wtorek, 21 stycznia 2014

Dzień Babci...

Dziś Dzień Babci;)
Nasz pierwszy Dzień Babci w komplecie;)
Ponieważ sytuacja nam się ostatnio troszkę pokomplikowała, dziś wybieramy się tylko do mojej babci czyli prababci Filipa.
Na stanie mamy jeszcze dwie prababcie i jedną babcie.
Nie to, że o nich nie pamiętamy, ale mamy ostatnio troszkę odmienne zdania na pewnie tematy więc pewnie mamę i babcię męża odwiedzimy w weekend. 
Będę musiała zacisnąć ząbki i to przetrzymać, ale czego się nie robi dla dziecia swego;)
Do drugiej babci męża się nie wybieramy. Jak M. będzie chciał zadzwonić, to nie mam nic przeciwko, ale to jego sprawa. Nie będę pisać dlaczego, bo to długa historia. Ja ją ostatni raz widziałam, jak byłam w trzecim miesiącu ciąży. Filip nigdy.

W ten dzień też bardzo brakuje mi mojej Mamy.
Niestety nie było jej dane doczekać się wnuka. Wydała mnie za mąż i pół roku później zmarła.
Mimo, że zawsze powtarzała, że nie jest jeszcze gotowa na wnuki, że jest jeszcze za młoda, to wiem, że byłaby najlepszą babcią na świecie. Pewnie toczyłabym z nią wojny, żeby nie rozpieszczała mi synka.
A teraz pozostało mi tylko zadbać o to, by Fifi wiedział, że miał babcię i zawsze o niej pamiętał mimo, że nigdy jej nie poznał.

Tak samo mocno brak mi mojej babci.
Babcia zmarła już ponad 11 lat temu, ale nadal zawsze o niej pamiętam.
Może dlatego, że mnie wychowała. Najpierw pomagała rodzicom w opiece nad nami, a potem, jak poszłam do liceum, to przeprowadziłam się do niej. I tak przez 5 lat szkoły średniej żyłyśmy sobie we dwie. W 2002 roku w październiku poszłam na studia, a w listopadzie babcia zmarła.
A ja zostałam sama w mieszkaniu, w którym spędziłam najlepsze lata mojego życia. I dalej tu jestem. Teraz z mężem i synem. Co prawda z mieszkania po babci zostało niewiele, ale w pamięci mam zawsze ten czas, gdy byłyśmy tu razem. Czasami mam wrażenie, że się nam przygląda i jest z nas dumna, z całej trójki.

A dziś wybieramy się do mojej drugiej babci. Mamy mojej Mamy.
A oto z jakimi darami nasza mała pielgrzymka dziś się wybiera:

Zrobiony troszkę bez przemyślenia kalendarz, który o dziwo wyszedł ekstra.
Dla prababć mamy te większe, na ścianę.


Laurkę z odciskiem łapki i zdjęciem Filipka.
Tutaj już musiał nam pomóc Tata Filipa, bo inaczej mielibyśmy pokój do malowania;)


Wszystko przygotowane, czekamy tylko na M. z kwiatami i udajemy się w odwiedziny;)
Z pewnych źródeł wiem, że babcia zrobiła faworki.
A nasz Filip z tej okazji nauczył się powtarzać "babababa". Tylko, żeby zechciał się tak rozgadać w gościach, jak ma to w zwyczaju w domu.

A jutro, jak pogoda pozwoli, wsiądziemy w samochód i udamy się do mojego taty.
Wyprawa też dla mnie zastanawiająca, ale nich już będzie;)
Dla dziadka mamy też kalendarz, tylko mały na biurko, no i oczywiście laurkę;)

12 komentarzy:

  1. Śliczne prezenty :) babcie będą zadowolone z pewnością :)

    OdpowiedzUsuń
  2. super ten kalendarz:) A jakiej farby użyliście do zrobienia odcisku?
    Mój Filip to prawdziwy szczęściarz jeśli chodzi o Babcie-ma 2 babcie,2 dziadków, 2 prababcie i 2 pradziadków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akryl. Na słoiczku napisane, że ekologiczne;)

      Usuń
    2. A mogłabyś podać jakąś nazwę? :) Szukam takich farbek już długi czas... Wiem, że w sklepach dostępne są takie do malowania palcami, ale czy będą sie nadawać dla Maluszka?

      Jak udały się odwiedziny?


      A Babcia na pewno nad Wami czuwa :)

      Usuń
    3. Te akurat raczej się nie nadają. Miałam mało czasu i złapałam co mi wpadło w ręce, a potem tylko na szybko odbiliśmy łapki. Na chłopski rozum najlepsze byłyby zwykłe plakatówki.

      Odwiedziny super;)

      Usuń
  3. świetna kartka !
    a my mieliśmy tylko czekolade ;(

    OdpowiedzUsuń
  4. super! :D my odbiliśmy stópki, miałam w planie łapki, ale jakoś tak bałam się jednak - w końcu rączki już w zasadzie mieszkają w buzi Zośki... :P ale efekt bomba!

    i jak, rozgadał się? :D Zocha tak! mówi "dadada adada, tataadada?", skutkiem czego matka łapie za słuchawkę, dzwoni do cioci Ady, i pyta, co za konszachty, i co ona do licha ma Małej dać? :P
    i w ogóle to nie fair, że już w zasadzie mówi "tata"... przypadkiem to przypadkiem, ale kurka... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filip też ładuje ciągle łapki do paszczy, ale jakoś się udało;)

      A rozgadał się, że hej. Babcia była taka szczęśliwa;) Baba baba;) A babcia uśmiech od ucha do ucha;)
      Ja czekam na "mama". Już czasem tak jakby mu wychodziło, albo sama słyszę co chcę usłyszeć;)

      Usuń
  5. Piękny post, początek bardzo wzruszający.

    OdpowiedzUsuń