sobota, 28 grudnia 2013

Wizyty duszpasterskie...;)

Już jakiś czas temu pisałam wam o tym, jak pięknie potraktował nas nasz Proboszcz, jak poszliśmy do niego po zgodę na chrzest w innym kościele.
Od tej pory M. odgrażał się, że jak będzie chodził po kolędzie, to mu nie odpuści. To porozmawia sobie z nim, ale na naszym terenie. Że wytłumaczy, że takim postępowaniem tylko zniechęca do siebie ludzi.
Prawda jest taka, że od 10 lat u nas w domu nikt Księdza nie przyjmował.
Moja babcia zmarła, jak byłam na pierwszym roku studiów, a jak to studentka, na Święta jeździłam do rodziców. Zwyczajnie nikogo nie było.
Potem, jak już mieszkaliśmy z M., nie przyjmowaliśmy, bo tak bez ślubu. No nie wypada.
Po ślubie postanowiliśmy to zmienić, a tu niespodzianka. Ksiądz nie przyszedł.
W tamtym roku też zaparliśmy się i specjalnie z pracy lecieliśmy na złamanie karku, bo Ksiądz chodzi po kolędzie. Znów nie przyszedł.
A w tym roku, jak już Filip jest na świecie, M. postanowił się na niego zaczaić. Jak tylko będzie szedł po schodach, to go dopaść, że niby dlaczego do nas nie przychodzi.
A tu jaka niespodzianka.
Sam zapukał i przyszedł.
Tak się zestresowałam tym, że M. mu coś na wrzuca, że aż czerwona się zrobiłam. Dobrze, że światło było przygaszone.
Ksiądz niekojarzący nas wcale. Myślał, że żyjemy bez ślubu, ale nie naskoczył, nie był roszczeniowy.
Wszystko mu wyjaśniliśmy, a w sprawę chrztu się nie zagłębialiśmy.
Jakoś wczoraj zrobił na mnie milsze wrażenie. Może to dlatego, że był nie u siebie i starał się być miły.
W każdym razie Filip swoją pierwszą wizytę duszpasterską ma za sobą.
Rodzice zresztą też.
Ksiądz zostawił nawet obrazek, który nasze dziecię musiało już zacząć konsumować.

A dziś trafiła nam się druga wizyta księdza.
Tym razem u teściów.
Tam to było miło.
Po kolędzie chodził proboszcz tamtejszej parafii, ten sam co udzielał nam ślubu i chrzcił nam syna.
Fifi również dostał obrazek.
Tym razem go nie zeżarł, a ja schowałam go do pamiątek.

W ten sposób, po tylu latach bez kolędy, w tym roku trafiły nam się dwie.
Teraz to dopiero będziemy święci.
;)

17 komentarzy:

  1. U nas w mieszkaniu księdza nigdy nie było. Nawet nie wiemy który to nasz kościół. My żyjemy w naszym mieście rodzinnym i jak tylko wybijała godzina 16:00 w piątkowe popołudnie to my fruuu do Szczytna :) Olsztyn to nie nasz świat i się z nim nie związujemy, a poza tym ....tyle lat bez ślubu. Jeszcze przy pierwszej kolędzie po 21 lat - to by nas smarkaczy zaczął nauczać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My tak po ślubie sobie pomyśleliśmy, że co nam szkodzi, ale nie przychodził, to nie. A teraz się udało i o dziwo bez morałów i pouczania, bo też tego nie lubię.

      Usuń
  2. i fajnie:-) u nas tez w tym roku bedzie pierwsza koleda synka:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale wczesnie ta wizyta...
    U nas zawsze pod koniec stycznia... Mimo,ze trzy koscioły na osiedlu! pzdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze tak wcześnie i dlatego nigdy nikogo nie było, bo na Święta jechało się do domu rodzinnego;) W tamtym roku była późno, bo 3 stycznia;)

      Usuń
  4. No tak..od przybytku głowa nie boli przecież:p

    OdpowiedzUsuń
  5. Święta Trójca będziecie :)
    U nas nie ma chyba takiego zwyczaju, żeby ksiądz chodził po kolędzie.
    Może to i lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie pierwsza wizyta zastała samą z brzuchem. Ksiądz się zdziwił z leksza i zaczął wypytywac jak tam ze ślubem, gdzie mąż? gdzie pracuje skoro go w sobotę nie ma? A w tym roku to już Misiem - chyba fote strzele na pamiątkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pomyślałam o tym;) Ciekawe co by ksiądz powiedział;)

      Usuń
  7. Pierwsza wizyta duszpasterska mojej córeczki była w styczniu:) Była 2 dni po moim wyjściu ze szpitala po porodzie. Muszę przyznać, że Ksiądz nas bardzo zaskoczył ale zrozumiał też nasze totalne nieprzygotowania i ogólny zły wygląd:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja wtym roku natomiast się nie załapałam.. choć chciałam.. może w następnym :) Ale wy to będziecie święci x2 !:D
    pozdrawiam www.kacikkuby.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. A to tak jak w naszym przypadku..ale Ksiądz jak się dowiedział, że karmię to ...sobie poszedł. I tyle. W tym roku nie wiem jak będzie, bo jesteśmy u Dziadków.
    Tja...dwa obrazki to nie to co jeden :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. fajnie ,że trafił Wam się taki fajny ksiądz :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie lubię jak chodzą po kolędzie... spinka, siedzenie jak na szpilkach...

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie w zeszlym roku też nie był po kolędzie. Noie wiem, czy mnie nie było, czy ksiądz nie dotarł.

    A dziwnie, ze się musieliście pytać ksędza o pozwolenie na chrzest w innym kościele. Ja po prostu poszłam do kościoła, w którym chciałam chrzcić i tyle :)

    OdpowiedzUsuń
  13. My się szykujemy, choć troszkę z tym na bakier - ksiądz z parafii baaaaardzo mocno podpadł przed chrzcinami, do tego stopnia, że jeśli ten akurat pojawi się przed drzwiami, mój mąż zapowiedział że otworzy i powie że księdza przyjmie chętnie, ale nie takiego który minął się z powołaniem... Także zapowiada się ciekawie.
    A obrazki do przeżuwania nadają się w sam raz, jak wszystko :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też mieliśmy z proboszczem spięcie przed chrzcinami, bo chrzciliśmy gdzie indziej. M. też się odgrażał dlatego się stresowałam;)

      Usuń