poniedziałek, 28 października 2013

Udało się...

Chrzciny, chrzciny i po chrzcinach.
Udało się wszystko.
Mamusia uśmiechnięta, Tatuś uśmiechnięty, rodzina chyba też zadowolona.
Nawet skwaszona mina teścia nie popsuła mi humoru.
Fifi o mało nie przyprawił nas o zawał, bo na początku mszy zaczynał swoje koncerty, ale już w połowie spał jak zabity. Nawet polewanie wodą i przekładanie go sobie z rąk go nie ruszyło. Obudził się jak wyszliśmy z kościoła.
Za długo też nie prezentował się w eleganckim garniturku, bo już na wejściu pogubił buciki, a potem tak się wiercił, że wszystko się pomemłało, ale i tak wyglądał uroczo. W hotelu został przebrany w strój codzienny czyli dres.
Moja Siostra tak przejęła się rolą chrzestnej, że prawie nam zemdlała na mszy, ale wytrwała i jest z siebie zadowolona. A ma z czego, bo ksiądz nas nie oszczędzał i przeciągnął nabożeństwo do półtorej godziny.
Przyjęcie też było świetne. Jedzenie dobre, obsługa miła. Goście byli zachwyceni.
No, ja, jak zwykle, coś bym zmieniła, ale ja to ja. Dla mnie musi być lepiej niż idealnie.
Nawet mój tatuś był pozytywny, ale jak zwykle z dystansem.
Przyjechał sam, specjalnie się do nikogo nie odzywał. Nie na rękę mu to wszystko było, ale starał się zachować pozory.
Zdjęcia oczywiście będziemy mieli i się nimi pochwalimy, jak tylko kolega fotograf nam je podeśle. 
Jestem szczęśliwa, że M. pomyślał, żeby go zamówić, bo będziemy mieli śliczną pamiątkę.
A jak na razie mam tylko zdjęcie tortu zrobione przez M., jak odbierał z cukierni.
To jest właśnie ten tort, z którego byłam niezadowolona.
I nadal utrzymuję, że miał być inny, ale gościom się podobał. Wszyscy rzucili się robić mu zdjęcia.

No i jeszcze jedno. 
Ja od bardzo dawna nie czułam się tak piękna, jak wczoraj.
Wszystko miałam zapięte na ostatni guzik.
Sukienka, buty, opaska na włosach. Wszystko było, tak jak chciałam. To dla mnie bardzo ważne, bo ostatnio zaczęłam popadać w kompleksy.

Dziękuję ogromnie M. za to, że wszystko tak cudownie zorganizował.

8 komentarzy:

  1. Wow..torcik nieziemski...Mnie urzekł...
    Zaskoczyła mnie długość..mszy...My robiliśmy w sobotę, specjalnie dla nas..20 minut...i miłe zaskoczenie...ciepła woda chrzcielna...
    pzdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też mieliśmy plan na sobotę i specjalnie dla nas, ale w hotelu w sobotę mieli wesele i choć to na innej sali, to my nie chcieliśmy i skończyło się na niedzieli.

      Usuń
  2. Tak się martwiłaś, a widzisz wszystko było super. a nam matkom jak to matkom na 100% nigdy nie dogodzi :) Torcik piękny:) ale piętrowy? Ilu gości mieliście? :)

    No i zapraszam Cię oczywiście na moje rozdanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gości miało być 27, a w końcu było 24. A tort tak, piętrowy.

      Usuń
  3. No widzisz a tak się przejmowałaś. Teraz pozostaną zdjęcia i piękne wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny tort :) ! My w ogóle nie mieliśmy tortu, tylko szarlotkę na ciepło z lodami.

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny tort. Musiał smakować nieziemsko :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też bym obfotografowala ten tort na prawo i lewo,boski!

    OdpowiedzUsuń