poniedziałek, 24 lutego 2014

Weekendzik, było minęło...

Weekend, weekendzik, weekendunio.
Było, a nie ma.
A ja nie odpoczęłam.
Owszem, było miło i przyjemnie, ale odpocząć, nie odpoczęłam.
Nie chciałam się kłócić znowu z M. więc go nie goniłam do żadnej roboty i zostałam sama, niedospana, z całym bałaganem poweekendowym.
Czemu tak jest, że on ma weekend od odpoczywania, a ja nie?
Dlaczego on siedzi przed telewizorem, a ja sprzątam, gotuję, ogarniam?
Czekałam na niedzielę z nadzieją, że troszkę odeśpię z rana, ale gdzie tam.
W co ubrać Filipa? Co mu dać jeść? Do tego parę wrzasków, a na koniec płacz dziecka.
Idealne warunki do spania, nie ma co.

Ale nic to.
Minęło.
Trzeba jakoś dać sobie radę do następnego weekendu.
A ten weekend minął nam aktywnie i z atrakcjami.
Z miłych rzeczy jakie nas spotkały, to basen, nowy wózek, spacerki i niedzielny seans filmowy.
Z mniej miłych, wizyta u teściów. 

Zacznijmy od tych teściów.
Mam dość, oni są niereformowalni. Nie słuchają nic, co się do nich mówi. Nie liczą się ani ze mną, ani z M.
Dlatego jeszcze bardziej ugruntowali mnie w przekonaniu, że wizyty u nich są bez sensu.
Chcą, mogą przyjechać do nas. U nas jakoś się zachowują, a u siebie robią co chcą.
Najgorsze jest jednak to, że oni sobie nie zdają sprawy z zagrożenia.
Zastałam sytuację, gdzie oni stoją i patrzą, co się stanie, jak Fi zbliży się do psa. Pies właśnie je. W takich okolicznościach, ten pies jest nieobliczalny, już niejednego ugryzł. A oni stoją i się śmieją. Serce mi stanęło. Jak można być tak nieodpowiedzialnym. 
Co z tego, że to tylko jamnik.
No i już się zdenerwowałam, to wróćmy do tych milszych wspomnień.

W sobotę, jak zwykle basen.
Jak mi się nie chciało, byłam taka zmęczona, nie miałam siły, spać mi się chciało.
Bałam się co będzie z Filipem, nie wiedziałam, czy już mu przeszły nastroje negatywne, czy nam nie zacznie płakać. Od razu zapowiedziałam M., że, jak tylko Filipek zacznie marudzić, to ma wyłazić z tego basenu.
Na szczęście Fi był wesolutki. Co prawda, nie przeliczył sobie sił i pierwsze 15 minut szalał, żeby kolejne 15 minut troszkę powybrzydzać. Ale było miło.
A i opłaciła się wyprawa na basen.
Siedziały koło mnie dwie panie i aż rozpływały się w komplementach na temat mojego syna;)
Że taki odważny, że taki dobry pływak, że wesoły, pewny siebie, no i śliczny chłopczyk.
Siedziałam, słuchałam, a serducho mi rosło.
Bo to mój synek taki zdolny.
Chyba nie muszę tu pisać, co wtedy czułam, bo każda matka czułaby to samo.
No, dumna byłam.
I jestem cały czas.
Jak M. usłyszał w szatni od pań, że Filipek, to nasz złoty medalista, to nie do końca wiedział o co chodzi, ale ja mu potem opowiedziałam, nie mogłam sobie tego odmówić.
A oto nasz wesoły gwiazdor basenu:


 Kolejnym punktem programu był zakup wózka.
Nareszcie zdecydowaliśmy się na lżejszą spacerówkę.
Lżejszą, to mało powiedziane. Różnica w wadze między starym wózkiem a nowym, to aż 10 kilo. Robi wrażenie, prawda?
Zdecydowaliśmy się na Quinny Zapp Xtra.
Już pędziliśmy do kasy z innym wózkiem, jak wypatrzyłam ten. No i się zakochałam.
Fifi chyba też, bo od razu się w nim umościł.
W sobotę, po filipkowej drzemce było już ciemno, ale w niedzielę, zaraz po 10 rano, zebraliśmy się i popędziliśmy w świat.
Plan był taki. Przetrzymać Filipa dłużej bez drzemki i wyskoczyć tylko na chwilkę do sklepu po ziemniaczki.
No, ale, że pogoda była boska, to na tym się nie skończyło.
Podreptaliśmy na cmentarz. Postanowiłam odwiedzić grób mamy, bo przyznam, że już jakiś czas nie byłam.
Fi zaraz po wejściu na bruk cmentarny po prostu zasnął.
Na cmentarzu spotkaliśmy babcię, która co niedzielę odwiedza grób. Przyczłapała siostra zaalarmowana, że odbywa się spotkanie rodzinne;) Postaliśmy, porozmawialiśmy, bo mamy mało okazji spotkać się tak na spokojnie.
A, że już byliśmy po drugiej stronie cmentarza, a obok jest duża galeria handlowa, do tego Filip spał jak zabity, to ruszyliśmy na zakupy.
Skorzystał, jak zwykle, Filip. Dwa bodziaki, spodenki i emulsja do kąpieli.
Wróciliśmy okrężną drogą z wyspanym Filipem.
Zmęczyłam się strasznie, ale pozytywnie.
Wózek sprawdza się znakomicie Co prawda na wertepach nie jest taki stabilny jak poprzedni, ale wszystkie podjazdy były moje. Nie dawałam mężowi sobie pomóc, bo musiałam się przekonać czy dam radę. Dałam i teraz mogę częściej wypuszczać się na spacery.
Wiosna się zbliża wielkimi krokami, a ja nie będę już taka uwiązana w mieszkaniu.
Swoją drogą, należy się nagroda architektowi, co projektował nasz blok.
Winda na półpiętrze jest mistrzostwem.

A oto nasz nowy pojazd w całe okazałości:

A tutaj Mamusia, Filip, wózek i uroki naszego osiedla;)


A niedzielny wieczór spędziliśmy przy babcinych pierogach i filmie.
Obejrzeliśmy "Ambasadę"
Nie jestem dobra w recenzowaniu filmów, ale na mój gust film jest do obejrzenia.
Nie jest to kino wysokich lotów, wręcz przeciwnie, głupawa komedia, ale jeśli ktoś chce się pośmiać, to polecam, żeby się wyluzować.

A jak Wam minął weekend?
Odpoczęliście?
Skorzystaliście ze słońca?

32 komentarze:

  1. Bardzo zabiegany weekend :-) My tez czasami chodzimy na basen, ale nasz synek nie jest jakimś wielkim entuzjastą. Ot woda i tyle :-)
    A wózek bardzo fajny. Ja też właśnie jestem na etapie poszukiwania czegoś lżejszego :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopiero jeden dzień go testowaliśmy więc za wiele nie mogę o nim napisać, ale myślę, że będę bardzo zadowolona.

      Usuń
  2. ale weekend nono.
    Jaki świetny wózek, czy mogła byś podać jaki to model ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja jeszcze mam pytanie odnośnie tego wózka:))))
      że tak sobie pozwolę:)

      wygodnie się prowadzi za dwie rączki??
      da się pisac smsa drugą ręką? lub trzymć butelke wody i nadal sterować nim prosto??

      Usuń
    2. Można puścić jedną rączkę i też da się prowadzić, bo ma łączenie między rączkami. A i próbowałam prowadzić za środek tego łączenia, też się da. Nie ukrywam, że na to też zwracałam uwagę, jak go kupowałam.

      Usuń
  3. zachciało mi się iść na basen jak zobaczyłam Fifiego w tej wodzie ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idźcie, idźcie. Naprawdę fajna sprawa;)

      Usuń
  4. Oprócz tej wizyty, to mieliście super weekend :)

    OdpowiedzUsuń
  5. wózek świetny! też nam się marzy coś lżejszego.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejku aż wzięła mnie chęć na basenowe szaleństwa,a tu basenu brak :(

    http://alankowosz.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. w sobotę chyba coś było z pogodą, bo ja też czułam się fatalnie!
    U nas w weekend też spotkanie z teściową,ale u nas,bo my do nich nie jeździmy. Niedziela we trójeczkę,czyli tak,jak lubię najbardziej;)
    My też kupiliśmy sobie taką lżejszą spacerowkę,bo ta z dużego wózka to prawidziwy 17-kilogramowy kolos. Na zimne dni idealna, ale jak robi się cieplej to o niebo lepiej wyjść z małym wózkiem. Ja zakochałam się w bebe confort streety i taki też kupiłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My tego 17-kilowego klamota wrzuciliśmy do samochodu. Jest idealny na wycieczki za miasto. Z mężem oczywiście, żeby go pchał;) A ten zostawiam sobie do biegania po mieście;)

      Usuń
  8. Napisałam komentrza, ale …zniknął?

    OdpowiedzUsuń
  9. A napisałam, że na plaży! Na plaży proszę Pani! I że przypomniałaś mi, że muszę wózki swoje posprzedawać, bo jeszcze mam emme z gondolką i baby joggera…..Bobasińska nie da się wsadzić za nic na świecie do wózka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już zdążyłam pozazdrościć tej plaży;)
      Składa się tego wszystkiego po dzieciach. Ja na razie wszystko trzymam, ale piwnica też ma swoją pojemność;)

      Usuń
  10. pogoda była cudna, to prawda. Ale Twój młody szaleje na basenie;) a teściowie...ja mam na szczescie tylko teściową, ale popalić potrafi dać. ech, nie ma co się przejmować, chociaz łatwo mówić. jak przeczyytałam o tym psie, to mnie zatrzęsło... co za brak wyobraźni ze strony Twoich teściów ! szkoda gadać...... nie ufam zwierzętom w szczególnosci psom. Ja bym chyba przestała tam jeździć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam w domu dwa koty, ale też zawsze uważam. Nie mam zaufania do zwierząt, bo zwierzak, to zwierzak. Nie wiadomo, jak zareaguje. Mój tata zawsze zamyka psa, jak przyjeżdżamy. Jakby tego nie robił, to byśmy nie przyjeżdżali.

      Usuń
    2. i słusznie, tym bardziej ze Fifi jest mały, pies kłapnie paszczą i będize nieszczęscie... trzeba myśleć za zwierzaka. A tak w ogole, to uwielbiam koty!;)

      Usuń
  11. Ah, zazdraszczam basenu strasznie :)
    Psiaka swojego to jestem pewna, Bart ją molestuje niemiłosiernie, a ona pokornie to znosi :)
    Gratulacje mama dla pływaka Twojego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swoich kotów też jestem pewna, ale zawsze może się zdarzyć nieprzewidziana sytuacja. Na przykład będzie spał a dziecko nadepnie mu na ogon;) Dlatego zerkam jeszcze od czasu do czasu;)

      Usuń
  12. U nas weekend bardzo, bardzo leniwy :)
    Wózek śliczny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie pamiętam, kiedy miałam leniwy weekend;)

      Usuń
  13. Dlaczego Facet ma weekend a Ty nie? Bo On pracuje a Ty NIE. Tak mi zawsze Kuba tłumaczy ;/
    A co do weekendu to nawet nie wiem kiedy minął. Achs.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że M. mi tak nie tłumaczy. Chyba wie, jak by się to skończyło.

      Usuń
  14. Ja też najlepiej odpoczywam aktywnie. A basen najlepszy do wypoczynku. Zazdroszczę tylko , że możesz tak co tydzień. Też bym tak chciała!:)

    OdpowiedzUsuń