piątek, 4 kwietnia 2014

11 miesięcy i presja na imprezę roczkową...

Dziś mija dokładnie 11 miesięcy życia naszego syna;)
Nie napiszę, że zleciało szybko, bo tak naprawdę czas raz zwalnia, raz przyśpiesza, raz coś się wydaje strasznie odległe, a raz jakby to było wczoraj. Bywa różnie.
Jedno jest pewne, Fi zmienił się strasznie. I to jest zdumiewające. Że takie maleństwo, które trzymałam w ramionach 4 maja 2013 roku, w tak krótkim czasie zmieniło się w mojego małego chłopczyka. To jest tak niesamowite, że nie potrafię tego opisać słowami. 
Ostatnie nasze sukcesy, to człapanie na własnych nóżkach, człapie już po całym domu, inny sposób przemieszczania jest już nie modny, teraz w modzie jest chodzenie. To chodzenie opanowało całe nasze dnie. Jak mu się znudzi człapanie samotne, to przychodzi i człapie ze mną za rączkę.

No, ale nie o tym miałam pisać.
Ponieważ dziś mija 11 miesięcy, to za miesiąc będzie okrągły roczek. A jak roczek, to impreza na roczek.
I tutaj zaczynają się schody. 
Z każdego bloga, z każdego forum czuję presję urządzenia jakiejś mega imprezy, czegoś absolutnie wyjątkowego. Tylko problem jest taki, że ja nie mam pomysłu. Nie chce mi się wymyślać motywu przewodniego, planować miesiąc wcześniej, robić przyjęcia na 30 osób.
Oczywiście, chcę żeby był to wyjątkowy dzień, ale nie chcę się jakoś strasznie napinać.
Opcji było kilka.
Pierwsza to obiad dla całej rodziny. Najbliższej rodziny wychodzi nam 12 osób. Z tym, że my mamy duży salon, ale nie mamy nawet stołu. Prababcie na kanapach jedzące obiad troszkę mi się nie widzą. Wynajmowanie stołu i krzeseł też nie szczególnie.
Druga opcja, impreza dla znajomych i ich dzieci, szybko upadła, bo takich znajomych mamy kilku, ale czy roczne dziecko będzie doceniało taki kinder bal. Chyba nie. A poza tym, roczek to impreza moim zdaniem raczej rodzinna.
Kolejnym pomysłem, który wydawał się fajny, ale też szybko upadł, to impreza dla całej rodziny u teściów. No, ale po dłuższym zastanowieniu doszliśmy do wniosku, że tam nigdy nie będzie tak, jak my będziemy chcieli. Każdy będzie chciał wkleić swoje pomysły nawet za naszymi plecami, a to mi się nie podoba. To jest moje dziecko i ja urządzam mu urodziny, a nie lubię jak ktoś mi się wtrąca. Już pokazali co potrafią przy chrzcinach i wystarczy.
Stanęło na tym, że cały dzień 4 maja będziemy świętować. Zaprosimy wszystkich bez wskazania konkretnego na którą godzinę. Zasugerujemy tylko, że może ci o tej, a inni o innej. Tak, żeby nie mieć na raz tłumu w domu. Zrobię oczywiście poczęstunek, zamówię tort, kawka, herbatka, ciasteczka. Myślę, że w ten sposób wszyscy będą zadowoleni. No może oprócz teściów, bo oni zawsze maja inne pomysły, ale jakoś to przełkniemy. W taki sposób nie będziemy się spinać, będziemy w domu, Fi będzie u siebie, jak go najdzie na drzemkę, to zaśnie, najwyżej goście poczekają;)
Pozostało mi jeszcze dopracować szczegóły, bo znając mnie, coś pominęłam, ale myślę, że będzie dobrze.

A Wy co myślicie o takim rozwiązaniu?
Może coś jeszcze mogłabym dodać?
Jakoś pomysły mi uleciały wszystkie więc czekam na pomoc;)

A na koniec trochę Filipa w jego święto;)

Sto lat Syneczku!!!

23 komentarze:

  1. pomysł fajny :) a co z symbolicznym zdmuchnięciem świeczki? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o właśnie? :)
      jedno jest pewne: przyjęcie rób w zgodzie ze sobą no i, co najważniejsze, z jubilatem.
      teściowie są w tym wszystkim ważni najmniej :)

      Filipku, sto lat! :)

      Usuń
    2. Będzie i zdmuchnięcie;) W naszym rodzinnym gronie;)

      Usuń
  2. My roczek mieliśmy w kościele z najbliższą rodziną (tak to u nas tu bywa) torcik, ciasta, jakaś przekąska, ze wzg na małe dziecko nikt nie siedział długo szczególnie, że młody padał nam o 18-19. Moim zdaniem takie delikatne przyjęcie jest dobre nikt się nie wymęczy, a Fifi będzie szcześliwy i nie przytłoczony cała sytuacja. Dożuciłabym do tego mase balonów dzieci uwielbiają balony i zawsze dziadkowie moga z Młodym pograc i nic nie stłuc ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. A może pożyczycie stół od kogoś (sąsiada, teściów itd) Jak będą przychodzić przez cały dzień to kiedy dmuchanie świeczki. jak zrobicie to wcześniej to następni mogą mieć pretensje, że tort niekompletny. Przemyśl wszystko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tort i świeczki w podstawowym rodzinnym gronie;) Z nami, dziadkami i chrzestnymi;) Reszta gości, to dalsza rodzina i raczej nie są obrażalscy;)

      Usuń
  4. Jak chcesz rozwiązać sprawę tortu i świeczki skoro goście przyjdą o różnych godzinach? Chyba, że ktoś ma nie dostać ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy dostaną, ale w różnym czasie;)

      Usuń
  5. My też nie robiliśmy żadnego motywu przewodniego ani wielkiej imprezy. Zaprosiliśmy kilka najbliższych osób, zrobiliśmy obiad, parę przekąsek. Stołu też nie mamy, ale tata przywiózł nam z pracy:;)

    My dokładnie rok temu 4 kwietnia wychodziliśmy z małym Filipkiem ze szpitala:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nad obiadem dla najbliższych jeszcze pomyślę, ale bardziej się skłaniam do jakiś przekąsek;) Taki bardziej szwedzki stół;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Coraz bardziej czaruje Wasz Filipek :D
    Hmm a z tymi urodzinkami, to wiesz, ja tam uważam że drugie już są takie "imprezowe", pierwsze powinny być dostosowane do dziecka, które ciągle maluszkiem jest przecież i takie usilne świętowanie może go tylko zmęczyć...
    Myślę że luz i Wasze dobre humory, uśmiechy i ciepło będą tego dnia dla Filipka najważniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja poszłam na "łatwiznę"- zrobiłam grilla, jakoś tak nam te grille pasują do wszystkiego ;) Ślub i grill (w gronie rodziców i świadków), chrzest Mareckiego grill, roczek grill :) Mamy podwórko (jakie jest, takie jest, ale jest!) to i się jakoś korzysta ;) W tym roku na drugie urodzinki też będzie grill, ale chcę przełożyć o dwa tygodnie wcześniej (akurat wypadają moje urodziny), bo we wrześniu to już tak różnie z pogodą bywa :)
    A już w majówkę rodzice moi będą organizować 30lecie ślubu- grill ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajny pomysł :)
    Najważniejsze, żeby Wam odpowiadało!
    Lili jest równo miesiąc młodsza od Filipka, wiec mam nadzieję, że uda nam się zrobić imprezkę na dworze :)

    OdpowiedzUsuń
  10. No i dobrze, Mały będzie u siebie, tłumu nie będzie, więc się nie zmęczy, a dziadkowie...cóż zawsze by chcieli po swojemu. Ale to Wy macie żyć po swojemu, nie oni :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Myślę, że to dobry pomysł. W necie znajdziesz pełno pomysłów na torty a każda cukierni (zapewne) jest w stanie wykonać taki jaki sobie klient wymyśli (myśmy taki mieli). U nas jak było pewnie już czytałaś, więc wiesz że także na luzie. A że kilometry rodzinę dzieli to teściów odwiedziliśmy z ciachem później :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Piszesz o czymś, o czym ja myślę już od jakiegoś czasu. Jakaś moda na oryginalne roczki wykwitła. Ja też nie mam pomysłu. Zadanie mam ułatwione, bo rodzina i tak nie przyjedzie. Są po prostu za daleko. W związku z tym zamówię tylko jakiś super tort, przygotuję świeczkę do zdmuchnięcia i nadmucham parę balonów i razem w naszym małym towarzystwie oistaramy się spędzić ten dzień wyjątkowo.
    A Wy róbcie tak, żeby Wam było jak najwygodniej i jak najlepiej dla Filipa.
    11 miesięcy. Cały czas się uśmiecham na myśl o tym filmiku, na którym Fifi się tak cieszy. Fantastyczny!

    OdpowiedzUsuń
  13. powiem ci ze ja sie nie stresowalam jakos samo wyszla ta impreza roczkowa - na luzie:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie poddawaj się żadnej presji ! No co TY ! Ja też widzę na blogach różne sposoby obchodzenia pierwszych urodzin ale szczerze mówiąc żadnej presji sobie nie stwarzam. My urodziny naszego synka młodszego spędzamy w przyszłą niedzielę we czwórkę, idziemy na fajny obiad z ciachem i kawką, mały torcik będzie w domku, a w święta większy tort na rodzinnym spotkaniu jako akcent urodzinowy. My tak lubimy, nie czujemy żadnego zbędnego napięcia i świętujemy sobie tak i bardzo nam z tym dobrze :) Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zrób po swojemu, jak uwazasz za stosowne. To Ty jesteś mamą i wiesz... musisz byc asertywna! Ja np zaprosiłam na chrzest gości, których nie chciałąm i zła byłam na mamę, bo jej uległam, bo to na jej prośbę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Mi cały czas po głowie też to chodzi. Rodzina na tyle daleko, że choć najbliżsi dojadą, to raczej wszyscy w okolicach 12-13, żeby skoro świt nie wyjeżdżać i zdążyć wrócić i to jest akurat czas snu Dominika, więc średnio. Myśleliśmy nawet, żeby nie robić, ale kilka osób i tak zapowiedziało, że przyjadą, więc równie dobrze coś mogę zrobić. Będzie tort i obiad jak przy chrzcie i 3-latkach. Spacer krótki i potem jakaś kawa i papa. Maluchy padną pewnie o 18 i tyle. A to w sobotę/niedzielę przed faktycznym roczkiem, który wypada we wtorek, tego dnia chyba spędzimy więcej czasu ze sobą, może jakieś ciasto i znajomi, a może nie, Nikt nic nie wie, czeski film, a ja w ogóle nie mam do tego głowy.

    OdpowiedzUsuń
  17. piękne dzieci :) pozdrawiam z mojego bloga link

    OdpowiedzUsuń