środa, 16 kwietnia 2014

Luźna gadka...

Nie wiem o czym pisać.
Dopadł mnie marazm.
Zbliżają się Święta, a mi się nic nie chce.
Niby cały czas coś robię, ale jakoś bez entuzjazmu.
Plany mam, ale najpierw trzeba się wybrać na zakupy, a to mnie przeraża. Ludzie przed Świętami dostają wścieku. To przecież tylko dwa wolne dni, nie klęska jakaś. Mam nadzieję, że M. wróci wcześniej i jakoś nam się uda to ogarnąć.
W ogóle, to nie wiem co robić z tymi Świętami. 
W niedzielę poczłapiemy do mojej babci. Zawsze potem jeździliśmy do teściów, ale ostatnio wizyty tam pogłębiają jeszcze moje poczucie  "nijakizmu". Takie to wszystko bezbarwne, nawet nie ma tam o czym porozmawiać, bo u niech się kompletnie nic nie dzieje.
W poniedziałek, jak co roku, pewnie pojedziemy do mojego taty, ale jak będzie, to się jeszcze okaże. Z nimi też nic ostatnio nie wiadomo.
W każdym razie, plany kulinarne mam, niekulinarne też więc nie jest źle. Oby tylko jeszcze M. raczył mi pomagać, to by było dobrze.

A Filip?
Za Filipem też ostatnio dojść nie można.
Nie wiem kiedy będzie spał, kiedy jadł, o ile w ogóle. Raz zjada całą miskę, a raz nawet paszczy nie rozdziawi. Spać wieczorem chodzi późno, żeby po godzinie już się wiercić. Drugi już dzień o trzeciej robi sobie plac zabaw z naszego łóżka. Dobrze, że chociaż da się w wyrku dotrzymać do 7-7.30.
A w dzień zachowuje się jak z rozdwojeniem jaźni. Wesoło biega, zajmuje się sam zabawkami, żeby za chwilę wybuchnąć histerycznym płaczem.
Ustępuję mu ile mogę, ale bez przesady. Nie będę latała z gołym biustem na każde jego kwęknięcie. A przecież już w dzień nie potrzebował. Ale za to w nocy nauczył się popijać herbatkę z niekapka. Nie zastąpi mu to posiłku cyckowego, ale przynajmniej jak chce mu się pić, to poradzi sobie w ten sposób.
Humor wszystkim poprawia noszeniem wszystkiego po domu. Nawet nie wiem, jak jest w stanie niektóre rzeczy upchnąć w takich miejscach. Poniżej macie przykład (ta szuflada jest ponad jego główką):
 

O mężu tym razem nie chce mi się pisać. Momentami nie mam do niego siły. Niby się stara, ale czasem dowali coś tak, że ręce opadają.

I nawet nie chodzi mi o to, że nie mam humoru, bo mam, ale taki przytłumiony. 
Przyszłaby w końcu ta wiosna prawdziwa, bo mi się chce spacerów długich, kwiatów na balkonie, placów zabaw, wycieczek i wszystkiego wiosennego.
Niechże w końcu przyjdzie mi dywan do salonu i firanki, żebym mogła poczuć, że naprawdę się coś zmienia.
Niech coś się dzieje...

PS. No i się dzieje. Właśnie się dowiedziałam, że poniedziałek jednak nie będzie taki jak co roku. Tatuś ma inne plany i dziwi się, że jesteśmy niezadowoleni. Olać rodzinę, liczy się tylko on.
Idę się zrelaksować na przedświąteczne zakupy, bo nerw mnie ponosi.

17 komentarzy:

  1. Musisz się trochę rozweselić, bo ostatnio czuć u Ciebie wielki pesymizm, może dziecko to wyczuwa i dlatego jest taki niedobry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest. Przyjdzie ciepło, będzie lepiej, ale teraz też nie jest tak najgorzej. A pesymizm to zbyt wielkie słowo;)

      Usuń
  2. Hmm tez jestem ciekawa gdzie moja zmiotka zniknęła wg pomysłu sprawdzę w szufladzie...ja miałam zaplanowane wyjścia ale niewiadomo co z chorobą młodego...zakupy dobre na złości i gorąca czekolada z bitą śmietaną ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupiłam sobie ptasie mleczko;) I pączka z adwokatem;)

      Usuń
  3. idzie do wiosny :) to tylko takie przesilenie objawia się u Was :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byle szybko;) Bo ta wiosna tak przychodzi i zaraz ucieka;)

      Usuń
  4. Widzę, że mamy podobny sposób poprawiania sobie humoru..
    u mnie właśnie leży opakowanie po czekoladzie..
    zjadłam, całą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pół pudełka ptasiego mleczka już poszło, a zaraz kolacja z lodów;)

      Usuń
  5. ale smutno osttanio u Ciebie:( mam nadzieje ze wiosna nadejdzie i wszystko sie ulozy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno będzie dobrze;) Już dzisiejszy wieczór tak jakby pozytywniejszy;) Mimo pobudek zakatarzonego Filipa;)

      Usuń
  6. Głowa do góry.
    U nas święta też będą inne niż zawsze.
    A może kolejne zęby idę, że Fi taki marudka?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nieszczęsna dwójka męczy już od miesiąca i nie chce wyjść, ale mam nadzieję, że już będzie lepiej.

      Usuń
  7. Matko jak czytałam ten wpis to miałam wrażenie, że czytam własne myśli ;) mój dzieciaczek jest teraz identyczny ( z wyjątkiem cyckowego jedzenia;)) uwierz, że naprawdę wiem co czujesz! pozdrawiam i życzę wytrwałości i uśmiechu :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem osoba szczera wiec napisze co mysle. Moim zdaniem pogoda w tym roku jest zajebists.Zima nie byla sroga a teraz tez nie jest zle.Ubierz dziecku kalosze i do boju.Place zabaw tez pelne sa dzieciakow.Dlaczego Ty w domu siedzisz? Pogoda nie jest wcale zla.Wydaje mi sie ze jestes typem narzekajacyn ale nie probujesz nic zmienic.Sama mam dziecko 13 miesiecy i ani jednego dnia w domu nie siedzialam.Wychodze na spacery na zakupy potem obiad gotuje itp.Dziecko sama wychowuje maz wyjezdza do Francji na 3miesiace potem 2 tyg wolnego.Nie mam pomocy rodziny ale nie narzekam tak jak Ty.Ciesz sie ze masz zdrowego syna kase dom itp. Czasem mi sie wydaje ze ludzie maja za duzo szczescia i tak wymyslaja sztuczne problemy. Stale czyta sie u Ciebie o negatywach rodzina be maz tez dziecko nie zachowuje sie tak jak bys chciala no kurde masakra.Dziecko masz zupelnie normalne poczytaj cos o rozwoju maluchow to bedziesz wiedziala o tym. Zachowuje sie jak kazdy dzieciak. A swoja droga nie pomyslalas ze sie nudzi?Wiecznie w 4scianach siedzi.Ja z moja wychodze codziennie bezwzgledu na pogode a mieszkam na 3pietrze bez windy.Wozek-parasolke zodtawiam w aucie i

    OdpowiedzUsuń
  9. Cos mi urwalo wiec nie wiem czy wszystko sie wyswietli aczkolwiek watpie ze zatwierdzisz ten komentarz. Pomysl nad soba bo mysle ze sama stawiasz sobie sztuczne granice.Pozdrawiam Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze nigdzie nie napisałam, że siedzę w domu. A jak Tobie sprawia przyjemność łażenie w deszcz, ja Ci nie bronię. O moich problemach nie masz zielonego pojęcia więc ich nie oceniaj. Gratuluję bezkrytycznego szczęścia może nie każdy tak potrafi.

      Usuń