czwartek, 30 stycznia 2014

Chwila dla siebie... i rozciągliwa doba...

Wiecie, że odkąd urodził się Filip nie miałam chwili dla siebie.
Takiej prawdziwej, chwili sam na sam z sobą.
Nigdy nie było tak, że byłam w domu sama i bez M. i bez Filipa.
Nigdy.
Przez prawie 9 miesięcy.
Są oczywiście chwile, gdy Filip śpi a M. jest w pracy.
Ale Fifi się może obudzić, a poza tym jest dużo sprzątania, gotowania i innych zajęć.
Są wieczory kiedy M. chodzi na wspinaczkę, ale ostatnio Fifi zasypia koło 21, a M. wraca zaraz po 22.
Mam czas sprzątnąć, zmyć naczynia i zjeść kolację.
Zawsze to jest jedna godzina wyszarpana na jedną z zaległości. Bo wszystkiego się w tak krótkim czasie nie zrobi.
Nie to, że narzekam.
Jak jest mniej czasu, to się go lepiej organizuje.
Nie siedzę już bezczynnie przed telewizorem, ale oglądam serial krojąc sałatkę.
Jak Filip dłubie coś w kuchni, ja zmywam naczynia.
Jak M. chwilę zajmuje się dzieckiem, piekę ciasto.
Zawsze coś robię.
O dziwo, mimo tego wszystkiego, mam jeszcze czas na swoje hobby.
Zastanawia mnie to, gdzie ten czas uciekał mi wcześniej.
Przecież nie było tylu obowiązków, niby miałam tyle czasu, a jakoś wiecznie było go mało.
W domu nie zawsze wszystko było zrobione, a ja i tak byłam zmęczona.
No i co się stało?
Cud?
Doba się wydłużyła?
Ja nabrałam jakiś super mocy?
Zastanawia mnie to strasznie.
Chyba nigdy nie zgadnę, jak to jest, że mimo, że ma się mniej wolnego, to i tak zawsze jeszcze coś się w ten dzień wciśnie.
Wiadomo, czasem trzeba odpuścić, tak jak dziś odpuściłam gotowanie, ale M. jak prawdziwy jaskiniowiec przyniósł jedzonko z restauracji.
Ale dziś jest sytuacja wyjątkowa.
Dziecko nam ząbkuje w pełni.
Można już nawet powiedzieć, że posiada 3,5 zęba, bo jeden na wierzchu już jest, a drugi prawie.
I z tego to powodu, dziecko nam się odmieniło.
Nawet matczyny instynkt nie pomaga mi zgadnąć o co mu chodzi.
Maruda, maruda i jeszcze raz maruda.
Po ciężkim dniu Filip padł, M. poszedł na wspinaczkę, a ja mam w planach odpuścić.
Siąść w fotelu przed telewizorem i mieć chwilę dla siebie.
A jak przyjdzie wiosna, to będę ich wyganiać na długie spacery i wtedy to dopiero poszaleję w wolnej chacie;)
A jak na razie, pozostaje mi się delektować takim widokiem:


19 komentarzy:

  1. Też marzę o całym dniu dla siebie..
    ale wierzę, że jak tylko skończe karmić to zrobię to! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och tak;) Tylko patrząc na tego maminsynka, to nie wiem kiedy to będzie możliwe;)

      Usuń
  2. Słoooodko!!!
    I ta, dostałaś super moc od kiedy jesteś mamą :)
    Ale tak poważnie to ja też nie miałam chwili dla siebie, mimo wszystko. Jak syn śpi, albo mąż się nim zajmuje zawsze coś robię. Jak wstaję rano do syna, zanim ja i on (syn) zje śniadanie zdążę umyć siebie, syna, pozmywać, powiesić pranie, włączyć następne, zaścielić łóżka (chyba że w jednym jeszcze zalega mąż), ogarnąć ogólnie domek... A mąż mi rozpierdziela te osiągnięcia: syn go uwielbia i po prostu nie daje ani mnie ani mężowi wykonać planowanych zadań, wszystko się wydłuża, jak guuuuma do żucia, a mnie to taaaak denerwuje :(
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też strasznie irytuje, jak coś sobie zaplanuję, a mąż z synkiem skutecznie uniemożliwiają mi wykonanie zadania;)

      Usuń
  3. Przy dziecku lepiej nic nie planować i wtedy nie ma rozczarowań :-)
    Nie wierzę, że przy całym dniu dla siebie nie zrobiłabyś nic w domu, to po prostu nie w naszym stylu.

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas podobnie. iecznie z czymś zalegam. A to pranie nie zdjęte-bo już mi się nie chce. A kolejne już się pierze. No i wiecznie te naczynia...
    I podobnie mamy z Blanką. Trzy czwórki naraz się przebiły. Gorączka, brak apetytu, marudzenie, brak snu i tysiące różnych innych objawów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trzymam kciuki za szybką poprawę!!!

      Usuń
  5. Z tymi super mocami to coś jest. Od kiedy zostałam mamą w domu porządek, pieczywo prawie zawsze domowe, coś słodkiego raz na jakiś czas, dziecko zadowolone i wybawione a ja mam jeszcze czas na szycie, rysowanie, fotografie i prowadzenie dwóch blogów. Nie mam pojęcia jakim cudem, bo przed przyjściem na świat synka uważałam, że nie mam czasu na nic... A Filip słodko śpi :-) Odpoczywaj zatem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przed Filipem nigdy nie piekłam, a teraz? Szaleję;) Hobby też;) Jedno, to za mało;) Chyba jednak mamy te super moce;)

      Usuń
  6. "A jak przyjdzie wiosna" - CZEKAM NA TO <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja też;) I nie tylko dla tej wolnej chaty;)

      Usuń
  7. Ja nie mam skrupułów i jak nawiedza nas moja siostrzenica to sru dziecko w wózek i cześć jak czapka- one wychodzą a ja mam spokój, bo o ciszy nie ma mowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym chciała mieć kogoś, kogo mogę tak wykorzystywać;) Żeby zaznać spokoju mogę liczyć tylko na męża;)

      Usuń
  8. Ja ostatnio "pozwalam" dzieciom bawić się bez mojego udziału. Kiedyś miałam parcie i byłam na każde pierdnięcie... teraz biorę ulubioną ksiązkę i od czasu do czasu zerkam na te moje łobuzy, usmiecham się jak wszystko jest w porządku i..czytam dalej...
    Jest mi błogo....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas, jak na razie, jest to mało możliwe. Filip zamienił się w Filipa odkrywcę i odkrywa miejsca, o których nawet ja nie miałam pojęcia. Ale myślę, że jeszcze troszkę i też będę mogła sobie na to pozwolić;)

      Usuń
  9. Ależ uroczo śpi :) I dobrze widzę, ze ma już pieżynkę w łóżeczku? My się jeszcze boimy, bo ta mała wiercipięta w nocy cuda wyprawia, więc śpi w spiworze ;)

    Ja mam wolny czas jak chłopaki pójdą spać i... sama z nimi nie padnę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fifi prawie od początku śpi pod kołderką, a raczej obok niej, bo zawsze się rozkopie. Nie lubi być przykryty;)

      Usuń
    2. Kurcze to może i my spróbujemy...

      Usuń