czwartek, 2 stycznia 2014

Stary Rok. Jaki był?

Nowy Rok, Nowy Rok.
Przydałoby się jakoś podsumować ten Stary, absolutnie wyjątkowy Rok.
Postanowiłam to zrobić skrótowo, miesiąc po miesiącu, bo jakbym miała się rozpisywać, to internetu by mi nie starczyło na pomieszczenie tego co się działo.
To samo ze zdjęciami.
Gdybym chciała tutaj umieścić wszystkie obrazujące ważne wydarzenia, to dnia by Wam nie starczyło na ich przeglądanie.
Dlatego będzie oszczędnie.

Styczeń
Nowy Rok 2013 przywitaliśmy tak:
Poza tym M. szalał z malowaniem pokoju dla dziecka i ogółem szaleliśmy z przygotowaniami.

Luty
W lutym pokoik był już prawie gotowy, to zaczął się remont salonu, bo przecież też trzeba odświeżyć i uprzytulnić.
Coraz ciężej mi jeździć do pracy, ale nadal się trzymam.
Popołudniami nie wytrzymuję i urządzam wszystko w domu.
Tak bardzo mnie nosi, że nawet oblekam już pościel do łóżeczka.

Marzec
Pani doktor oznajmia mi, że 26 wyjeżdża na urlop.
Ja mam termin na 27, muszę się pośpieszyć, żeby była przy porodzie.
Mam się 17 kwietnia stawić do szpitala, bo i tak według niej dłużej to nie potrwa.
W ten sposób spędzam większość czasu w pracy więc podejmuję decyzję o zaprzestaniu tego procederu.

Kwiecień
Siedzę już w domu i dostaję korby.
Tak mi się nudzi, że sprzątam, szoruję, myję i pucuję.
Męża trafia szlag, bo myję na przykład framugi do poziomu, do którego dosięgnę, a resztę musi kończyć on.
Wszystkie wolne dni spędzamy u teściów pod miastem.
Od 17 kwietnia co trzy dni jestem w szpitalu. KTG raz takie raz owakie. Nic nie zapowiada porodu.
Pani doktor nadal wierzy w cud.
Przekazuje mnie swojej koleżance, pani ordynator położnictwa.
Straszą, że powinnam już się położyć do szpitala, my się nadal bronimy.

 Maj
2 maja, dokładnie w 4. rocznicę ślubu, ląduję na trakcie porodowym.
Mam leżeć i czekać.
4. maja zabierają mnie na porodówkę i po paru godzinach decydują o cesarce.
O 13.20 przychodzi na świat Filip.
Jest to bezsprzecznie najważniejszy dzień mojego życia.
Pięć dni później wracamy do domu.
Pierwszy Dzień Matki.
Zaczyna się kombinowanie co się z takim dzieckiem robi.
Pierwsza kąpiel podpatrzona na YouTube, karmienie na intuicję.
Kołyska stoi w salonie i Fifi jest z nami do ok 23, gdy budzi się na karmienie, wtedy wszyscy karnie idą do łóżka. Oczywiście wszyscy do jednego.

Czerwiec
Upływa nam pod znakiem upałów i siedzenia u teściów, w weekendy oczywiście. Dni powszednie spędzam sama z dzieckiem w domu.
Jestem zmęczona, próbuję w wolnych chwilach czytać książki, ale nie mam tych wolnych chwil, bo Filipek wiecznie czegoś chce, a ja czuję się w obowiązku ciągle być przy nim.
Jak śpi, to chodzimy na spacery. Moment jego przebudzenia oznacza dla nas pęd do domu.
Pierwszy Dzień Ojca.

