wtorek, 26 listopada 2013

Odwiedziny, trzylatek, koty i internet...

Strasznie lubię jak mnie ktoś odwiedza.
Zwłaszcza jak jest to ktoś, kto ma swoje dzieci i wie, jak jest.
Niestety, bardzo rzadko ktoś się u mnie pojawia.
Dlatego tak mnie takie odwiedziny cieszą.

Dziś właśnie była u mnie koleżanka.
Można powiedzieć, że nawet więcej niż koleżanka, bo jestem chrzestną jej syna.
Synek niedługo kończy 3 latka, ale jak dotąd średnio utrzymywałyśmy ze sobą kontakty.
Wizyty ograniczały się do urodzin, rocznic, a ostatnio widziałyśmy się, jak urodził się Filip.
No i właśnie dziś mnie odwiedziła razem z synkiem.
Taki trzylatek to jest dopiero wyzwanie.
Ja w ogóle nie wiem, jak się do takiego dziecka podchodzi.
Niektórzy myślą, że dziecko to dziecko. O nie! Dziecko półroczne, a dziecko trzy letnie, to mega różnica.
 
Problem zaczął się już przy wyborze prezentu na Mikołajki (wiem, że do Mikołajek jeszcze trochę, ale ze względu na częstotliwość odwiedzin, wolałam kupić teraz).
No bo co kupić trzylatkowi.
Skąd ja niby mam wiedzieć. U nas w rodzinie ja i M. rozpoczęliśmy tworzenie nowego pokolenia, nie mieliśmy wcześniej do czynienia z małymi dziećmi. A u znajomych, to taki średni był zawsze kontakt, a poza tym większość znajomych ma dzieci góra dwuletnie.
No dobra, udało się kupić coś z Lego Duplo. Udało się nawet trafić w gust trzylatka.

Kolejny problem, to jak z takim dzieckiem rozmawiać.
No, bo przecież, już ładnie mówi, ale zrozumieć go nie sposób.
Mówić jak do dziecka czy już bardziej "dorośle"?
Bawić się z nim czy skupić na swoim dziecku.
No i koty.
O mało zawału nie dostałam, jak zaczął za nimi ganiać. A te łachudry są wredne i też nieprzyzwyczajone do takich dzieci. W końcu zamknęłam je w sypialni i w efekcie mam kolejne rysy na drzwiach.

Filipek na początku był zaniepokojony, co się dzieje. Zwłaszcza interesowały go głośne dźwięki przyniesionych przez kolegę zabawek.
Przez te atrakcje potem nie chciał jeść i padł spać tak jak go położyłam. Teraz zobaczymy czy nadmiar wrażeń mu nie zaszkodzi.

A mi? Mi minął bardzo miło czas. Jestem po tym wszystkim troszkę zmęczona, ale czuję jeszcze niedosyt rozmów. O tyle rzeczy chciałam ją jeszcze zapytać, o znajomych, o rady związane z dzieckiem, o jej męża i wiele, wiele innych. Ale czasu zbrakło.
Brakuje mi czasem takich zwykłych plotek.
Moje dwie najbliższe przyjaciółki wyprowadziły się z naszego pięknego miasta do stolicy, trzecia oprócz dziecka ma pracę, nie ma z kim pogadać, poplotkować, wyżalić się czy pochwalić.
Co ja bym zrobiła bez sieci...

A to są dwie wredne istoty, z którymi nie wiem już co zrobić:


14 komentarzy:

  1. Jak to nie wiesz co zrobić? :) Boskie są! (mowi ta, co nie lubi kotów :P)
    A jakby brakowało Ci wymiany doświadczeń, to wal śmiało na fb :)
    Ja tam jestem odzieciowiona strasznie, praca w punktach opieki przyzwyczaiła mnie do wszelkiej maści dzieci i problemów.. Tylko ze swoim sobie średnio radzę (taki psikus :P)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja zwyczajnie nie mam czasu,żeby właśnie chociaż trochę poplotować, wyżalić, pochwalić się...
    Za dużo na głowie :/ , jeszcze święta za pasem a listy prezentów nawet w głowie nie ma ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brak czasu to swoją drogą. O liście prezentów wolę nie myśleć. Nie mam pojęcia co komu.

      Usuń
  3. W razie problemów i pytań o dzieciaczka wal śmiało ;) Tyle ile mogę to pomogę :)
    Zwykłe ploty są potrzebne bardzooo! Przynajmniej raz w miesiącu zwiewam z chaty do przyjaciółek bezdzietnych, żeby pogadać o czymś innym niż kupki, pieluszki, zupki i ząbki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja rownież moge pomóc:) Jestem mamą dwulatka wiec wszystkiego jeszcze nie zapomniałam..;) Koty..cóz- ja mam jednego i czasami bym go w kosmos wysłała...:)

    OdpowiedzUsuń
  5. kocham koty!!! tez cierpie na deficyt kolezanek z dziecmi... dobrze ze jest net:-) zawsze mozna powymieniac sie doswiadczeniami:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj, w tym wieku każde pół roku to taka mała przepaść. Nas jak odwiedza kuzyn Hani z tego samego roku, ale 9mcy starszy to musimy (czyli matki) czuwać, bo młody jest na etapie buntu i każda zabrana mu zabawka kończy się całkiem niezłym ciosem w głowe. Hanka chyba zapamiętała bardzo jego przedostatnią wizyte bo na własnych urodzinach , kuzyna ..unikała, hehe

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja tak ni w 5 ni w 10 z tym komentarzem - wytypowałam Cię do dalszej zabawy w sekrety ;) Tu szczegóły

    OdpowiedzUsuń
  8. :-)
    Fajnie masz! Ja w czwartek jadę na ploteczki! <3

    OdpowiedzUsuń
  9. I ja już czekam z niecierpliwością na 6 grudnia. Buzia mi się nie zamknie :-)
    Koty boskie (mimo, że nie przepadam za tymi zwierzakami)!

    OdpowiedzUsuń
  10. No właśnie dobre pytania. Ale myślę, że dojdziesz do tego na podstawie autopsji, po prostu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobre pytania, fanie że lubisz odwiedzinki ja znowu jestem bardziej samotnikiem - domatorką :P Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Ile ja bym oddała za bezinteresowne odwiedziny przyjaciółki, ale na takie rzadko się zbierze. Za to żeby ją przywieźć z miasta bo nie ma czym wrócić to wie gdzie dzwonić... Szkoda trochę, ale średnio jest z kim normalnym pogadać i poplotkować. I masz rację... Dzięki Bogu za sieć!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja mieszkam juz na obczyznie 5 lat. Zero rodziny, kolezanki sa ale zapracowane, sama wiec pracuje i nadrabiam kontakty z doroslymi. Wieczorami i weekendami jestem mama. Wiem co czujesz. Ostatnio z kolezanka z polski stwierdzilysmy, ze za soba strasznie tesknimy. U mnie i u niej nie ma juz nikogo z kim mozna by sobie poplotkowac i wyjsc na kawe, a szkoda. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń