środa, 30 kwietnia 2014

Doktor doktorowi nie równy...

Jakiś czas temu, jak mąż zaczął wspominać, że może jednak nie czekać do jesieni z decyzją o dziecku, że może prędzej, postanowiłam poszukać sobie lekarza.
Po doświadczeniach z panią doktor prowadzącą moją ciążę z Filipem, postawiłam warunek. Wszystko ma być jak należy, nie tak na "odwal się", jak to było w poprzednim przypadku.
Dopiero teraz widzę, że miałam wiele szczęścia, że nic się nie stało, że wszystko przebiegło bez problemów. I na pewno nie była to zasługa mojej pani doktor. Badania rutynowe, brak USG, nie zrobiona cytologia, to tylko niektóre sprawy, które powinny zwrócić moją uwagę. Potem przyjęcie mnie na oddział, jak ona wyjeżdżała na weekend majowy. Przez tydzień po porodzie nawet do mnie nie zajrzała. Nawet doktor, który był na dyżurze, gdy wszystko się zaczęło, który zlecił cesarkę i w sumie tyle go powinnam obchodzić, nawet on przyszedł spytać czy wszystko ze mną dobrze. Panią doktor zobaczyłam dopiero w jej prywatnym gabinecie, jak poszłam na kontrolę 6 tygodni po. A poszłam przekonać się, że pani doktor nie ma sobie nic do zarzucenia.

No, ale wracając do tematu.
Zaczęliśmy szukać lekarza, który po pierwsze, zajmie się mną tak ogólnie i, po drugie, w razie czego poprowadzi moją ciążę. Zupełnie przypadkiem okazało się, że mąż naszej Pani Pediatry jest ginekologiem. Długo się zastanawiałam czy iść czy nie, ale jak podjęliśmy decyzję, że się staramy, to postanowiliśmy się kogoś zapytać o zdanie. Zrobiłam badania i pojechaliśmy na drugi koniec miasta.
Pierwsze wrażenie?
Pan Doktor wyszedł po nas na recepcję, przedstawił się, zaprowadził do gabinetu, usiedliśmy i zaczęliśmy rozmowę. Ja byłam mile zaskoczona, że rozmawia z naszą dwójką. Pani doktor raczej nie była zadowolona, jak do gabinetu wchodziłam z mężem.
Wiele razy spotkałam się u lekarzy, że pytają mnie o wykształcenie i zawód, ale tutaj pierwszy raz Pan Doktor wytłumaczył mi, że on tego nigdzie dalej nie przekazuje. Wiadomość taka jest mu potrzebna, żeby wiedzieć, jak z pacjentem rozmawiać. No i rozmowa się zaczęło. Pani doktor raczej nie rozmawiała, coś tylko notowała, wpisywała, nic nie mówiła,a ja przestraszone nie pytałam. Nic nie mówi, znaczy wszystko jest w porządku.
W trakcie wywiadu wyszło, że karygodnym zaniedbaniem było całkowicie olanie moich nawracających infekcji dróg moczowych. Pan Doktor wytłumaczył mi, że takie infekcje są bardzo niebezpieczne dla dziecka i dziwi się, że pani doktor tak je zbagatelizowała.
Całość rozmowy na temat mojego stanu zdrowia, zagrożeń, zaleceń i wszystkiego co związane z ciążą, ale nie tylko trwała ok.45 minut. Pan Doktor jako jedyny do tej pory wykazał zainteresowanie tym, że moja mama zmarła na raka piersi i zaproponował badanie w tym kierunku. Wcześniej, mimo tego, że podawałam tą informację zawsze, nikt nie zwrócił na to uwagi. Mało tego, nikt nie proponował mi badania piersi, nie tłumaczył, jak samej się badać i jakie badania robić.

Potem przyszedł czas na sedno sprawy czyli badanie. 
Sam wygląd gabinetu to niebo a ziemia w porównaniu z gabinetem pani doktor. Pani doktor, jako że starsza i z renomą, tylko na tej renomie jechała. Teraz się zastanawiam, jak starsze pacjentki, których pani doktor ma większość, wspinały się na ten fotel rodem z I Wojny Światowej. Zresztą fotelem tego bym nie nazwała, leżanka z dospawanymi metalowymi pałąkami na nóżki.
A u Pana Doktora fotel full wypas. Zastanawiałam się, jak mam na niego wleźć, przecież nie ma podnóżka, a już za chwilę fotel był na wysokości mojego tyłka. O innych jego funkcjach nie będę pisała, bo się nie znam, mi było wygodnie i Pan Doktor też chyba miał komfort pracy.
Dostałam do rączek jednorazowe kapcie, fartuszek i zostałam skierowana do łazienki. Byłam w szoku.
Mąż nie został wyproszony. Wręcz przeciwnie, Pan Doktor skrupulatnie tłumaczył wszystko i mi i jemu. Na sam koniec zbadał mi piersi, pokazał na co mam zwrócić uwagę i po bólu.

Na koniec znów zasiedliśmy w fotelach.
Tym razem już rozmowa zeszła na luźne tematy. Nasza firma, Doktora wakacje. Było miło.
Całość trwała ok 1,5 godziny. Jaki inny lekarz ma tyle czasu dla pacjenta.
Ja wiem, że prywatnie, wiem, że łowi pacjenta na dłużej więc się stara, ale pani doktor też mnie przyjmowała prywatnie. Czekałam na wizytę czasami 2 godziny, a sama wizyta trwała 10 minut.
Ja jestem pod wrażeniem i pewnie zdecyduję się na pozostanie z tym Panem Doktorem na dłużej.
 

36 komentarzy:

  1. Dobry lekarz to podstawa! Dopiero po porodzie znalazłam idealnego :/ Tak jak u Ciebie, tak i umnie podczas ciąży zero cytologii, USG sporadycznie, zero rozmowy tylko milion skierowań na badania, które pewnie nawet nie byłby omówione gdyby nie moje 1000 pytań do :/ teraz wiem, że jestem w dobrych rękach i w razie drugiej ciąży będę spokojna o dzidźkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ja naprawdę myślałam, że tak ma być. Dopiero potem dotarło do mnie, że chyba coś jest nie tak, ale było już za późno.

      Usuń
  2. Ile bym dała za dobrego i zaufanego lekarza. Mam nadzieję, że i ja na takiego trafię :-) Trzymam kciuki za starania :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba wiedzieć, czym się kierować. Ja przy pierwszej ciąży nie wiedziałam i brnęłam coraz dalej aż do samego porodu.

      Usuń
  3. I dobrze będziesz czuła się bezpieczniej...ja po poronieniach trafiłam do mojej lekarki była świetna uratowała mi Niunka, z Nikim było gorzej, a jak na porodówce powiedziała ze jeszcze za jej obecność chce 400 zł zrezygnowałam z niej...Teraz trafiłam do doktorki starszej daty ale zupełnie jak Twój Doktorek i nie ma cen z kosmosu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dziwo, ja do tej mojej lekarki trafiłam właśnie po poronieniu. Trafiłam do szpitala roztrzęsiona, nie dawałam sobie nic zrobić, a ona na spokojnie ze mną porozmawiała, uspokoiła. Gdy znów zaszłam w ciążę byłam przekonana, że zajmie się mną dobrze. Pomyliłam się.
      A obecny Pan Doktor bierze za wizytę mniej niż ona.

      Usuń
  4. Dobry specjalista to skarb, niezależnie od dziedziny. Musimy mieć zaufanie do każdego komu powierzamy coś na czym nam zależy (np. zdrowie) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto przed zapisaniem się/dziecka do lekarza podpytać innych rodziców w kolejce do niego co o nim sądzą. Jedni chodzą do lekarza X bo innego nie ma w okolicy, inni bo uznają że jest dobry. Pytanie których jest więcej, a wnioski nasuną się same :)

      Usuń
  5. jeszcze nie spotkałam takiego lekarza! zazdroszczę

    OdpowiedzUsuń
  6. No cóż, dobrego lekarza ciężko znaleźć. Ja miałam szczęście, np. usg w ciąży robione miałam przy każdej wizycie plus częste badania. Lekarz do tego miły, można było się czuć w miarę swobodnie. Chodziłam na fundusz. Ale jeździłam do tej przychodni na drugi koniec Krakowa. W mojej okolicy niestety nie było nikogo ciekawe, no chyba że prywatnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety mam uraz do przychodni ginekologicznej w naszym mieście. Dwa miesiące przed zajściem w ciążę z Filipem jedna pani doktor upierała się, że trzeba mi przynajmniej rok regulować cykle i bez tego nie zajdę w ciążę. Ja się zaparłam i nie posłuchałam, no i jest Fifi.

      Usuń
  7. Fajne podejście, tak powinno być zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Super!
    Człowiek mądry po szkodzie.. ja teraz już też będe mądrzejsza szukając odpowiedniego lekarza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szukaj, bo warto. Dla swojego komfortu i spokoju.

      Usuń
  9. Niestety i ja się przejechałam na mojej Pani doktor jak byłam w ciąży ze Steff. Niby miał być taki specjalista, a się okazało że z niej taki specjalista jak ze mnie akrobata cyrkowy. Nic ja nie niepokoiło. Nie ważne że boli, nie ważne że ruszyć się nie mogę. Jakie badanie piersi? Cukier? W ogóle czego Pani o cokolwiek pyta? No masakra... Może to ta sama osoba, co Twoja była ginekolog? Ja na dobrego specjalistę trafiłam dopiero po tym jak mi mama wspomniała o lekarzu do którego chodziła jak była z moim bratem w ciąży. Szukałam wtedy kogoś kto zajmie się moją nic nie znaczącą nadżerką. I uwierz mi najlepiej wydana kasa na lekarza jak do tej pory. Zawsze słyszałam że chłopy ginekologi inne podejście mają i chyba to prawda w 100%

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest dopiero drugi facet, do którego trafiłam, ale rzeczywiście coś w tym jest. Jakiś taki bardziej troskliwy, wszystko wytłumaczy, no i jak mąż jest w gabinecie, to taki poukładany i delikatny, co by krzywdy nie zrobić;)

      Usuń
  10. Cieszę się, że znalazłaś takiego lekarza :)
    I trzymam kciuki by wszystko Wam się udało!

    OdpowiedzUsuń
  11. ja w ciazy tez mialam beznadziejnych lekarzy.\A ten gabinet o którym piszesz od razu skojarzyl mi sie z gabinetem, ktory mam na sąsiedniej ulicy-właśnie małżenstwo pediatra i ginekolog. Może to ci sami? Napiszesz gdzie dokladnie ten gabinet?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest większa przychodnia, mają tam też innych lekarzy. Jak chcesz, to podaj mi maila, to Ci napiszę, gdzie to jest;)

      Usuń
    2. napisz,napisz może przyda mi się ta informacja. Ale to na pewno nie ten gabinet, o ktorym myślę,bo ten jest dość mały. aneta.sawicka05@gmail.com

      Usuń
  12. Ja takiego spotkałam i dzięki niemu mam Frania :)

    OdpowiedzUsuń
  13. wspaniala wizyta! wiadaomo, ze lekarz lekarzowi nierówny.. niektórzy nie maja podejscia do pacjenta, niestety. szkoda, ze nie mieszkam w Lbn bo bym Ci tego dr podebrała dla siebie tez;) ja pozostanę przy moje lekarce, fakt, na nfz, ale ma dobre podejscie i szanuje pacjenta. chociaz za dobre usg musiałam juz płacić i chodzic prywatnie, zatem moja ciąże prowadzilo dwóch lekarzy. Dobrze zrozumialam -mialas cesarskie cięcie? i juz zielone swiatlo odnosnie staran o maluszka?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam nadzieję, że Pan Doktor nie zmieni się przy bliższym poznaniu. Choć już byłam u niego trzy razy i nic na to nie wskazuje.
      A co do starań, to też miałam wątpliwości, bo różnie mówią, ale on nie miał nic przeciwko.

      Usuń
    2. mi moja lekarka ostatnio mówiła, że odczekać 2 lata. Ale masz rację ,mówią rożnie, są przypadki, ze ciąża jest pół roku po cc i wszystko przebiega dobrze. U nas po cc jest półtora roku i nie ukrywam, że myslimy z mężem o drugim maluszku:) Zatem owocnych starań:)

      Usuń
    3. W takim razie i ja za Was trzymam kciuki;)

      Usuń
  14. nasz lekarz tez co prawda prywatnie przyjmowal ale byl swietny! super specjalista i obecnosc MEza tez mu ei przeszkadzala, i zareagowal w odpowiednim czasie do szpitala skierowal. Dobrze ze Filip zdrowy i wszystko jest ok, ale skoro masz taka mozliwosc zeby miec innego lekarza to pewnie korzystaj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do tej pory utrzymuję, że Filip jest na świecie, nie dzięki pani doktor prowadzącej ciążę, tylko dzięki jednemu Doktorowi, co był wtedy na dyżurze.

      Usuń
  15. Wszystko, co napisałaś brzmi bardzo profesjonalnie i na poziomie. To dobrze, że są jeszcze tacy lekarze i się starają. WIdać, że Pan doktor ma szacunek do pacjentek i jest bardzo kulturalny. Uważam to za duży atut. Nie ma nic gorszego, gdy ktoś jest jakimś bufonem. To, że wizyty są prywatne, to nic nie znaczy. Każdy lekarz bez względu na miejsce przyjmowania pacjenta powinien mieć do niego szacunek. Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja. Ja się niestety przekonałam, że prywatnie też nie zawsze oznacza dobrze.

      Usuń
  16. Ja miałam szczęście, bo już w pierwszej ciąży trafiłam na super lekarza. Mieszkam w Niemczech, ale chodzę do Polskiego lekarza i przykro to mówić, ale Polskie standardy są 100 lat za Niemieckimi... Ja chodziłam do lekarza w ramach ubezpieczenia a warunki tam były takie, że w niejednym Polskim prywatnym gabinecie takich nie ma. Cieszę się, że udało mi się trafić do tak dobrego specjalisty, co prawda wyboru dużego nie miałam (w moim mieście jest około 5 Polskich ginekologów) wybrałam w ciemno (w sumie to intuicja mi podpowiadała :)) ale jestem bardzo zadowolona. Tobie życzę, aby ten lekarz spełnił Twoje oczekiwania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, mam nadzieję, że tak będzie;)

      Usuń