poniedziałek, 31 marca 2014

Weekendowe pomieszanie z poplątaniem...

Weekendy mają to do siebie, że zbyt szybko mijają.
Mimo, że ten ostatni do rewelacyjnych nie należał, to i tak szkoda, że już się skończył.
Pozakupowaliśmy, pospacerowaliśmy, wystawiliśmy się na słoneczko i wiaterek, odwiedziliśmy teściów (bez nerwów wielu tym razem), pogapiliśmy się w tv i pożarliśmy pizzę. Filip dzięki zmianie czasu znów wstaje po 7, a jak będzie zasypiał, to się jeszcze okaże.
Podjęliśmy też bardzo ważną decyzję, ale o tym później.
A ponieważ wszystkiego było po trochu, to ja też dziś piszę bez większego ładu i składu, tak o wszystkim po trochu.

A tak dokładniej, to odkryliśmy z mężem, że jedna z marek ma do zaoferowania piżamki dla dzieci na zamek. Na początku sceptycznie nastawiony małżonek, zakochał się w tym rozwiązaniu i chyba będę zmuszona znów jechać przez całe miasto po kolejne.
Kupiliśmy też Filipowi butki na normalniej podeszwie. Może nie takie, jak chciałam, ale zjechałam chyba całe miasto za odpowiednim rozmiarem i nic nie trafiłam więc na przeczekanie Fi dostał zwykłe trampki, a ja poszukuję dalej.

Mieliśmy ambitny plan, że w niedzielę zjemy sobie nad zalewem rybkę. Ale plan planem, a wykonanie nam nie wyszło. Były otwarte tylko dwie knajpki, a ludzi jak mrówek. Każdy poczuł wiosnę i postanowił posiedzieć na świeżym powietrzu. No i zostaliśmy po spacerze głodni ze znudzonym Filipem. Co było robić, pojechaliśmy do teściów. Po drodze Fi nam zasnął, a że wcześniej spał tylko pół godziny, to zależało mi na jego drzemce. Wsadziliśmy go w wózek i wręczyliśmy ciotce męża, potem przejął go teść i na tym spanie Filipa się skończyło. Bujał, poprawiał, przekładał, aż Fi się obudził. No i w nagrodę mieliśmy marudnego dzieciaka wieczorową porą;)

W wolnej chwili obejrzeliśmy sobie z małżonkiem film. Przyznam szczerze, że byłam nastawiona na nie, jeśli chodzi o wybór temetyki, ale wciągnął mnie bardzo, zainteresował i pozostawił z otwartą buzią i zapartym tchem.
Płyta DVD dodawana była do którejś z gazet więc się skusiliśmy i teraz nie żałuję. 
A oto ten film:
Opowiada on o rywalizacji Niki Laudy z Jamesem Huntem w Formule 1. Na recenzjach filmów się nie znam, nie jestem w tym dobra, ale zacytuję to, co przeczytałam o tym filmie i z czym zgadzam się w zupełności.
"To przeznaczona dla dorosłego widza rozrywka na wysokich obrotach, zrealizowana z taką wprawą, że wbije w fotel nawet tych, którzy nigdy w życiu nie obejrzeli wyścigu samochodowego"
Variety.
Dlatego drogie Panie, jeśli chcecie zrobić swoim mężczyznom przyjemność, nie kłócić się o to co będziecie oglądać, to ten film jest najlepszym rozwiązaniem. A przy okazji, Chris Hemsworth też jest wart tego, by na niego popatrzeć. Ale tego lepiej głośno nie mówić;) Dlatego zamawiajcie pizzę, otwierajcie wino, puszczajcie film, a miły wieczór z małżonkiem, chłopakiem bądź narzeczonym gwarantowany;)

A na koniec filmik Taty Filipa. Już go pokazywałam na FB, ale, że podoba mi się niesłychanie, to zamieszczam i tutaj;)

Miłego oglądania i miłego tygodnia.
Mnie czekają bardzo pracowite i zabiegane dni, ale o tym pewnie jeszcze napiszę.
 

5 komentarzy:

  1. Filip tym smiechem zabija :)) <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojj tak film jest rewelacyjny była na jego premierze!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny ten smiech:) !!! A film oglądałam i też polecam!

    OdpowiedzUsuń