piątek, 31 stycznia 2014

Trzeci ząbek i Filip Wędrowniczek...

Dziś już, z całkowicie czystym sumienie, możemy się pochwalić trzecim ząbkiem.
Mało tego, Mama już została tym ząbkiem ugryziona.
Prawa górna jedynka jest już i widoczna, i daje się wyczuć. Już jej dziąsełko raczej nie przykryje.
Nie jest to jednak koniec naszych problemów, bo lewa jedyneczka już nieśmiało też wygląda. Raz rożek wystaje, raz schowa się pod spuchniętym dziąsłem, ale cały czas tam majaczy i dokucza.
Myślę, że za parę dni spokojnie będziemy mogli oznajmić, że mamy komplet jedynek.
Czy w końcu będzie trochę spokoju, to się okaże.
Na razie w nocy przypałętał się do Filipa jakiś glut.
Nie to, żeby dziecko katar miało.
Taki jednorazowy, przyschnięty farfocel siedział dziecięciu w nosku i go łaskotał.
Przez to Fifi od ok 2 do 5 rzucał się po łóżku i szukał sobie wygodnej pozycji.
Ile razy dostałam z nóżki lub rączki dziś nawet nie policzę.
Nawet siadał i próbował wstawać przez sen.
Za to w porze drzemki zrobił mi niemałą niespodziankę. 
Gdy straciłam nadzieję na spokojny dzień, odłożony do łóżeczka Filip po prostu zasnął. I spał całe 1,5 godziny. Przytulił się do swojego borsuczka i tyle. A Mamuśka pozostała w szoku;)
Nawet po nieprzespanej nocy, nie można się na tą dziecinę gniewać.
No, nie można;)

A weekend znów zapowiada nam się tylko we trójkę.
I dobrze. 
Tak jest najlepiej.
Czy będzie spokojny, to się jeszcze okaże. Wszystko zależy od naszego Filipa wędrowniczka i odkrywcy.
Przemierza ta mała fryga całe mieszkanie, że nadążyć za nim nie można.
Wlazł już wszędzie oprócz kibelka;)
Salon jest już passe,choć jeszcze czasem znajdzie sobie tam jakieś zajęcie. Na przykład przestudiowanie maminych komiksów.
Ostatnio na topie jest Wilq Superbohater. Na szczęście tylko w wersji oddrukowanej;)

Najlepsza do zabawy jest jednak kuchnia. Najbliżej salonu, dlatego tam najczęściej ucieka Filip. 
Czasem lubi sobie pogrzebać w śmieciach albo pobawić się sprzętami kuchennymi pod okiem Tatusia.



Ale czasem też potrafi zrobić coś na co wcześniej Mamusia nie wpadła.
Na przykład zabawa kocią karmą. Suchą oczywiście. W rozsypywanie jej wszędzie.
O dziwo nawet nie przyszło mu do głowy władować jej sobie do buzi.
Swój rozumek dziecko ma.
A Mama miała zabawę potem w sprzątanie;)

No to czekamy na Tatusia i zaczynamy weekend;)

11 komentarzy:

  1. Gratulujemy kolejnego ząbka :) mój Filip ma już 5 i chyba kolejny zaczyna się wyżynać.
    Mały jest słodki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O tak kuchnia jest pełna ciekawych skarbów :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bartek też uwielbia grzebać w psiej misce :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kuchnia jest najlepszym miejscem do psot. U nas szczególnie wtedy gdy kuchenka rozgrzana na maxa ;)
    Gratulujemy ząbka! U nas męczarnia z kłem, bo raz go widać, a zaraz znika :/

    OdpowiedzUsuń
  5. No no, Wędrowniczek Wam szaleje! nasza Mała na razie biega w miejscu - o ile jako "w miejscu" kwalifikować można wspinanie się na mamę... bo to robi już bardzo sprawnie ;)

    trzymam kciuki za trochę spokoju i pauzę w ząbkowaniu... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. gratuluję ząbka i współczuję ząbkowania. kuchnia i u nas jest jednym z ulubionych miejsc :) nawet mamy jedną szufladę do której młody może zaglądać, wyciąga z niej wszystko.
    trzymam kciuki aby każda drzemka tak wyglądała :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale Mamusi sprzątania zmalował :D A apropo ząbków to my mamy 4 jedynki, ale jak on nimi zgrzyta ajjjjjjjjjj... Aż dreszcze mam :O

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratki za trzeciego ząbka. U nas na razie dwa i nie pokazują się na razie kolejne :)

    OdpowiedzUsuń
  9. W kuchni chyba każde dziecko znajdzie coś dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń