środa, 26 lutego 2014

W dzień aniołek, a w nocy potwór...

Dziękuję Wam Kochani za te wszystkie słowa wsparcia i otuchy w ostatnich dniach.
Nawet nie przypuszczałam, że Fifi może aż tak kiepsko przechodzić ząbkowanie.
Senność, brak apetytu, ślinienie, marudzenie, apatia, w końcu płacz, a nawet gorączka.
Tak wyglądał u nas ubiegły tydzień.
Ale z przyjściem weekendu było już coraz lepiej i wczoraj Fi zjadł już pięknie wszystkie posiłki i urządził sobie tylko jedną, 2,5-godzinną, drzemkę.
Szkoda tylko, że pogoda nie dopisała, bo spacerek dopełniłby wczorajszą idyllę. 
Wiadomo, że jak Filip lepiej się czuje, to i Mamusia ma więcej roboty. Wszystkie szafki i szuflady są wtedy jego. W niektórych pochowane są przedmioty nie przeznaczone dla małych rączek, dlatego biegam i tłumaczę, że nie wolno, a potem wyżywam się na M., że przecież miał założyć zabezpieczenia.
I tak nam mija też i dzisiejszy dzień.

Ale, jak na jednym polu się polepszy, to na drugim się posypie.
Spanie nam kuleje strasznie, a ja już tracę resztkę sił.
Staram się być pogodna przy dziecku, ale jak to zrobić, jak ma się ochotę krzyczeć.
Dziś w nocy siadłam przy łóżeczku i się rozpłakałam z bezsilności.
Filip nie chce spać w łóżeczku i tyle.
A u nas w łóżku, z kolei, mi nie daje spać.
Czyli na jedno wychodzi.
Położony wieczorem po kąpieli śpi do (tutaj różnie) 22.30-00.30, w łóżeczku udaje się go przetrzymać do ok.1. Potem nie ma przeproś. Nie da się położyć, wstaje, krzyczy, płacze.
Odpuściłabym może, gdybym po zabraniu go do siebie, mogła się wyspać, ale nie mogę.
Boję się, że nie wybudzę się i mi przeleci za oparcie łóżka prosto na kaloryfer.
Poza tym wierci się i wybudza co 1,5 godziny, a ja jestem poobijana i pognieciona po takim spaniu.
Wiecie, że od jakiegoś pół roku zdarzyła mi się tylko jedna noc z dwoma pobudkami i wstaniem po 7.
Normalnie tracę już siły.
W dzień człowiek się jakoś ogarnie, ale gdy nadchodzi wieczór zaczyna mnie cisnąć w klatce piersiowej z niepokoju, co przyniesie kolejna noc i kolejny poranek.
Nie pamiętam już, jakie to uczucie, po ciężkim dniu przytulić się do podusi i po prostu zasnąć.
Do tego wszystkiego dochodzą kłótnie z M., który nie jest mi w stanie pomóc.
Cała ta sprawa staje się coraz większą rysą na naszym rodzicielstwie.
Nie mam pojęcia, co jeszcze mogę zrobić, by sytuacja się polepszyła.

http://www.poradnikniemowlaka.pl/someecards-macierzynstwo/ 

Ktoś, kto stworzył ten obrazek, pewnie myślał, że jest zabawny.
Dla mnie w tej chwili jest tragiczny.

32 komentarze:

  1. Jak już się trochę ogarnę ze spacerami, domowymi obowiązkami a Mały będzie spał to naskrobię posta o spaniu. Może i u was metoda się sprawdzi?

    OdpowiedzUsuń
  2. :( biedna !
    Próbowałaś przestawić łóżeczko? Albo dać mu melisy przed snem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łóżeczka nie bardzo mam gdzie przestawić, ale z melisą spróbuję.

      Usuń
  3. wyrośnie.. wiem, że łatwo powiedzieć, ale widzę po swoich Bąkach:D chociaż oni dalej śpią głównie ze mną:) ale jest poprawa:)
    zapraszam do zabawy:) http://zawodkobieta.blogspot.com/2014/02/mama-na-szostke-kapielowe-gadzety.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję;) Tylko my chcemy mieć kolejne dziecko, a przy takich nocach nawet nie mogę sobie tego wyobrazić.

