czwartek, 20 marca 2014

Dni "niechcenia" i "bezuczucia"...

Nie wiem, czy to wina pogody, czy zmęczenia, czy znudzenia, czy jeszcze innego cholerstwa, ale mam ostatnio "dni niechcenia".
Nie bardzo wiem, jak je opisać, bo pozornie wszystko jest ok.
Może jestem trochę niewyspana, choć aż tak tragiczne noce nie są. Wierci się Filip, kopie, przekręca, chce z łóżka uciekać, ale udaje się też przespać chwilkę.
W dzień też radzę sobie całkiem nieźle. Szaleję troszkę w kuchni z dzieckiem przy nodze. Proste potrawy, a cieszą, bo wiem, że mimo takiej przeszkadzajki dałam sobie radę i wyrobiłam się ze wszystkim do powrotu Taty Filipa.
Filip też tak mnie nie męczy. Drzemki ma każdego dnia inaczej. Raz zaśnie koło 13 i śpi 2,5 godziny. Innym razem pośpi od 10.30 do 12.30 i już nie chce, a potem wieczorem mamy cyrki. A jeszcze innym razem upchnie dwie krótkie drzemki i pójdzie wieczorem normalnie spać.
Z jedzonkiem też bywa różnie, ale nie narzekam, bo obiadek i kolacja idą jak złoto. Nad resztą posiłków jeszcze pracujemy, ale jestem pełna nadziei.
Męczy troszkę to, że chce chodzić cały czas, a ja mam go prowadzać. Ale zazwyczaj dojdziemy do jakiegoś punktu w mieszkaniu, coś go zainteresuje i mam chwilkę na swoje sprawy.
Nawet radzę sobie z nerwami na męża. Ostatnio tylko raz go opieprzyłam, za brak rzepa na szufladzie z nożami, raz za wiszący kontakt w sypialni i raz za to, że tłukł się rano tak, że nas pobudził.
Irytuje mnie tylko, jak wróci do domu, a ja mam nadzieję, że będę miała chwilkę dla siebie, a Filip i tak ucieka do mnie i się na mnie wspina. No i że nigdy nie wie czego to dziecko chce, a efektem tego jest ciągłe marudzenie.
Ach, i wszystko tłumaczy sobie zębami. Faktycznie, coś tam się ruszyło w sprawie drugiej dolnej dwójki, ale nie aż tak, żeby zaraz marudzić.
Ale wszystko to przyjmuję z uśmiechem na ustach i nadzieją, że w weekend będzie piękna pogoda, że nadrobimy wszystkie zaległe sprawy, zakupy i spacery. Może nawet uda nam się przemeblować kuchnię, i może nawet pomoże w tym mój Tata. Musiałby wtedy tutaj przyjechać, a co za tym idzie, zobaczyć się ze mną. To ciekawa perspektywa;)
Jestem dobrej myśli i cały czas staram się uśmiechać.


Ale coś we mnie siedzi i nie wiem o co chodzi.
Jestem jakaś taka rozlazła. Siadam w fotelu i się zawieszam. 
Może to ta pogoda, a może coś mi dolega.
Bez powodu robią mi się siniaki, czasem kręci mi się w głowie. Robiłam analizy krwi, coś tam powychodziło poza normy, ale niewiele. Trzeba będzie to sprawdzić.
Ale to jeszcze nie to.
Mam takie nijakie uczucie, takie trochę "bezuczucie". 
Niby się uśmiecham, ale nie śmieję się w głos. Niby się wzruszam, ale nie do łez.
Jedynie Fifi mnie rozczula wiecznie.
Takie wszystko jest poprawnie nijakie.
Niech już przyjdzie ta wiosna, bo mam wrażenie, że bez niej rozpłynę się i zniknę, i nikt tego nie zauważy.
I nie pomogą tu nawet najbardziej wykwintne dania zostawione dla męża na blacie w kuchni.
Chcę słońca...


PS. Na liście naszych stron pojawił się nowy odnośnik >>TU<<. Zachęcam do zapoznania się z nim, zwłaszcza, że zbliża się czas rozliczenia PIT. Może, jeśli ktoś jest jeszcze niezdecydowany, zdecyduje się przekazać 1% właśnie na tą organizację.

http://pokojezyczliwosci.pl/

29 komentarzy:

  1. przesilenie wiosenne Cię dopadło :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też mam podobnie i zastanawiam się czy to nie jakaś depresja :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczekajmy na słońce;) Wtedy się wszystko okaże.

      Usuń
  3. Ja też tak mam gdy nadchodzi wiosna :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakieś witaminki na energię, bo to przesilenie daje w kość ;;)

    OdpowiedzUsuń
  5. u nas też identyko! :)
    Będzie lepiej - musi!

    A czy to ładne, czarno-białe logo świadczy o czymś? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świadczy o tym, że Was lubię i Wam kibicuję, i już urabiam męża na urlop nad morzem;) Ale niestety w późniejszym terminie;)

      Usuń
  6. A u mnie wprost przeciwnie :) Ale to zapewne wynik porozumienia z mężem, który wreszcie zaczął rozmawiać! Po ludzku, albo raczej po wenusjańsku :)
    Już niedługo również do Ciebie zawita wiosna (u nas już dziś!) i z pewnością poczujesz się lepiej.
    A co do spania Filipa, to spróbuj kłaść go o jednej godzinie na drzemkę. Na jedną drzemkę. Może unormują się wieczory. My właśnie tak sobie poradziliśmy z cyrkami wieczornymi :)
    Pozdrawiam i uśmiechu życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby to było takie łatwe;) On mi po prostu czasami sam zasypia wcześniej niż bym chciała;)

      Usuń
  7. Taka pogoda i stąd to zmęczenie. Przyjdzie prawdziwa wiosna, słońce zacznie dogrzewać a od razu baterie się naładują :D

    OdpowiedzUsuń
  8. ja też mam jakiegoś lenia od kilku dni, ale muszę go pokonywać, bo w niedzielę przyjęcie urodzinowe Filipka! Tyle rzeczy trzeba zrobic...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Mamusiu!!! To już??? Daj znać, jak to wszystko ogarnęłaś, bo ja już się zaczynam stresować urodzinami mojego Fifula;)

      Usuń
  9. Też mam ostatnio "dni niechcenia", tłumaczę to sobie wiosennym przesileniem. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest chyba dobre wytłumaczenie;)

      Usuń
  10. Oj widzę że nie tylko mnie dopadła taka nijakość...ja do tego się strasznie wzruszam i rozklejam...normalnie jak w ciąży wszystko jest w stanie doprowadzić mnie do łez...aby to wiosny!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio obserwuję u siebie coraz więcej objawów ciąży;) Ale to raczej nie to;)

      Usuń
  11. My uwielbiamy takie dni ...leniuchowania :)

    OdpowiedzUsuń
  12. No to zaklinamy wiosnę kochana, żebyś nam nie zniknęła zupełnie:) Ale jak tylko poajwi się słoneczko to wróci Ci radość z życia zobaczysz. A na razie życzę Ci świętego spokoju i męża co zrozumie własne dziecko, bo u mnie to samo kurde wszystko zwala na zęby no ile można?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że ze słoneczkiem wróci moje dobre samopoczucie, bo na poprawę męża chyba nie mam co liczyć;)

      Usuń
  13. Kochana...żadnej diagnozy na siłę nie wcisnę..
    ale proszę nie ignoruj tego...
    Zadzwoń do kogoś bliskiego, spotkaj się, wygadaj ...może to tylko przesilenie, zmęczenie (mało snu ma ogromny wpływ na nasze samopoczucie) może coś więcej....ściskam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troszkę za długo to trwa, więc chyba trzeba się upewnić czy to aby na pewno tylko moje humory...

      Usuń
  14. Miejmy nadzieję, że to przesilenie wiosenne. Bo jak nie to biegnij do lekarza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczekam jeszcze parę dni i chyba tak zrobię.

      Usuń
  15. Przesilenie jak nic - słońce wychodzi, ciepło, zielono się zrobi i od razu będzie lepiej :)

    OdpowiedzUsuń