poniedziałek, 24 marca 2014

Dreptamy, dreptamy, dreptamy...

Weekend minął, a ja czuję niedosyt.
To był chyba jeden z przyjemniejszych weekendów tego roku.
Filip nam rośnie, zaczyna dreptać, cieszy go przebywanie na świeżym powietrzu.
Niestety pierwsze próby chodzenie zbiegają się w czasie z nienawiścią do wózka;) Filipek zdecydowanie woli przemierzać świat na własnych kopytkach lub na rękach u rodziców. A, że waży już chyba 10 kg, to jest nam troszkę ciężko go nosić na długie spacery.
Ale co tu będę dużo gadać, lepiej pokażę.

W sobotę dreptaliśmy u dziadków pod miastem.
Tutaj Fifi szuka robaczków z Tatusiem.

A tutaj biega za pieskiem z Mamusią.

Chciałam się tylko pochwalić, że na tej pięknej, zielonej działeczce prawdopodobnie w nieokreślonej jeszcze przyszłości stanie nasz dom;)
A w niedzielę dreptaliśmy u dziadka, który mieszka 50 km od naszego miasta.
Przyznam, że na to zaproszenie czekałam i tej wizyty się bałam. Nie było tak strasznie, nawet było miło. Nadzieja na poprawę rodzinnych relacji znów we mnie odżyła. Może to ta wiosna, a może urok Filipiastego. Kto to wie, ważne, że jest dobrze;)
Tutaj Fi spaceruje z Tatusiem u dziadka po podwórku.

A tutaj zażywa relaksu na foteliszczu na tarasisku.

 W drodze powrotnej nie mogliśmy się powstrzymać i zajechaliśmy znów do dziadków. Tam akcja spacery trwała dalej;)

Tutaj Fifi spaceruje ze mną przed domem dziadków.

Jak zwykle wizyta u teściów nie obyła się bez zwrócenia parę razy uwagi na to, że robienie nam na przekór może prowadzić jedynie do tego, że przestaniemy przyjeżdżać z Filipem. Moje cierpliwość może jest duża, ale kiedyś się kończy. Do tej pory poważnie poniosły mnie nerwy dwa razy. Dobrze, że wiosna łagodzi nastroje, to i ja mam lepszy humor i ciężej mnie wyprowadzić z równowagi.

Zapomniałam jeszcze dodać, że tak, Fi nie miał czapeczki i rajstopek. I owszem, nasłuchałam się z tego powodu. A do tego mało mnie to obeszło, bo według większości normalnych ludzi, ten weekend był iście letni i moje dziecko w czapce i rajstopkach by się ugotowało.
Miłego tygodnia i oby wiosna już nas nie opuszczała.

31 komentarzy:

  1. Ale fajny tuptuś - nie długo będzie sam biegał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już próbuje, ale jeszcze mu nie idzie;)

      Usuń
  2. :) hehe ciezko jest wiem cos o tym :)
    fajnie ze macie perspektywy na swoj domek:) super zawsze to inaczej niz w mieszkaniu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy, tylko się zebrać nie możemy, żeby rozpocząć. A mieszkanie w bloku już mi daje w kość, zwłaszcza w naszym.

      Usuń
  3. Super, że fajnie wam minął weekend.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale mały włuczykij...u nas w weekend lało i nici z wyjść, pozazdrościć pogody :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby u nas lało, to pewnie też byśmy dreptali, ale po domu;) Tak jak dziś;)

      Usuń
  5. Tak tak... Weekend był mega ciepły, można było odpuścić rajstopki i inne bajery. Zresztą teraz maluchy zahartowane, a te co niezahartowane to znaczy że nie wietrzone były w zimie. Moja Steff w zimie przy uchylonym balkonie bawiła się na podłodze i katar miała 2 razy z życiu, raz to przywlekła ze szpitala. Ps. Tuptanie to dopiero jest jazda, u nas wózek jest beee, walka o wsiadanie, co gorsze mała nie chce być noszona na dworze. Prowadzanie za ręce przy nauce chodzenia też nie przeszło. Mała sama się puszczała i człapała jak umiała, za rękę ją się łapało to był ryk :D Jak tylko Fifi zacznie biegać to dopiero będziesz miała wesoło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fifi tak znowu strasznie nie był wietrzony w zimie, ale my go nigdy nie opatulaliśmy. Całe stada ciotek się nas czepiały, że dziecka nie przykrywamy, a my próbowaliśmy, a on się rozkopywał;) I tak mu zostało;)

      Usuń
  6. slodki chlopczyk,a jakie buciki dorosle! a uwagi tesciow puszczaj mimo uszu,chociaz to wkurza,wyobrazam sobie,moja tesciowa tez z tych wszystkowiedzacych:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie i teściowa i teść, a do tego babcia męża. Staram się nie komentować, ale czasem nie daję rady;)

      Usuń
  7. Fotki super :) Rośnie Wam synal rośnie :)
    A co do ubioru, to rajtuzek używam jak jest naprawdę zimmmmno, ale czapkę synal miał (letnią już). :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Super ;)

    Tak wiosna zdecydowanie przynosi lepsze podejście do zycia, i inne spojrzenie na nie ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak;) Tylko czemu ta wiosna taka kapryśna;)

      Usuń
  9. Oj ja też nie lubię spotkań z teściową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Same spotkania mogą być, ale jeśli chodzi o opiekę nad Filipem, to wyprowadza mnie z równowagi;)

      Usuń
  10. Kurde, w ten weekend było tak ciepło, że sama w bluzie i bokserce gotowałam się jakby mnie ktoś na grill wsadził. Moja tez bez rajstop i czapy latała. Wiadomo-wszyscy wiedzą lepiej co jest dobre dla Twojego dziecka ;/. Sami niech założą jedną warstwę wiecej i nakryją głowy czapą- na pewno będzie im przyjemnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, o co chodzi z poglądem, że dziecko zawsze ma mieć czapkę;)

      Usuń
  11. Muszą plecy boleć mamine i tatusiowe od takiego dreptu dreptu :)
    A weekend mieliśmy równie cudowny :) Szkoda że wiosna znów nam zwiała :/
    http://kusiatka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj bolą;)
      Miejmy nadzieję, że ta wiosna tylko na chwilkę gdzieś się schowała;)

      Usuń
  12. Ale fajnie zasuwa...zazdraszczam że macie gdzie pojechac się wyszumieć z Fifim

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda tylko, że tam cały czas się wtrąca;) Czasem wolę zwyczajnie posiedzieć w domu niż wysłuchiwać;)

      Usuń
  13. Znamy to doskonale, dla Karolka raczki już są be, za to chodzenie na dwóch nóżkach jest na topie i skoki skoki :) Pozdrowienia dla Filipka

    OdpowiedzUsuń
  14. noo!
    Zaraz będzie biegał !
    Gratulacje :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już próbuje, ale jeszcze nie ma odwagi potuptać do przodu;)

      Usuń
  15. Oj mamusiu załatwiaj sobie masaże na kręgosłup bo Fi raczej szybko Wam nie odpuści :D

    OdpowiedzUsuń