sobota, 26 października 2013

Przygotowania...

Co mnie pokarało.
Wczoraj M. odebrał torcik. Nie taki jak miał być. Zrobiło mi się smutno.
M. ściągnął mi do domu szwagra.
Nie zdążyłam umalować włosów, przymierzyć sukienki, poszukać butów.
Dziś. M. uważa, że nic się nie stało, pojedziemy na zakupy i dokupimy co trzeba.
Ale ja nie wiem co trzeba, bo wczoraj nie miałam kiedy sprawdzić.
Mierzymy ubranko Filipa.
Czapeczka za mała.
W trzech sklepach nie możemy dobrać odpowiedniej. Będzie bez czapeczki.
Kupuję troszkę biżuterii, parę ozdób do włosów, będzie dobrze, coś się dobierze.
W domu okazuje się, że nie mam butów.
Fifi śpi, czekamy aż się obudzi i jedziemy kupić.
W trzecim sklepie znajduje pantofle na w miarę normalnym obcasie, ale tylko czarne.
Pada moja koncepcja stroju, ale nic, staram się nie denerwować.
Maluję sobie włosy, kąpiemy dzieciaka, usypiam, a M. jedzie na myjnię.
Zasiadam przed telewizorem i maluję paznokcie.
Już jestem nawet spokojniejsza o Filipa. Mam przeczucie, że zachowa się cudownie.
Dzwoni M.
Jego babka i ciotka z mężem nie przyjadą.
Bo nie.
Szlag mnie trafia.
Jutro o 11 chrzest. Oni dzwonią o 21. 
Nie rozumiem co oni sobie myśleli.
Zostałam z trzema wolnymi miejscami. A może i czwartym, jak mój tata postanowi nie zabierać ze sobą swojej kobiety.
Zaprosiliśmy 27 osób, wydawało się, że najbliższej rodziny. Czy naprawdę tak ciężko na to jedno wydarzenie się zebrać i przyjechać. A jak nie, to dać znać odpowiednio wcześniej. Tak zrobiły dwie osoby. Zadzwoniły dwa tygodnie temu. Tak nakazuje dobre wychowanie. 
Nie chce mi się nawet takiego zachowania komentować. Jutro będą stały przy stole trzy puste krzesła, bo nawet o tej porze nie zadzwonimy do hotelu, żeby sprzątnęli zbędne nakrycia.
Szkoda gadać.

Za to M. jak wrócił przyniósł ciasteczka.

Troszkę mi się humor poprawił.
Fifi słodziutko śpi. Tak spokojnie, jak nigdy.
My oglądamy film.
A jutro od rana adrenalina i szał szykowania się.
Mam nadzieję, że mimo wszystko będzie to piękny dzień.
Trzymajcie kciuki.

5 komentarzy:

  1. Ważny dzień i cudne wspomnienie :)
    Udanej imprezy!
    Co by Wam Fifi nie dał koncertu podczas "kąpieli" ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymam mocno. :) A tak przy okazji, co się dzieje z tymi ludźmi. U mnie też wiecznie jest problem z podstawowymi zasadami współżycia w społeczeństwie. Pozostaje tylko dawać dobry przykład innym.

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymamy kciuki żeby wszystko się udało :) niestety tak to juz jest, że jak chcemy jak najlepiej to wychodzi jak zwykle... Jeśli chodzi o gości to nienawidzę takich sytuacji, albo ludzie nie rozumieją, że za każdą osobę się płaci, albo robią na złość :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieje, że wszystko poszło tak jak chciałaś! i że się wszystko udało!

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam nadzieję, że było cudnie i humor Tobie dopisywał :-)

    OdpowiedzUsuń