czwartek, 13 lutego 2014

Rewolucje part two...

Filipowe rewolucje nastąpiły nie tylko na polu spaniowo-zębowym.
Staramy się również wprowadzić w miarę regularne posiłki.
Jak nam to wyjdzie, to się okaże.
Na razie wygląda to tak:
Śniadanko: koło godziny 8, jakiś twarożek albo jogurcik, czasem owocki z kaszką. Jemy sobie na fotelu albo na kolanach i zazwyczaj Filip zjada tylko połowę porcji.
II śniadanko: koło 10.30-11. Dokańczamy to co zostaje ze śniadanka i czasem jakiś malutki serek. Jemy metodą na ganianego.
Obiadek: koło 13.30-14, w zależności od tego ile Fifi śpi. Obiadek albo zupka, słoiczkowe albo gotowane, jak nam się chce. Zazwyczaj udaje się zjeść w foteliku, ale czasem dojadamy na podłodze.
Deserek: koło 16.30-17, owocki albo jogurcik, w zależności od tego co było na śniadanie.
Kolacja: koło 19.30. Kaszka. Tutaj to już panuje wolna amerykanka, bo Filip zdecydowanie nie lubi jeść kolacji, ale różnymi sposobami nam się udaje. Albo się udaje średnio. Przyznam, że ostatni brak mi inwencji.
Oczywiście między posiłkami Fifi dostaje picie i cycusia na tak zwane żądanie. Staram się mu troszkę to ograniczyć, ale czasem się nie da. Wspina się na mnie, krzyczy i zazwyczaj ustępuję.
W nocy też Filipek robi ze mną co chce, i jak ma ochotę jeść, to je.
 Tak  to mniej więcej u nas wygląda.

No i ruchliwe nam się dziecko zrobiło.
Zwiedza całe mieszkanie, przy wszystkim staje, Matkę o zawał przyprawia.
I mówi.
Już nie tylko sławetne: "baba, baba"
Teraz Filip z uporem powtarza "tata, tata" i łamie tym Matce serce.
A Tacie Filipa, jak pierwszy raz to usłyszał, aż się oczy zaszkliły.
Bo oni we dwóch, to taki zgrany duet. Wiadomo, że taki maminy synek, jak mu smutno i źle to pędzi do Mamusi, ale do zabawy idealny jest Tatuś. Jak tylko Tata wraca z pracy, to Filip pędzi przez całe mieszkanie, nawet nie da Tacie butów zdjąć.
Takie to moje dwa ancymony;)


28 komentarzy:

  1. Hehehe, Bartek też cokolwiek by nie robił, jak wraca tata, to rzuca wszystko i pędzi się przywitać :)
    Fajnie macie menu ustawione, tylko żeby jadł nor,alnie w krzesełku, co?
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak;) Obiadek prawie się udaje, ale z resztą problem;)

      Usuń
  2. U mnie też tata był pierwszy :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdy Ninkowy tata wraca z pracy też jest dużo radochy, a jak jeszcze usiądzie na kiblu to w ogóle trzeba ojca wybrechać ;D Słodki ten wasz Filipek, my jeszcze nie doszliśmy do pierwszych kroków :). Pozdrawiam i zapraszam do nas: http://xweetlie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj znam ten ból co powodują słowa "tata tata tata" u nas wygląda to tak samo :)
    Jeśli chodzi o jedzenie: to nie karm na ganianego, bo to bez sensu. Postaw na stole, jak jest problem z jedzeniem (stosuję to przy deserkach czy podwieczorku czy drugim śniadaniu) to niech podchodzi, weźmie łyżkę czy gryza i niech idzie się bawić :) U nas teraz jest faza zabawy jedzeniem, a nie jestem tego zwolenniczką, więc jak widzę że za bardzo rozrabia to zabieram, wtedy następuje ryk, więc mówię oddam, ale jesz i mama karmi. Jak jest głodny to otwiera buzię, jak nie to płacze dalej, bo chce się bawić, ale jestem nie ugięta :) twarda mamuśka ze mnie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też zazwyczaj bawi się, bawi, odwraca się, otwiera buźkę, je i wraca do zabawy i tak do znudzenia;) Ale czasem faktycznie bardzo mi zależy, to za nim ganiam.

      Usuń
  5. Jak mysz widzi ojca to posyła mu wielki uśmiech i mu tańczy ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Mamo Filipa…jeśli mogę poradzić: nie biegaj za nim z jedzeniem!. jest pora posiłku to jest jedzenie, skończył - nie ma jedzenia. Szybko się nauczy, że od jedzenia są posiłki, a tak…po co jeść skoro mogę jeść przez cały dzień..? Jeśli nie ma problemu z wagą…to daj sobie spokój. Picie- to powinno być dostępne zawsze, w zasięgu małych rączek, ale jedzenie? od tego są posiłki….

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam cierpliwości za nim biegać, nawet jak próbowałam, to szybko rezygnowałam z tego procederu. Tylko z tymi nieszczęsnymi kolacjami staję na głowie, bo mi zależy. A i tak nic to nie daje;)

      Usuń
  7. rośnie maluch jak na drożdzach;) a ile już je! I "tatuje", mój mówi wszystko tylko nie tata;P

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratulacje z wprowadzaniem rewolucji :)

    Dobrze, że staje przy wszystkim! A nie jak Błażej na środku pokoju bez podparcie próbuje wstać... i leci nie na dupę jak przystało, tylko na ten łeb ;/

    A Błażej nie mówi Tatatata i mój Kuba zazdrości Twojemu Mężczyźnie! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fi też jak gdzieś stanie ivsię zagapi, to potrafi się puścić i leci na łepetynę. A mi serce staje;)
      No i umówmy się, to "tata" jest takie średnio świadome, ale ile się ten mój chłopina ocieszy to jego;)

      Usuń
  9. Ale się zsynchronizowałyśmy-napisałam o Filipowym jedzeniu, wchodzę na twojego bloga i widzę ten sam temat notki:D Tylko u nas akurat jedzonko jest bezproblemowe, a z mojego synia mały głodomorek.
    Na tatę też mój Filip reaguje bardzo entuzjastycznie. Ale myślę,że to zupełnie normalne-dziecko jest non stop z mamą, a tatę jednak ma dużo rzadziej:) Tatatata gada ciągle, natomiast mama mówi jak jest wkurzony, bo np.każę mu siedzieć w wózku:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie też zobaczyłam;)
      U Ciebie przeczytałam o przekąskach między posiłkami, Fifi też wcina chrupki albo jak my jemy, to od nas sępi;)

      Usuń
  10. Sporo tego nawet :) Tylko te serki i jogurty zastąpiłabym czymś zdrowym :) Np serkiem homo własnej roboty, jogurtem naturalnym z owocami zmiksowanymi... Bo w tych kupnych to sam cukier i barwniki, a niby toto dla dzieci. Blehhhh.
    Nie żebym nigdy dziecku tego nie dała :) Ale świadomie staram się omijać te produkty na rzecz tych z mniejszą ilością cukru.
    A spróbuj kolację kanapkową...? Jakieś ząbki już są, więc da radę pociumkać np małe kosteczki z bułeczki bez skórki, z masełkiem i wędlinką :) Bo kaszkę i tak je rano, sporo ma mlecznych posiłków. A kaszka też sam cukier ;) Czepiam się, wiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kombinuję różnie. Sama jeszcze nie mam wprawy i pomysłów dlatego wspomagam się kupnymi, ale staram się urozmaicać mu te posiłki. Eksperymentuję zawsze w porze deserku albo drugiego śniadania, bo wtedy i tak poprawia cycusiem więc nie mam parcia, żeby zjadł dużo. Kanapeczki czy inne przegryzeczki też wtedy daję, ale na razie idą mu średnio;)

      Usuń
  11. Mój mąż na słowo tata musiał długo poczekać ale teraz nadrabiają miłość bo tak jak u Ciebie najlepsza zabawa zawsze z tatą, a mama to całodobowy bar mleczny. Chciałabym Cię pocieszyć, że z czasem ilość cycka na żądanie zmniejszy się ale niestety u nas jest wręcz odwrotnie im bliżej chwili odstawienia synka tym częściej mały wyznaje miłość maminym piersiom. Także jak zwykle życzę siły i oczu dookoła głowy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas z tym "cycowaniem" różnie, ale jak już mi się wydaje, że idzie w dobrym kierunku, to Fi zapała nagłą miłością do maminego mleczka;)

      Usuń
  12. U nas regularność od samego początku była podstawą, w szpitalu przez prawie rok wszystko było regularne jak w zegarku, więc jak wyszłyśmy do domu, to tak nam zostało. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nas nie miał kto pilnować, a u mnie z konsekwencją krucho więc mamy efekty;)

      Usuń
  13. fajnie tu was zapraszamy do nas:)
    Xavier jak tylko słyszy klucz w drzwiach już leci do drzwi aby przywitać tatę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha;) Ja czasem biegnę za Filipem, żeby go Tata, wchodząc do domu, drzwiami nie uderzył;)

      Usuń
  14. Ciesz się, że chce do taty jak ten wróci z pracy. Mój starszy syn, przez pierwsze kilka miesięcy wisiał tylko przy piersi i nie było mowy, żeby poszedł do taty. Teraz ma cztery lata i tylko z tatem by się bawił. Ale początki były trudne.
    Jeśli chodzi o karmienie to mój synek do 1,5 roku pierś dostawał na żądanie, a posiłki normalnie o wyznaczonych porach. Jednak nie dawałam, żadnych jogurtów ani "zapychaczy" myślę, że to sama chemia nie potrzebna dziecku. Teraz kupujemy czasami, ale i tak rzadko je zjada. Zapraszam do mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chce do Taty, ale najlepiej, jak ja jestem w pobliżu;)
      Ja też daję pierś na żądanie i pewnie będę to jeszcze długo robiła. Jeśli nie zdarzy mi się po drodze kolejna ciąża, to do 1,5 roku na pewno, ale nie ukrywam, że jest to dla mnie troszkę uciążliwe, ze względu na karmienie tylko jedną piersią;)

      Usuń
  15. To bardzo urozmaicone jedzonko macie. Może Filipek polubi też kaszę jaglaną. Przepis u mnie http://maniamamowania.pl/kasza-jaglana-dla-niemowlaka-i-wiekszych-lasuchow/

    OdpowiedzUsuń
  16. Grunt to nie gonić z jedzeniem, bo jak się przyzwyczai do tego to będzie ciężko oduczyć. Moja Martynka była "ciężkim przypadkiem" swego czasu (miała bodajże coś koło roczku, to było co najmniej rok temu), nie chciała zjadać posiłków. Pomimo namawiania ze strony babć aby karmić w trakcie zabawy czy biegania, nie robiliśmy tego nigdy. Nieraz szła spać bez kolacji, albo wychodziła na poranny spacer bez śniadania. Świat się od tego nie zawalił, jej się nic nie stało, a przynajmniej teraz nie mamy problemów z posiłkami - siada przy stole i sama ładnie je :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem. Ale co zrobić, jak on nic nie chce jeść, a za chwilę włazi na mnie i chce cycka. A ja mam wrażenie, że zamiast iść do przodu, to cofamy się z tym karmieniem.
      Tak naprawdę, to nawet jak się za nim biega, to nie chce jeść ;(

      Usuń