sobota, 25 stycznia 2014

Samoudręczanie się...

Ostatnio zdarzyło mi się parę razy pospać dłużej niż zwykle. Trudne to nie jest, bo zazwyczaj, po nieprzespanych nocach, poranek zaczyna się o 6.
To i tak dobrze, bo jeszcze niedawno było to o 5.
Tak więc w niedzielę olałam wszystko i leżałam, leżałam, leżałam. Fifi marudził w salonie, ale ja nie miałam siły wstać. Takie osłabienie organizmu. Nawet chyba przysnęłam na trochę, mimo dziecięcego harmidru. I tak aż do 9.30.
Szok.
Jak spojrzałam na zegarek, to mnie zmroziło.
I się zaczęło.
Wyrzuty sumienia.
Jak ja mogłam tak ich samych zostawić. Zawiodłam dziecko, zawiodłam męża. No po całości zawiodłam.
Bałam się odezwać, że coś mnie jeszcze boli, bo przecież po takim lenistwie, nie mam do tego prawa.
Męczyło mnie to cały dzień.
Nawet u znajomych, nie odezwałam się słowem o tym, że Filip po nocach spać mi nie daję i że jestem zmęczona. Jak mogę takie farmazony opowiadać, jak śpię do 9.30.

Sytuacja powtórzyła się w poniedziałek.
Nie mogłam się podnieść z łóżka.
Filip całą noc się wiercił, jęczał przez sen i przekręcał się z boku na bok, a ja spać za nic nie mogłam.
Dopiero przysnęłam po 6, jak M. wziął małego do salonu. 
Pozamykał drzwi, żeby mnie nie budzili, ale ja i tak za długo nie pospałam, ale ruszyć się nie mogłam.
Leżałam tak do 8.30.
Wstałam z wyrzutami sumienia.
Trzymały mnie cały dzień i nie pomogło zapewnianie męża, że przecież mi też należy się odpoczynek.
Nie pomogło nawet to, że obiad zamówił w knajpce, żebym odpoczęła, bo to moje zmęczenie jest niepokojące.

Męczą mnie wyrzuty, że czegoś nie zrobiłam, kogoś zawiodłam, albo kogoś uraziłam.
I tak non stop.
Nie wiem co powoduje u mnie ciągłe poczucie winy.
Czemu zawsze to ja czuję się za coś odpowiedzialna.
Patrząc wstecz, przynajmniej ostatnie trzy lata, to moje ciągłe obwinianie się o coś.Ciągłe rozpamiętywanie, co mogłam zrobić lepiej, a czego nie zrobić wcale.
Odkąd na świecie jest Filip, to uczucie jeszcze się nasiliło. Mam więcej czasu na myślenie.
Najgorzej jest w nocy. Gdy siedzę sama nad łóżeczkiem, to przychodzą mi do głowy najróżniejsze pomysły.
Myślą sobie wtedy o tym, że nie powinno się spać z dzieckiem, że za mało mu gotuję, a za dużo daję słoiczków, że codziennie nie chodzę z nim na spacery.

Jestem szczęśliwa.
Ale gdzieś głęboko mam potrzebę ciągłego zadręczania się.
Układam sobie w głowie listę rzeczy, których nie dałam Filipowi, czego nie zrobiłam, albo co zrobiłam źle.
Analizuję swoje relacje z rodziną.
Wyszukuję nieprawidłowości w moim prowadzeniu domu.
Dlaczego nie potrafię tak normalnie.
Cieszyć się z tego co mam, a mam naprawdę wiele, i z czystym sumieniem zasypiać.

23 komentarze:

  1. Kochana rozumiem Cię doskonale, bo sama czasem tak mam. Ale jeśli mam być szczera to szybko mi to mija. Jakoś tak przestawiłam się już na to, że jak mogę to leżę i leżę i się nie podnoszę. Nie zadręczaj się! Tobie też się należy! Każdy musi odpoczywać bo jak w końcu padniesz to nie wstaniesz! Nie zadręczaj się tylko daj sobie pomóc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa;) Staram się, uwierz mi, staram się, ale czasem ciężko jest tak się odciąć i pomyśleć tylko o sobie.

      Usuń
  2. Wiesz ja nie jestem ekspertem, ale może Ty masz depresje. U nas nie jest to zbyt popularne, ale na zachodzie pewnie leżałabyś już na kozetce u jakiegoś terapeuty ( psychologa). Zastanów się, może by Ci to pomogło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Depresją bym tego nie nazwała, tylko chwilowymi załamaniami nastroju. Terapeuta może i by mi się przydał, ale w celu porozmawiania, bo ja zwyczajnie nie mam nikogo komu czasem można się wygadać. Dlatego piszę tutaj;)

      Usuń
  3. Nie jesteś sama. Mam raz na 2-3 miesiące takie przesilenie systemu, że na oczy nie widzę i wtedy Stary zajmuje się małą. Na początku miałam wyrzuty, ale szczerze- przeszło mi. Mamy też mają prawo do odpoczynku!! Jesteś wspaniałą mamą dla Filipka!
    Jeszcze się dla niego nagotujesz, w wakacje nadrobisz spacery. Czasem mam wyrzuty, że nie należę do klanu osiedlowych krążowników, które suną z wózkami dzień w dzień. Nie chce mi się i tyle. Nie chce mi się zrobić obiadku- trach słoik. Po to słoiki są wymyślone, zeby mamuśki odciążyć, po to są tatusiowie- żeby mama mogła wypocząć! Główka do góry :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze coś takiego przeczytać, a nie wiecznie tylko rady co powinnam robić tak, a co inaczej. Od razu chce się wracać do swoich obowiązków;)
      Dziękuję;)

      Usuń
  4. Mamo!!! Zakazuję Ci tak myśleć!!! Nie można się samoudręczać! Nie można tak myśleć o sobie! Robisz bardzo wiele dla swojej rodziny i dla siebie! Jesteś wielka, bo jesteś mamą, jesteś silna, bo jesteś mamą! Dasz sobie radę ze wszystkim, a nie o to chodzi, by wszystko było idealne, bo nic na świecie nie jest idealne!!
    Ściskam Cię mocno!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ciepłe słowa;) To naprawdę stawia do pionu;)

      Usuń
  5. Ja też ja też ! Zakazuje Ci tak myślec i pisać. Jestes swietna mamą, gdyby było inaczej, to nie byłabyś zmęczona. Zmęczenie to wynik oddawania się w całości Filipkowi. Przecież to Ty Go karmisz i w nocy zajmujesz. Napewno czas Ci (i mi moze też :P) to wynagrodzi, musisz uzbroić się w cierpliwość Kochana :*

    Ściskam Cię mocno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nam wynagrodzi;) Tak to jest urządzone;) Ale czasem to poczucie obowiązku mnie przytłacza. Musisz i już, a jak nie dajesz rady, to jesteś złą matką. Wiem, że tak nie jest, ale sumienie gryzie.

      Usuń
  6. Nie myśl tak, trzeba podchodzić do wszystkiego z większym luzem i dystansem. Nikt nie jest idealny. Ja wiele rzeczy sobie odpuszczam. Mamie też się coś należy od życia. Wiele kobiet się nie docenia, a przecież robią tak dużo. Nie widzą tego jednak, tylko skupiają się na tym co im się nie udało. Nie można tak myśleć. :)
    Buziak! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Skarbie, jestes wspaniała kobieta, super człowiekiem i swietna mama:0 Nie znam cie na ''zywo'' a i tak to wiem. Bo to sie czuje, tak nawet na odległośc:P A przede wszystkim dlatego,że nigdy nie jestes do konca zadowolona...I to jest prawidłowe- tak mysle. Bo nie ma idealnych rodziców, matek,żon, kochanek..i to jest normalne,że ciągle chcemy więcej, Madrzy ludzie od siebie wymagają, a próżni nie:) Aczkolwiek daj na luz i wiedz,że swiat sie nie zawali bo ty pospisz...nawet do 13:) Pamietaj,że szczesliwa mama to szczesliwe dziecko..:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mateczko wrzuć na luz troszeczkę, bo zwariujesz. Ja śpię oststnio do 10. Blanka w niedzyczasie juz robi pogrom, ale inaczej nie mogę. Po pracy muszę się zregenerować a niestety malzon nie zawsze jest w domu. Ale nie zadreczam się, bo po co. Jakoś trzeba żyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już dziś troszkę wyluzowałam, mimo niewyspania;)

      Usuń
  9. Matka nie robot, odpocząć też musi :) mnie też czasem ogarnia taka niemoc :D ale wtedy robię listę rzeczy, które MUSZĘ dzisiaj zrobić i to pomaga :) a jak naprawdę mam ochotę odpocząć to, to robię - cały dzień w szlafroku, obiad zamówiony, mała bawi się koło mnie a ja leżę, jak śpi to też idę spać a od 2 słoiczków w taki dzień nic jej się nie stanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą listą to dobry pomysł, chyba spróbuję;)

      Usuń
  10. Dzięki spaniu się regenerujemy. gdy spisz mało, orgaznim nie ma na to czasu, jest osłabiony, łapie infekcje, sida psycha bo jestes wiecznie zmęczona. Znam to z autopsji... A pojawiające się poczucie winy pogłębia zły stan. Fakt, nie każda tak ma. MOje koleżanki szybciej się regenerują ode mnie, mają wiecej siły, pozytywnego myślenia. Ale nie co się na tym skupiac. Warto pomyśleć o sobie. Jak sobie pomóc, aby nastrój się polepszył. Ja uważam że dziecku nie dzieje się krzywda gdy je posiłki ze słoiczka, gdy więcej pomarudzi w kojcu, gdy jakiś czas zabawi się samo. Myslę, że dążenie do perfekcjonizmu może nam przeszkadzać na zdrowy egoizm - czyli myślenie o sobie...Bo może to wyświechtane, ale w 100% prawdziwe : zadowolona mama to najlepsza mama :-)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo, że jeszcze niedawno mówiłam, że jestem przeciwna, to następnym krokiem będzie zakup kojca. Nie, żeby Małego trzymać tam cały dzień, ale teraz nie jestem w stanie nawet do łazienki wyjść.

      Usuń
  11. Kochana! Ja Cię rozumiem, nawet chyba nie wiesz jak bardzo. My mamy z mężem układ (dopóki jest na L4), że ja "mam dyżur" nocą, a on ranem. Ja rano odsypiam noce, mimo to i tak mam wyrzuty sumienia, że za długo śpię. Jednak kiedy śpię mało to staję się złośliwa i niezbyt szczęśliwa. Musimy odpoczywać! Po to, żeby lepiej opiekować się naszymi pociechami. Musimy być wypoczęte, żeby być wesołe i radosne.

    A co do samoudręczania się... to kiedyś byłam w tym specjalistką ;) Pewnego dnia odkryłam, że głos krytyki w mojej głowie zapoczątkował mój ojciec, któremu zawsze wszystko nie pasowało. Po wyprowadzce z domu i tak kilka lat ta krytyka królowała. To było straszne. Dopiero kiedy mieliśmy kryzys z mężem i zamieszkałam sama to nauczyłam się siebie lubić. Dopiero wtedy zobaczyłam, że wcale ze mnie nie jest taka straszna osoba... Polubiłam się i teraz jest lepiej. Chociaż jeśli chodzi o wychowanie Marysi to cały czas wydaje mi się, że źle się nią zajmuję. Ale czasem odpuszczam i nawet niekiedy chwalę siebie, że coś dobrze zrobiłam. Polecam to i Tobie :) Trzymaj się Kochana. Jestem przekonana, że jesteś wspaniałą mamą :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam wrażenie, że wieczne poczucie winy zaszczepiła we mnie moja rodzina. Zawsze miałam coś dla kogoś robić, a swoimi problemami ich nie zadręczać. Staram się jakoś z tym walczyć, ale kiepsko mi idzie.
      Ostatnio mój teść, gdy Fifi się uderzył w główkę, stwierdził, że to moja wina i nie wytrzymałam. Wygarnęłam mu co myślę o takim obwinianiu, a i tak potem myślałam o tym czy powinnam tak na niego naskakiwać, a może miał rację.

      Usuń
  12. Nie obwiniaj się bo tylko sobie szkodzisz. Moim zdaniem praca w domu jest najcięższą ze wszystkich możliwych wiec odpoczynek Ci się należy tak jak pracującemu 8h zatrudnionemu człowiekowi 26 dni urlopu.
    Ty się zadręczasz a Filip twierdzi, że ma najlepszą mamę pod słońcem :)

    OdpowiedzUsuń