piątek, 21 lutego 2014

Zdrowy Filip... wizyta u lekarza...

Miałam dziś się chwalić swoimi ostatnimi dokonaniami.
Albo poopowiadać Wam, jak u nas bywa czasem wesoło.
Ale dziś mi wyjątkowo do śmiechu.
Po pierwsze, mijający weekend dał mi się mocno we znaki.
Poniedziałek i wtorek były standardowe. Takie jak ostatnie parę miesięcy. Dało się wytrzymać noc, a w dzień udawało się wyszarpać troszkę spokoju.
W środę Tata Filipa wyjeżdżał koło 1.30 w nocy i wtedy obudził się Fi, zjadł i zasnął. Spał do 6, zjadł i zasnął. Wstaliśmy o 7.30.
Ja byłam zachwycona, wyspana, odpoczęta.
Ale sielanka nie trwała długo.
Kolejna noc nie wróżyła niczego dobrego.
No i w czwartek dopadło nas to, o czym pisałam Wam wczoraj. 
A w piątek dziwne zachowanie Filipa przybrało na sile.
Wstaliśmy ok. 6 i niby wszystko było ok, do godziny 7.30.
Wtedy zaczął się lament, płacz taki żałosny, że nie wiedziałam co z nim robić. Wiercił się i narzekał ok. 20 minut, w końcu się ułożył na moim ramieniu i tak został na pół godziny. Myślałam, że zaśnie, ale on poleżał i wrócił do zabawy.
Przespał się od 10 do 11, a potem znów zaczął lamentować.
Przez cały dzień nic nie chciał jeść, nawet mleko go nie kręciło. 
 
 
Zdecydowaliśmy o wizycie u pani doktor, bo nas nastraszyła telefonicznie, że przy ząbkach często zdarzają się infekcje uszne. No i pojechaliśmy.
I przynajmniej jesteśmy spokojniejsi.
Są to ewidentnie ząbki, bo oprócz tego nic absolutnie mu nie dolega.
Waży 9100, a mierzy według pomiarów pielęgniarki 72 centymetry.
Akurat z tym pomiarem nie bardzo się zgodzę, bo Fi nie mieści się już w rozmiar 74, a poza tym, jego histeria uniemożliwiała dobre zmierzenie delikwenta.
Na odznakę dzielnego pacjenta Filip dziś nie zasłużył. Wzięty przeze mnie na ręce nie chciał puścić, przyczepił się do mnie jak małpka, a w końcu odczepiony, darł się jak opętany.
Jedynka, tak jak podejrzewała, już wyszła dawno, ale dziąsło przy niej spuchło i się jeszcze kaleczy o ząbka. Do tego wyżyna się górna dwójka.
Mamy się ratować wszystkim, co się da, a w razie kataru podawać jeszcze wapno i kropelki.
Tyle.
Pozostaje nam uzbroić się w cierpliwość i czekać.

Przy okazji podpytaliśmy o szczepienia, o męża naszej Pani Doktor, który jest ginekologiem położnikiem, o paznokietki Filipa i USG piersi.
Dobrze jest mieć takiego pediatrę, co nie śpieszy się za każdym razem i interesuje się nie tylko pacjentem, ale też całą jego rodziną.
Na lekarzy w naszej przychodni na NFZ też nie mogę narzekać, ale zawsze im się śpieszy, zawsze się coś obsuwa, zawsze trzeba czekać. Zdarza się, że podczas naszej wizyty Pani Doktor wypełnia karty innych pacjentów. Dlatego, gdy coś się dzieje jedziemy prywatnie. Zawsze mam obawy, że zalatany personel naszej przychodni coś przeoczy. 

33 komentarze:

  1. Dobrze, że to nic poważniejszego.
    Przynajmniej spokojniejsza jestes :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O zdrowie Filipa jestem spokojniejsza;) Ale to co się dzieje u nas w domu, ciężko nazwać spokojem.

      Usuń
  2. Dobrze, że to tylko (i aż) ząbki. Nie ma co, zawsze lepiej iść do lekarza na marne niż w ogole nie reagować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem tego samego zdania;)

      Usuń
    2. Ząbki są bardzo uciążliwe, dobrze, że się później o ty nie pamięta.

      Usuń
    3. Przypomina się przy każdej wizycie u dentysty ;-)

      Usuń
  3. Dobrze, że wszystko ok :)
    Zazdroszczę takiego sprawdzonego lekarza, nawet tego prywatnego :)
    ps. a jakie wapno podajecie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zapomniałam spytać jakie to wapno. Jutro skoczę do apteki podpytać.

      Usuń
  4. Oj te ząbkowanie a podobno chłopcy gorzej znoszą ten okres. Trzymaj się i wytrwałości życzę

    OdpowiedzUsuń
  5. Dlaczego nie rodzimy się z kompletem zębów? Przez to wyżynanie się są same problemy.

    OdpowiedzUsuń
  6. A co to za herezja że niby chłopaki gorzej znoszą!!!!! Jak boli to każdy Maluch fisiuje. Bez względu na płeć.
    Ale chyba z tymi pierwszymi zębami, to jest gorzej z jednego względu: Maluchy jeszcze nie wiedzą o co chodzi….potem to już dzielniej znoszą. Najgorzej jest , jeśli idą parami …Jak u mojej córki..zawsze dwa na raz…
    Dobrze, że byłaś u lekarza… bo czasem faktycznie ząbkowanie jest mylone z zapaleniem uszu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas właśnie dwa na raz wychodzą, a do tego te górne jedynki to takie wielkie łopaty. Ale pierwsze ząbki, dwie dolne jedynki, wyszły bezproblemowo. A teraz takie lamenty.

      Usuń
  7. Wiedziałam, że podejmiesz najlepszą decyzję...
    Współczuje dzieciom i ich rodzicom tego ząbkowania...maluchy się męczą, a Nam też łatwo nie jest..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że to szybko minie, bo rzeczywiście nie jest to łatwe.

      Usuń
  8. Dobrze, że wybraliście się do lekarza, inaczej miałabyś w głowie najczarniejsze scenariusze...Przy każdym ząbku objawy są inne, więc lepiej się upewnić, że to na pewno o zęby chodzi...biedne te nasze maleństwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj biedne. Te zębiska są wyjątkowo męczące, poprzednie przechodził dużo łagodniej. Dolnej dwójki nawet nie zauważyłam kiedy wyszła.

      Usuń
  9. dobrze, że się wyjaśniło ;* Oby szybko zeszła opuchlizna z dziąsełka~!

    OdpowiedzUsuń
  10. Cieszę się że prócz ząbkowania nic Filowi nie dolega :) Oby zębiska wylazły jak najszybciej (ale niestety, kolejne wychodzić będą z małymi przerwami ciągle, do ok 2 roku życia...).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem, ale między ząbkami będę znów miała swojego radosnego Filipa. Jakoś to trzeba przeżyć.

      Usuń
  11. Ponów wizyte po weekendzie.
    U nss było tak-niedziela z goraczka, lekarka orzekla ze czysto i to napewno przez zeby. Sroda-angina. Jesli to naprawde zeby to przez weekend nic sie nie wydazy i za to trzymam kciuki, ale jesli infekcja to moze sie dopiero wykluc.
    A poza tym, gdzie Fifi zgubil skarpetke?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zobaczymy co z tego wyniknie przez weekend.
      A skarpetka? Filip się tak wierci, że zawsze pogubi skarpetki;)

      Usuń
  12. Biedaczek tak się musi nacierpieć Ale slodki jest strasznie;) Pewnie Cię to nie pocieszy, ale u nas tez nocki okropne... jeszcze trzech czwórek brakuje, chyba osiwieję;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trzymam kciuki, żeby u Was się też uspokoiło;)

      Usuń
  13. Bidulek. Całe szczęście to stan przejściowy :) Ja nawet nie piszę co u mojego Filipa, bo bym nie skończyła do wieczora.
    Super fotka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wolę pisać co u Filipa niż co w pracy albo w rodzinie, bo zwyczajnie by mnie nerwy zjadły i nikt by nie chciał tego czytać;)
      Pozdrawiam serdecznie;)

      Usuń
  14. Kurczę jak pomyślę, że ząbkowanie jeszcze przed nami... :/
    Ale w końcu kiedyś wyjdą ząbki w całości i będzie spokój. Każdy to jakoś przeżywał...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście ząbki wychodzą różnie i nie wszystkie muszą z takimi efektami specjalnymi;)

      Usuń
  15. dobrze że wszystko okazało się w porządku:) ja kilka dni temu byłam z córcią na szczepieniu to jak lekarz wstał z krzesła i podchodził do zbadania to się uczepiła mnie jak szczypawica i nie chciała puścić jak lekarz chciał zbadać przód:) strach robi swoje,ale jakoś daliśmy radę:)

    zapraszam do siebie http://magiczne-szydelkowanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha;) U nas to samo;) Plecki osłuchane u mnie na rekach, a z przodem problem;) Oplótł mnie jak bluszcz i puścić nie chciał;)

      Usuń
  16. Dobrze, że to "tylko" ząbkowanie ;)

    OdpowiedzUsuń