Lipiec
Dalej upały.
Jeździmy do mojego taty, tam w starym domu jest przynajmniej chłodno, ale dojazdy, to istna masakra.
Nadal jestem uwiązana do Filipa i cały czas chodzę na paluszkach, bo kołyska nadal stoi w salonie. Ale Mały ma mocny sen więc nie jest najgorzej.
Zaczynają się moje problemy z piersią. Najpierw guzki, potem zapalenie, a na końcu ropień. Tak kończy się karmienie lewą piersią, ale nadal mam nadzieję, że jak się wygoi, to wszystko wróci.
Nie wróciło. Od pół roku karmię prawą, w lewej już nawet nie ma mleka.

Sierpień
Zaczynają się też pierwsze nieporozumienia z dziadkami Filipa. Mają swoją wizję zajmowania się dzieckiem, a ja nie do końca się z nią zgadzam. 

Czas upływa nam pod znakiem wyjazdów i wycieczek.
Jeździmy do mojego taty. Tam jego dziewczyna zmienia mi opatrunki.
Mam coraz większego doła z powodu poranionej piersi.
Weekendy spędzamy rozmaicie. Po kłótni z teściami nie odwiedzamy ich już cały czas więc musimy sobie jakoś wypełnić czas.
Jesteśmy w Kazimierzu.
W moje urodziny wybieramy się na Jarmark Jagieloński.
Popołudnia spędzamy nad Zalewem Zęborzyckim.
Fifi zaczyna ładnie podnosić się na rączkach.
Ogólnie mam wrażenie, że bardzo nam wystrzelił w rozwoju.
Kołyska ląduje już u nas w sypialni i dzienne drzemki Synek przesypia tam.
Noce nadal z nami.

Zaczynam pisać bloga.

Wrzesień
Filipiasty dalej świetnie się bawi na brzuszku, dopiero potem mu przechodzi i ogarnia go niechęć do tej pozycji.
Zaczynam się niekomfortowo czuć u taty w domu. Wydaje mi się, że przeszkadzam i wcale nie interesuje ich ani ja ani Filip.
Przyzwyczajamy dziecia do łóżeczka drewnianego. Dobrze się tam bawi.
Zaczynamy chodzić na basen.
Zaczynamy rozszerzać dietę.
Rano Filipek dostaje kaszkę z glutenem, a koło 14 warzywka lub owocki.
Idzie nam raz lepiej raz gorzej.

Październik
Bardzo aktywny miesiąc.
Nadal chodzimy na basen. 
Filip odkrywa siedzenie, nie chce już leżeć, tylko chce siedzieć. Nie potrafi jeszcze sam dlatego zawsze ja robię za podpórkę. Nic nie mogę w domu zrobić. Na szczęście nie trwa to zbyt długo.
Dziecięciu dwa wychodzą ząbki. Jeden po drugim.
Wybieramy się rodzinnie na warsztaty Mamo to Ja.
Zaczynamy przyzwyczajać Malucha do spania u siebie w łóżeczku, ale śpi tam tylko do pierwszej lub góra drugiej pobudki.
22 października Fifi ma swoje pierwsze imieniny.
27 października ma jak na razie swoje największe święto.
Chrzciny.
Opłacone moimi nerwami, zweryfikowały chociaż to, komu można zaufać i na kogo naprawdę można liczyć.
Pierwsze Halloween Filipie. Wydrążamy dynię. Pierwszą w naszym życiu, ale dla Małego trzeba.

Listopad
 Miesiąc nie zaczyna się miło, bo przy okazji świąt co raz bardziej widzę, że niektóre osoby w rodzinie wcale się nami nie interesują, mimo ciągłemu opowiadaniu, że jest inaczej.
Ale potem jest już lepiej.
Filipek siedzi już ładnie sam.
Czynimy próby ze spaniem. Wychodzi nam ustawienie drzemek w dzień, ale niestety noce pozostają takie same. Przynajmniej nie budzi się już o 5, tylko o 6.
Jedzenie stałych posiłków idzie mu już całkiem nieźle.
Rano je kaszkę, koło 13 obiadek, a popołudniem deserek.
Jedynie z podawaniem jajka mamy problemy i chwilowo z niego rezygnujemy.
Konsumuje też swoje pierwsze chrupki.
Kupujemy łóżeczko turystyczne i ono zastępuje kołyskę. Fifi śpi już całe noce u siebie. Oczywiście z wieloma przerwami.
Basen cały czas aktualny.
Filipiasty uczy się nurkować.
Mam troszkę więcej spokoju, bo Maluch pięknie bawi się sam.
M. ma urodziny. Przykro mi, bo jego rodzina o nim zapomniała. Spędzamy ten dzień razem i też jest miło.

Grudzień
Na początku martwię się, że nasze dziecko się nie próbuje przemieszczać. Jak chce czegoś to buczy. Wcale też nie gaworzy.
Potem to się zmienia.
Filip postanawia stać, a ja mam robić za jego stojak.
Uczy się także pić z niekapka.
Na Mikołaja Mamusia dostaje maszynę do szycia i zaczyna przygodę z szyciem ozdób i przytulanek.
Za to ze spaniem coraz gorzej. Maluch zaczyna wykazywać objawy lęku separacyjnego. Zasypia tylko ze mną i trzyma mnie za rękę. Coraz częściej wraca do naszego łóżka.
Odkrywa, że zabawki można samemu wygrzebywać z pudła i, że na dupci też można się przesuwać.
Cały czas ląduje na buźce próbując raczkowania, a raczej stania na czworakach.
Mamy przerąbane z pilnowaniem go non stop.
Do tego nauczył się, że marudzeniem można dużo zyskać i wykorzystuje to przy każdej sytuacji.
Zaognia się mój konflikt rodzinny, ale Święta przebiegają miło.
Filip wyjątkowo dobrze znosi świąteczne wojaże.
No i zaczyna ćwiczyć nowe dźwięki, a ja coraz częściej widzę szansę na powiedzenie "mama" nawet przez przypadek.
Przesiadamy się do spacerówki. Gondola ląduje w piwnicy.
Miesiąc kończy się kryzysem w jego zachowaniu. Marudzi cały czas, M. nie jest w stanie go uspokoić, ja jestem niedospana i zmęczona. Tłumaczę sobie to skokiem rozwojowym w 35. tygodniu i czekam na polepszenie sytuacji.

Tak mniej więcej minął nam rok 2013.
Dopiero teraz zobaczyłam, że wszystko kręciło się wokół Filipa, mojej osoby tutaj malutko.
Troszkę mnie to na początku zasmuciło, ale widać tak ma być, teraz moje życie, to Filip i tak już będzie.
Cieszę się ze wszystkich jego sukcesów, bo to też moje sukcesy.
W tym cudownym roku dowiedziałam się jak bezgraniczna może być miłość Matki.
Nawet nie napiszę, jak bardzo kocham Mojego Syna, bo tego nie da się opisać słowami.
Był to przełomowy rok mojego życia.
W końcu staliśmy się w pełni rodziną. Ja, M. i Filip. Nasze małe stado, jak to mawia M.

A jaki będzie rok 2014
Mam jedno postanowienie główne. Muszę pozałatwiać sprawy rodzinno-firmowe, bo to zakłóca nam spokój i nie daje mi spać. Troszeczkę, to wszystko pogmatwane, ale trzeba się zabrać i rozwiązać niewygodne sytuacje.
Na wiosnę chcemy się wybrać we trójkę na wczasy. Pewnie do Grecji. Należy nam się to. Wiem, że zacznie się pouczanie, ale szczerze, nie mam w planie się tym przejmować.
No i chyba trzeba pomyśleć o rodzeństwie dla naszego Księcia Filipa.
Jest jeszcze parę małych planów i życzeń, ale co z nimi będzie, to się okaże w późniejszym czasie.
Czy będzie to dobry rok? A dlaczego niby miałby być zły? Wszystko idzie w dobrą stronę więc jestem dobrej myśli.

17 komentarzy:

  1. Już rodzeństwo? :)
    szybciutko! Fajnie! Zazdroszczę :)) trzymam kciuki za powodzenia planów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W roku 2014 czyli to może być nawet w grudniu;) A tak poważnie, to myślę o połowie wakacji, tak samo, jak było z Filipem, ale to na razie takie nasze luźne rozważania.

      Usuń
  2. Niesamowite, ile Szczęścia można w jednym roku zmieścić, prawda? :))
    Trzymam kciuki za następny, jeszcze lepszy!

    A życie matki i jej sukcesy - co tu kryć, to Dziecko właśnie :) u mnie też to Zosia wyznacza i cel i sens :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ważny rok za Wami. Mam nadzieję, że w tym będziecie mieli też dużo powodów do radości.
    :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rok pod znakiem dziecka :D I tak już będzie zawsze <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ładne podsumowanie :)
    My też myślimy o rodzeństwie dla Mańki, ale chociaż bardzo chcemy to ze względów zdrowotnych lekarze kazali palny odłożyć o przynajmniej 1,5 roku.

    OdpowiedzUsuń
  6. wlasnie doczytalam o karmieniu,jeju ale Cie.podziwiam,ze karmisz tylko jedna piersia,jestes niesamowita!!! i udalo sie bez sztucznego mleka? chyle czola,powaga... a ile dni.po terminie urodzilas? termin 27 marzec,a porod w maju? czy zle zrozumialam? piekny mieliscie rok,aby nastepny byl jeszcze lepszy,pieknie wygladalas w ciazy,jestes wspaniala mamą! pozdrawiam cieplo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Termin miałam 27 kwietnia, urodziłam tydzień po terminie;)
      Udało się bez butelki i sztucznego mleka i udaje się dalej, choć znów miałam wątpliwości, ale moja kochana Pani Doktor mi je rozwiała;)
      Aż tyle komplementów na raz dawno nie dostałam, dziękuję bardzo, ale aż tak bym nie przesadzała z tą moją wspaniałością;)
      Pozdrawiam cieplutko;)

      Usuń
  7. Bardzo ładne podsumowanie roku. Gratuluje wytrwałości w karmieniu tylko jedną piersią i życzę powodzenia w łagodzeniu konfliktu.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Super podsumowanie :)))
    to Ty jak ja, majóweczka ;))
    pozdrawiam www.kacikkuby.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ależ się napracowałaś przy tym podsumowaniu :-)! Piękne! A co do Waszej wycieczki - jestem ZA!!! My wybraliśmy się z ośmiomiesięcznym Hubertem samochodem na dwa tygodnie wakacji do Chorwacji i żyjemy i Hubi żyje, wszyscy cali, zdrowi, a wakacje były po prostu boskie! Tylko zabezpieczyliśmy się dokładnie pod każdym względem, by nie mieć do siebie później żadnych pretensji. Poszukaj u mnie w archiwum, to znajdziesz apteczkę dla bobasa, przygotowaną przez moją siostrę farmaceutkę i inne posty, już z samej podróży i wakacji. Może coś Ci pomoże się przygotować :-). Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję;) Przejrzę na pewno, bo jak na razie mam plan, a nie wiem, jak się do niego zabrać. Z mężem szliśmy po prostu do biura podróży, kupowaliśmy jakieś last minute i za dwa dni lecieliśmy, a z Księciem Filipem to już nie będzie takie łatwe;)

      Usuń
  10. To mialas dobry Rok ! Ten tez bedzie ok! Jeju.....przy Filipku Bobasinska to dorosla jest....a nie ma jeszczd dwoch lat....

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudny ten twój synek;) moja Joasia ma dopiero dwa miesiące;) Ciesze się każda chwilą z nią spędzoną i patrzę jak szybko rośnie:)pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń