czwartek, 3 kwietnia 2014

Dołek zasypany...;)

Wczoraj troszkę ponarzekałam, miałam swoje powody. Wypłakałam się, wygadałam, wygarnęłam mężowi i chyba humor mi się poprawił.
Popołudnie i wieczór przyniosły mega poprawę.
Uwielbiam wieczory, gdy robi  się ciemno akurat, jak położę Filipa spać. Nie wcześniej. Miałam już dość długaśnych zimowych wieczorów. Jak Tata Filipa wracał do domu, to pozostawało gapienie się w tv i szukanie coraz to wymyślniejszych zabaw dla Filipa. Teraz te popołudnia i wieczory napawają optymizmem.
Wiem, że wygląda to, jakbym miała rozdwojenie jaźni, ale tak to już ze mną bywa.
Nie powiem, że jestem przeszczęśliwa, że nikt nie dostrzega moich codziennych starań. Że skaczę pod sufit, bo wszystko jest na mojej głowie, ale dziś M. udowodnił, że potrafi mi humor poprawić.
Wiem, że to nie jest na długo, że jutro będzie się chełpił, że tak dużo zrobił i znów zalegnie wieczorem na kanapie, ale ważne jest to co jest teraz.
A popołudnie i wieczór były udane.
Najpierw wybraliśmy się na spacerek. Miał być dłuższy, ale zimno nas przegoniło z dworu.
Humor już wtedy troszkę mi wrócił. Lubię jak idę z wózkiem, a ludzie się do mnie uśmiechają. Mam wtedy poczucie, że mimo, że nie do końca tak jest, to ładnie i sympatycznie wyglądamy;) Nawet rozpuściłam swoje nie do końca udane włosy;)
Potem wróciliśmy do domu, a słoneczko jeszcze w pełni na niebie. No, żal zmarnować taki dzionek. Zagnałam małżonka do sprzątania sypialni. I dobrze, bo to co się ukazało naszym oczom, jak M. podniósł wyrko, wołało o pomstę do nieba. Futru, futro, futro i kurz. A ja się dziwiłam czemu mi się tak źle śpi. Trzy wsady odkurzacza z sypialni wywaliliśmy. Masakra jakaś.
Idąc za ciosem, zarządziłam mycie okien, pranie firanek i zasłon, i ogólną walkę z sypialnianym kurzem i brakiem przytulności. Nawet wyciągnęłam nową pościel. Przeleżała 5 lat w szafie, aż doczekała się swojego dnia;) Teraz muszę jeszcze bardziej uprzytulnić ten pokój, bo czegoś mi tam brak. Chyba zrobimy przegląd naszych zdjęć i część wyląduje na ścianie.
W międzyczasie trzy prania na suszarkę, posegregowanie ubranek do wyniesienia do piwnicy, no i na koniec muffinki. Filipi dziadek ma dziś imieniny więc się zapowiedzieliśmy z wizytą, a że z pustymi rękami nie lubię, to zabrałam się za muffinki z bananami i migdałami;) Wyszły pycha.
Na koniec dnia wyprawiłam małżonka do pracy po samochód, a sama postanowiłam się zrelaksować. Udało się znakomicie;) Troszkę leniwego gapienia się w tv, troszkę internetu i troszkę rękodzieła, bo ostatnio zaniedbuję swoje hobby.

W ten oto sposób dobry humor powrócił. Chęci do działania są, plany też. Zobaczymy co z tego wyniknie, bo wiem, że ja zawsze za wcześnie widzę wszystko w kolorowych barwach, ale mam nadzieję, że będzie już tylko lepiej.
Dopadła mnie mania zmieniania czegoś w mieszkaniu. I uda się pod warunkiem, że mąż mi pomoże. Na pierwszy ogień idzie ta nieszczęsna sypialnia, potem pokój Filipa, kuchnia i na sam koniec salon. Nie, żeby od razu remonty i rewolucje, co to, to nie;) Malutkie poprawki i udoskonalenia;) Trzeba mi teraz tego jak nigdy. Ostatni raz taką potrzebę porządku i ładu czułam pod koniec ciąży;) Coś w tym chyba jest;)
Tutaj też jestem pełna optymizmu, mam nadzieję, że wszystko pójdzie po mojej myśli;)

No i oczywiście dziękuję Wam za miłe komentarze i słowa otuchy. 
Uwielbiam Was za to, że nawet jak wymyślam kolejne problemy, to potraficie mnie pocieszyć, ale też, jak przesadzam, to sprowadzić na ziemię.
Dziękuję;)

15 komentarzy:

  1. Pod poprzednim wpisem zapomniałam naskrobać, ze Filip to skóra zdjęta z mamy :) Fajnie, że już Ci lepiej! Oby małżonek pozwolil aby ten stan utrzymał się na dłużej. Jak czytam o Twoich planach na zmiany w mieszkaniu to dom mi się marzy... Póki co zmiany wprowadzać możemy w jednym pokoju...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dom i nam się marzy, ale cieszymy się też z tego co mamy;)

      Usuń
  2. Remonciki zawsze poprawiają humor i wygadanie się :). Oby wiosna dała więcej pozytywnych myśli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na razie pozytywne nastawienie króluje;) A już jutro weekend;)

      Usuń
  3. ja mam manię robienia przemeblowań:D mieszkamy w tym mieszkaniu dopiero rok a już je przemeblowalam chyba 6 razy:D Porządki mi też poprawiają humor;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię udoskonalać;) A, że nie mamy mieszkania urządzanego od początku po naszemu, to mamy duże pole do popisu;)

      Usuń
  4. Cieszę się, że już lepiej :) Mnie też trochę lepiej się robi :) wiosna!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj wiosna;) Nareszcie przyszła i mam nadzieję, że już zostanie;)

      Usuń
  5. Buuuu a właśnie zobaczyłam,że mnie nie ma na liście Twoich odwiedzanych blogów:(

    OdpowiedzUsuń
  6. No to ja również trzymam kciuki by było po Waszej myśli :) Pozdrawiam gorąco :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Może to uprzytulnienie mieszkania doda Ci kopa energetycznego i moc uśmiechu w zapasie na najbliższe lata? ;D Przestawianie chaty zawsze pozytywniej nastraja :)
    Miło czytać, że dołek zakopany :)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie jest tak, że nawet malutka zmiana (np nowe poduszki w salonie) poprawiają mi humor. Choć meblami też lubię jeździć z jednego kąta w drugi :)
    Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
  9. Porządki i dekorowanie domu to najlepszy sposób na chandrę. I sport jeszcze.. polecam :)

    OdpowiedzUsuń