwuje :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Faajny, u nas to samo! Ciekawe, czy dzieci wiedzą, że to ich odbicie. A może myślą, że to drugi dzidziuś :)

    OdpowiedzUsuń
  5. lustro, wielka miłość kociąt i niemowlaków. moje dziecię uwielbiało lizać swoje odbicie w lustrach :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hhihi a potem będą całusy dla samego siebie i zabawa w akuku :)

    OdpowiedzUsuń