środa, 1 stycznia 2014

I po Sylwestrze...

Sylwester, wielkie plany i co?
I wyszło, jak zwykle.
Nie, nie narzekam, spodziewałam się tego.
I też nie było tak źle.
Fifula poszedł spać przed 21, Mamula powycinała sobie serduszka z polarka, bo są jej niezbędnie potrzebne, a Tatula poszukał filmu na vod, bo w ostatniej chwili okazało się że w naszej domowej filmotece nie ma nic godnego tak wyjątkowego wieczora.
Padło na Millerów.
Fajna komedia. Jakby ktoś chciał obejrzeć, to warto, bo można się pośmiać.
Potem, jak już zapowiadałam włączyliśmy sobie konsolę i pograliśmy w Diablo. 
W sumie nie długo, bo Fifi zażądał jedzenia, pomarudził i znów zasnął.
O 24 przywitaliśmy Nowy Rok. Fifi obudził się na chwilkę tylko. A my wróciliśmy do picia szampana.
Chyba pierwszy raz M. się postarał i kupił coś lepszego niż Dorato.
I co z tego, jak nawet pół lampki nie wypiłam, bo Maluch zażyczył sobie uwagi i po 20 minutach walki zdecydowałam się położyć. M. poszedł w moje ślady.
Tak więc zabawę Sylwestrową zakończyliśmy przed 1.
Ja jeszcze pobalowałam, bo Filip dał się poskromić dopiero ok 3, kiedy M. już dawno chrapał.
Trochę mi było przykro, bo nie tak sobie to wyobrażałam, ale na co miałam liczyć przy małym dziecku.
Ech, szkoda trochę tego dobrego szampana, bo chciałam nawet dać sobie niewielką dyspensę...

Tak naprawdę, to Sylwestra hucznie nie spędzaliśmy od 4 lat, kiedy, to właśnie w Sylwestra zmarła moja mama. Jakoś tak nie miałam na to ochoty.
Trzy lata temu byli u nas znajomi, ale też nie była to jakaś impreza, ale spotkanie dwóch par, którym nie chce się w ten wieczór nigdzie balować.
Kolejne dwa Sylwestry też spędziliśmy w domu, ale już we dwójkę i było dobrze.
No i ten we trójkę.
Może za rok sobie odbijemy.
Mi się marzy jakiś bal w gronie osób nam wcześniej nie znanych.

Sylwester, to jeszcze jedna rocznica, tym razem wesoła.
9 lat temu w Sylwestra doszliśmy z M. do wniosku, że łączy nas chyba coś więcej niż tylko wieloletnia przyjaźń. I tak od tego czasu funkcjonujemy sobie jako para;)

A jak Wam minął Sylwester?
Czy jest tutaj ktoś kto spędził tę noc na balu?

20 komentarzy:

  1. Heee...
    "Trochę mi było przykro, bo nie tak sobie to wyobrażałam, ale na co miałam liczyć przy małym dziecku."
    <- jakbym sama to pisała..
    Identyko u mnie..
    Bolał mnie brzuch jak cholera, przyszedł, podniósł Bartka który płakał i wołał "mamamamamama" po 30 sekundach stwierdził, że "On chce do Ciebie" położył mi go na rękach i się położył.

    Takie te chłopy..
    też bym chciała na bal..
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj bal mi się marzy;) Może w przyszłym roku;)

      Usuń
  2. Tak jak pisałam: jestemy umówione na bal za rok:) A o tej porze bedzie kac gigant..;P
    A tak na serio...nie miałas tak zle..przynajmniej filma obejrzałas, bo ja ''biegałam'' miedzy Gdynia a Wrocławiem i Krakowem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już w tym roku nie zniosłabym kolejnego "Sylwestra z...";)

      Usuń
  3. U nas też impreza skończyła się koło pierwszej :)
    Jeszcze się nabalujemy, przynajmniej mam taką nadzieję ;)
    Szczęśliwego Nowego Roku :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. My również sami w domu - we dwójkę, nie jak wy w trójkę :) Co roku bawiliśmy się na balu i za rok pewnie wrócimy do tradycji :D Chociaż przyznam, że w tym roku mając przerwę od tego imprezowania nie czułam się jakoś zawiedziona. 9 miesiąc ciąży - gdzie ja wieloryb wśród tych wszystkich piruetów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w tamtym roku byłam na początku 6. miesiąca i tez nie miałam siły ruszać na bale;)

      Usuń
  5. Jeszcze wiele sylwestrow przed wami! :) Będzie lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Eeee... co chcesz od Dorato? Bardzo go lubię i zawsze chętnie zamienię z "prawdziwym" szampanem.
    Jeszcze ci balowanie w Sylwestra bokiem wyjdzie :-)
    Najlepszego w 2014.

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie takie mały bal był! ;-)

    Wspaniałego Nowego Roku ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas Zośka zasnęła o 19.30 i spała do 7 z jedną przerwą na karmienie o 4.30 :) My z Zosiakowym tatą zjedliśmy kolację przy świecach w dresach :) a wczoraj bardziej świętowaliśmy pierwszego zęba niż sylwestra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę takiego spania, u nas chyba się jeszcze nie zdarzyło. I gratuluję ząbka;)

      Usuń
  9. u nas mały szalał do białego rana a konkretnie do 2 ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bobasińska zasnęła po 21szej...przespała północ. Na szczęście hałasy ją nie obudziły...Na bal poszłabym też..ale to pewnie za jakieś..matko, lata świetlne chyba!

    OdpowiedzUsuń
  11. kochana ,ja sylwestrową noc zakończyłam przed 2 ,bo mnie gorączka dopadła ..i ani grama alkoholu nie wypiłam ,mimo ,że specjalnie na tą okazję mleko Kubie odciągałam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. U nas Sylwester w domu, ale było miło ;)

    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

    Pozdrawiam

    www.ca-lineczka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeszcze tyle Sylwestrów przed Wami, że będziesz miała okazję spędzić je na wszelkie możliwe sposoby :-). Ale balu w przyszłym roku jak najbardziej Ci życzę :-)! I wszystkiego najwspanialszego na cały 2014 rok!

    OdpowiedzUsuń