      Usuń
  4. koszmar :) u nas było tak, że w 4 spaliśmy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas Fifi coraz większy i coraz więcej miejsca wymaga;)

      Usuń
  5. Madzia.. u mnie jest to samo. Identyko..
    Od połnocy Młody zostaje u nas, i ja wtedy nie śpię. Czuwam..
    też nie chce jeść, ryczy, jęczy.. idą trzy na raz.
    Jestem zmęczona strasznie :(

    Łącze się z Tobą bólu Kochana :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie o dziwo, jak ta nieszczęsna jedynka wyłaziła, to spał lepiej. A teraz tańce, hulanki, swawole.
      Tylko spokój może nas uratować;)

      Usuń
  6. u nas podobnie, z tym że problemy z zasypianiem w dzień, jest śpiący, ale za nic w świecie spać nie pójdzie, nie daje się też ululać, a ja siły już nie mam;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też w dzień były problemy, ale jak śpi raz dziennie, to jakoś bez awantur się obywa. Jak już widzę, że jest zmęczony, to biorę go na kolana i się wyciszamy aż w końcu utula się i zasypia.

      Usuń
  7. jak ja Cie rozumiem....mam to samo,z tym u mnie juz 17 mcy. spi w lozeczku do pierwszej pobudki,dalej z nami. to moze zabezpiecz duze lozko poduszkami by nie mogl spasc? ja nie przspalam ciagiem wiecej niz 5 godzin od narodzin malego. do tego pracuje. jak noc kiepska to rano mam ochote palnać sobie w leb. ale wiem,ze mlody wyrosnie.... zycze duzo sil i cierpliwosci!:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toś mnie pocieszyła;) Ja lepiej sypiałam, jak Fifi był noworodkiem. Raz się nawet zdarzyło 6 godzin. Pamiętam, bo się wtedy przestraszyłam, że coś się stało;) A teraz, jak 2 godziny prześpię, to święto lasu. Bywają lepsze okresy, ale teraz przechodzi sam siebie.
      Trzymam kciuki, żeby szybko przyszedł lepszy sen;)

      Usuń
  8. Spróbuj zaciemnienia….spróbuj muzyki relaksacyjnej….spróbuj może zmiejszyć temperaturę…może się budzi, bo ma mokrego pampka? nie będę pisać , że może jest głodny i pić mu się chce, bo pewnie to już przerabiałaś…
    Może coś podpowiem, tylko nie wiem jednego - umknęło mi chyba - co Filip robi jak się przebudzi?, albo co chce robić? bawić się?….czy poprostu płacze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie będę eksperymentować z zaciemnieniem;)
      A co Fi robi? Różnie. Jedno jest pewne, chce do mnie. Próbowałam usypiać go na rękach i odłożyć, ale w nocy się to nie udaje. W dzień i wieczorem nie ma problemu, w nocy histeria. Jak zostawię w łóżeczku, to chodzi na około i marudzi. Zabrany do łóżka wstaje, chce chodzić, a jak w końcu przyśnie, to się wierci, szuka miejsca. Jak dostanie cycka, to na chwilkę przysypia, a potem od nowa. Cuda wyczynia różne, pewnie o czymś zapomniałam.

      Usuń
    2. u nas podobnie, przy cycku usypia. Wiesz-przyznam, ze im jednak wiekszy tym troszke lepiej, potrzebuje mniej czasu by zapaść w sen. budzi się jednak. Wiesz, nie ma co na siłe uczyć dziecko spania w łozeczku, nie to nie. tym bardizej, ze Fifi jest maly,nie rozumie. Mój kiedys nie zasnął bez cycka w paszczy, a teraz to juz pół na pół-pisałam o tym dziś na blogu własnie. są małe postępy, ale jednak są. Ja się obawiam lata jak będzie jasno od 4.00 rano! co wtedy będzie?;)

      Usuń
    3. Ha;) Ja sobie sprawiłam gumowane rolety do sypialni jeszcze przed narodzinami Filipa, ale potem przestałam zasłaniać, bo mąż siał panikę, że powinniśmy dziecko widzieć. I tak też zaczęliśmy spać przy lampce ledowej. Może to był błąd. Teraz spróbujemy w ciemności.
      A z tym spaniem w łóżeczku, to nie wiem co mnie naszło. Już odpuściłam, ale chyba pozazdrościłam innym matkom, co to odłożą wieczorem do dziecinnego pokoju i zaglądają dopiero rano. A u mnie pokoik dla Filipa czeka, tylko on tak jakby nie gotowy na nowe;)

      Usuń
    4. też zazdroszczę mamom, których dzieci po prostu zasypiają same i śpią całą noc. Mi by nie robiło nawet gdyby mój budził się raz;) Żaden problem:) ale dzieci są różne i nam się widać takie egzemplarze trafiły. Co co uczenia czytałam opinie, ze nie kazde dziecko nauczy się spać samo i jedna pisała, ze jej syn po takim treningu zasypiania metodą 1-3-5 , dostawał histerii na sam widok łózeczka. ja liczę na to, ze moje dziecko po prostu do tego dorosnie samo. tez podobnie jak Ty chcialabym drugoego maluszka,ale te noce dobijają czasem... nie wiem jakbym dała rade, a wysypianie się to wazna rzecz przecież. Moze spróbuj w czasie dnia się położyc z małym jak masz mozliwosć.

      Usuń
    5. Ja też mam nadzieję, że sam dorośnie. Nie mam sumienia go tak zostawiać samego, jak płacze. Parę razy spróbowałam i miałam takie wyrzuty sumienia, że jak Filip w końcu zasnął, to ja nie mogłam spać.
      Chyba będę musiała się nauczyć przysypiać w dzień, bo długo tak się nie da ciągnąć.

      Usuń
  9. Nie wiem jak pomóc, czy jest możliwość by mąż przespał się trochę na podłodze? Żebyś mogła zobaczyć, czy jeśli jego nie będzie i będzie więcej miejsca dla Was, dacie radę się wyspać? A jak z drzemkami w ciągu dnia?
    Tak sobie pomyślałam, że może też Ty mogłabyś położyć się obok łóżeczka syna i trzymać za rączkę? Sprawdziło mi się to w szpitalu, choć ręka mi mdlała, bo ja leżałam pod łóżeczkiem, a to łóżko szpitalne i wysokie... Ale jakoś daliśmy radę!
    Na pocieszenie (wiem, marne) żaden 18latek nie ma takich problemów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o tym myślałam. Koło łóżeczka raczej się nie prześpię, bo nie mam miejsca, ale męża spróbuję zepchnąć na krawędź łóżka, a jak to nic nie da, wygnam do salonu;)

      Usuń
  10. Jeśli chcesz spróbuj tej metody
    http://www.wypaplani.pl/2014/02/wyzwanie-nocy-przesypianie-metoda-3-5-7.html, może Wam pomoże. Innego pomysłu nie mam. Sama nadal wstaję w nocy do Julki i muszę ją w łóżku usypiać, ale na szczęście jeśli nie idą zęby to tylko raz w nocy.
    Jedyne pocieszenie w tym, że to nigdy nie trwa wiecznie i w końcu dzieci zaczynają się zachowywać jak ludzie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam. Nawet myślałam, że już się przemogę i spróbuję, jak nie ma innego wyjścia. I nie mam sumienia. Czasem w dzień stosowałam tą metodę, żeby się wyciszył, ale w nocy nakręca się jeszcze bardziej i wpada w histerię.
      Ja cały czas mam nadzieję, że z tego wyrośnie;)

      Usuń
  11. życzę Ci żebyś w końcu mogła się wyspać:)

    OdpowiedzUsuń
  12. A może by tak połączyć małe łóżeczko z waszym - nie wiem czy macie ściągany bok łóżeczka i od tej strony dosunąć do dużego? Tak kombinuję, wtedy miałabyś go blisko, można za rączkę złapać pogłaskać... współczuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To byłby najlepszy pomysł, ale niestety nie mam tyle miejsca w sypialni ;(

      Usuń
  13. Minie, minie na pewno, oby nie kosztem Waszego zdrowia...
    U nas też nie ma opcji ze spaniem w łóżeczku, już nie próbujemy wcale, ale my i tak od początku spaliśmy razem i tak nadal miało być... To co jednak zauważałam, że pomaga nam w trudniejsze noce, to
    - zaciemnienie - tak jak poprzedniczki sugerowały, wystarczyło, że jedna roleta była podniesiona, i Zosia się łatwo rozbudzała, marudząc potem straszliwie
    - tulenie, najlepiej gdy tulimy ją oboje
    - kiedy pojękuje, nie może sobie znaleźć miejsca i popiskuje, a cycek nie pomaga, wtedy jedyna praktykowana metoda to kładzenie Zosi na moim brzuchu... od początku było to nasze wyjście awaryjne.
    Tyle, że ja nie mam problemu z wysypianiem się mimo tych wariacji, nie rozbudzam się na karmienie, nie rozbudzam kiedy kładę ją na brzuchu itp... Ale nie muszę się niepokoić że spadnie, bo nie ma jak spaść, a jakoś tak podskórnie czuję co się z nią dzieje i reaguję instynktownie...
    Może wystarczy więcej zaufania do siebie samej? Może za bardzo boisz się tych nocy? Ja tak miałam w pewnym momencie, jeszcze kiedy nietolerancja laktozy zabijała nam noce - i zauważyłam, że mój strach pogarszał znacznie sytuację, noce wtedy były jeszcze trudniejsze, Zosia marudniejsza i całość nie kleiła się. Może spróbujcie kłaść się od razu z Fifim, spokojniejsi, może to mu się udzieli?

    Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń