piątek, 13 grudnia 2013

Nocne hałasy...

O tym, że mój Synek nie daje mi spać w nocy, już pisałam wiele razy.
Raz jest lepiej raz gorzej, ale reguła jest taka, jak Filip śpi, ma być cisza, nic ma go nie budzić.
Ale postanowić, a zrobić, to lekka różnica.

W dzień, wiadomo, o ciszej trudniej, ale i Fifi jakiś bardziej odporny na dźwięki.
To karetki, straże pożarne czy inne pojazdy uprzywilejowane, o których już pisałam.
To listonosz, domokrążca czy dziecko sąsiadów nie ma klucza od drzwi na dole.
To remonty, raz jeden sąsiad, raz drugi.
Wreszcie studenci, których akurat u nas na dzielnicy pełno.

W nocy niby jest cicho, ale zawsze coś się zdarzy.
W zimie przynajmniej studenci tak nie dokazują, motocyklistów mniej, wszystkim zimno i siedzą w domu.
Zdarzają się jacyś pijani wariaci, ale dość rzadko.
W nocy hałasy pochodzą od nas z domu.
Co z tego, że ja się kąpię o 19, zanim Fifiego położymy spać, jak M. zaczyna wieczorną toaletę o 24. Budzi mnie, budzi Filipa, idzie spać, a dla nas zaczyna się przygoda.
Co z tego, że ja po cichutku wchodzę pod kołderkę i delikatnie przekręcam się z boku na bok, kiedy M. do łóżka wskakuje niemal skokiem tygryska, podrzucając pierzynkę pod sufit.
Co z tego, że jak czytam książkę, to karteczki przekręcam jak w zwolnionym tempie, jak Małżonek tarmosi swoją książkę tak, że uszy usychają.
Jak już przebrniemy przez cały rytuał kładzenia się spać, zaczyna się chrapanie, sapanie, pogwizdywanie i ogółem feria dźwięków różnych. Najczęściej najgłośniejsze chrapnięcie następuje, jak wybudzony Filip znów zapada w sen. M. szturchnięty bądź szczypnięty zrywa się zdziwiony, bo przecież on nawet nie śpi. On czuwa. Mnie na to krew zalewa. Niechby się przyznał, przeprosił. Wiem, że z chrapaniem ciężko walczyć, ale on mi wmawia, że nie chrapie. A ja co? Zwidy mam?

Jakby tych wszystkich atrakcji było mało, to jak już wreszcie uda mi się Filipa odłożyć uśpionego do łóżeczka, jak już sama wsunę się pod moją kołderkę i ułożę głowę na poduszce, do gry wejdzie któryś z kotów.
Kto by pomyślał, że akurat w nocy włącza im się takie poczucie czystości. 
Że akurat w nocy gówienko musi być w żwirku starannie zagrzebane.
Grzebie i grzebie, cisza w koło więc się niesie, a mnie szlag trafia i mam ochotę otworzyć drzwi na klatkę i je wyrzucić.

I tak co noc.
Jak trafi się akurat taka, gdy Filip chce spać, to coś mu to skutecznie uniemożliwia.
A ja co noc walczę o sen mój i dziecięcia.

10 komentarzy:

  1. :) Co do kotów: ja swojego wywalam za kare na klatkę. Posiedzi, zrozumie swoje postępowanie i śpi na wycieraczce pod drzwiami:) Nigdy mi nie wylazł na dwor- on wo gole nie wychodzi..;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Nagraj go i pokaż :) Niech się przekona.

    OdpowiedzUsuń
  3. hahaha, ja mam to samo!
    Mój mąż w dzien kładzie się na drzemkę razem z Bartkiem i zawsze się przebudza na siusiu a wtedy pyta "spałem? chrapałem?" jakby zupełnie nie był swiadomy i faktycznie raz go nagrałam jak chrapał to był zdziwiony i odrzekł "a ja przeciez nie spałem!"
    no to chrapanie spod kanapy chyba sie wydobywało? :|
    Ja tez cicho wskakuje pod kołdrę.. ale łóżko skrzypnie i B. obudzony..
    koszmar z tymi naszymi chłopakami :(
    Ja juz jestem wykonczona..

    OdpowiedzUsuń
  4. dokładnie nagraj i pokaż hehe ;D pozdrawiamy
    www.kacikkuby.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. o kurcze,to mozna stracic cierpliwosc. jak mialam koty bylo to samo,nocnemu drapaniu w kuwecie nie bylo konca... szlag nie trafial:-) ja nie spie z mezem w pokoju,zatem mamy cisze z synkiem. mlody tez ma czujny sen,budzi sie te trzy razy w nocy,jakbym jeszcze miala chrapania sluchac...na szczescie moj nie chrapie. moze faktycznie go nagraj:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Samo życie kochana. Z tą toaletą i chrapaniem, wypisz wymaluj...Łazienka sąsiaduje z pokejme dzieci i nie ma bata, każdą kropelkę słychac, najlepsze jak upadnie słuchawka od prysznica..bezcenne..A chrapanie, naprawdę dziwię się ze córa się nie budzi..ja to od razu i przepycham małża na bok, wtedy przestaje...Zwierząt na szczęscie nie posiadam. Syn chciał od kota, chomika, świnki po psa. Na razie ma ..siostrę...mam nadzieję że wystarczy :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Bogu dzięki, że Gabryś nie ma aż tak lekkiego snu, bo życia byśmy nie mieli... Ale on od małego przyzwyczajony, bo pokój mamy obok kuchni a mój tata w kuchni lubi sobie pohałasować. Nie ważne, że 5 czy 23 - na pohałasowanie każdy moment jest odpowiedni ;) A jeśli chodzi o męża popieram dziewczyny! Załatw go nagraniem ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. A nie da rady wyprowadzić Filipa do innego pokoju, aby oszczędzić mu wieczornej orkiestry? Koty wyprowadzić np do łazienki, albo drzwi do pokoju zamykać? Małżonka nagrać i udowodnić mu, że chrapie...?

    OdpowiedzUsuń
  9. Rety, współczuję! U nas jest łatwiej bez porównania, kluczowy jest tylko moment kiedy odkładam utuloną Zośkę - a zdarza się czasem, że akurat wtedy mąż postanowi wyciągać coś z hukiem z szafy w korytarzu, albo wkładać blaszki do piekarnika, czy zwyczajnie zapali światło w korytarzu... Ale to tylko ten moment, więc już go odpowiednio wcześniej uprzedzam :)
    Chwała, że Zośka ma mocny sen, bo listonosz też zawsze przychodzi gdy śpi, domofon dzwoni wtedy namiętnie, i w ogóle ludzie to chyba wyczuwają :P Na szczęście małej nie rusza nic :D ani porządki Yuko w kuwecie, ani odkurzacz, ani suszarka do włosów, ani nasze kładzenie się obok - śpimy na materacu gryczanym, w związku z tym moment wchodzenia do łóżka przywodzi na myśl przerzucanie żwiru... Gdyby miała tak lekki sen jak Filipek, byłby horror...

    OdpowiedzUsuń