czwartek, 24 kwietnia 2014

Moja super przytulanka...

Mam ostatnio wrażenie, że Filip wyczuwa, że dzieją się u nas bardzo ważne rzeczy. 
Zrobił się strasznym przytulasem, najchętniej spędzał by pół dnia u mnie na kolanach albo przytulony do mnie. Zawsze, jak ładował mi się na kolana i wtulał, oznaczało, że chce spać. Teraz nie. Teraz on chce się przytulać. W końcu oczywiście zasypia, ale najpierw musi z godzinkę na mnie poleżeć.
Najpierw pokłada się na kocyku, przytula się do misia, a na koniec przychodzi do mnie i układa główkę u mnie na kolanach, tak, jakby się nadstawiał do głaskania.
Ostatnio tak się zachowywał, jak wychodziła mu ta nieszczęsna jedynka, ta, która dała nam się najbardziej we znaki. Ale wtedy były też inne oznaki, że coś jest nie tak. Teraz tylko się tuli i śpi tak jakby więcej niż zwykle. To znaczy, jakby cofnął się jakieś dwa miesiące z tym spaniem.
Rano zasypia bardzo wcześnie na drzemkę, budzi się koło 11-12 i nie ma siły, żeby wytrzymał do wieczora. Potem ani się obejrzę, a znów zasypia. Warunek jest jeden, musimy być sami w domu, bo jak jest tata albo tak jak wczoraj, pan od napraw, to nie ma siły na spanie. Jest leżenie i tarmoszenie Mamusi, ale o zaśnięciu mogę pomarzyć.
Ale skończył ze świątecznymi histeriami więc jest dobrze;) Niech sobie śpi ile chce, ale w granicach rozsądku, bo w nocy spanie jest bardziej wskazane niż w dzień;) A jak mi wyśpi limit w dzień, to potem ja się nie wyśpię w nocy;)

A tak mniej więcej wygląda sporą część naszego dnia:


Mój małżonek mówi, że on też by tak chciał, że mi zazdrości, ale chyba nie do końca zdaje sobie sprawę z tego, że taki klocuszek przyczepiony do nogi 24 godziny na dobę czasami może zmęczyć. Słodko zmęczyć, ale zawsze zmęczyć.
A wczoraj nawet stwierdził, że jego praca to pikuś w porównaniu z tym co ja robię. Bo on może siąść, odpocząć, ba, może nawet się przespać, jak poczuje się mocno zmęczony. Nic go w tej kwestii nie ogranicza, a ja jednak takiej wolności nie mam.
Gada, gada..., mógłby czasem pomóc, a nie tylko gada, ale ja mam ciągle nadzieję, że czegoś się w końcu nauczy;)

32 komentarze:

  1. Ja jednak mysle ze faceci maja gorzej.Zarabiaja na dom i czesto jest tak ze nie ma ich calymi dniami. To my jako mamy slyszymy pierwsze slowa widzimy pierwszy usmiech i w ogole wszystko pierwsze.Dla takich chwil moge tyrac 24na dobe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W części się z Tobą zgodzę. U nas na szczęście jest taki podział ról, że i mężowi udaje się zazwyczaj zobaczyć "pierwsze razy" syna i mi udaje się czasem zarobić na dom;)

      Usuń
    2. To zazdroszcze takiej sytuacji;-) Ja czasem udaje przed mezem ze corcia zrobila cos pierwszy raz przy nim bo mi zal jest ze tak malo maja czasu dla siebie. I ona strasznie placze jak tatus do pracy wychodzi. Ale weekendy sa ich i ja staram sie pozostac z boku

      Usuń
  2. Przytulanie z dzieckiem Cie meczy?Jezu....Moze jednak maz Ci pomaga tylko Ty tego nie zauwazasz. Tez mozesz isc spac z synem. Czy Twoj maz czyta tego bloga?Bo jak tak to mu wspolczuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytaj ze zrozumieniem.
      A ty tylko siedzisz z dzieckiem na kolanach i chodzisz spać, jak ono śpi? Jeśli tak, to ja współczuję Twojemu mężowi.

      Usuń
    2. Fakt chyba ktoś nie czyta ze zrozumieniem ;) Miło jest się poprzytulać z maluchem, ale jak dziecko leżakuje na rodzicielce 24h na dobę i nie masz jak pójść siku no to już może być męczące :) Jak ja bym szła spać z dzieckiem to nic bym nie mogła zrobić :)

      Usuń
    3. No i właśnie o to chodzi;)

      Usuń
  3. Coś o tym wiem, samo przytulanie nie męczy aż tak jak ta bezczynność. Człowiek przyzwyczajony żeby dziecko obrobic a tu przylepa i trzeba ulec. Chłopcy też mieli takie okresy wtedy zazwyczaj w nocy nadrabialam z praca. Ale trzeba cieszyć się chwilą bo już niedługo mama będzie beee

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się cieszę i korzystam ile mogę;)

      Usuń
  4. Wlasciwie to tak chodze spac wtedy co dziecko jesli chodzi o noc w dzien nie mam tego luksusu.Nie chodzi o to zeby Cie oceniac tylko o to ze Twojemu facetowi moze byc zwyczajnie przykro ze publicznie mi zarzucasz brak pomocy.Przeciez sama piszesz ze jezdzicie razem na zakupy spacery itp.wydaje mi sie ze jest to jakas pomoc.No nie wierze ze nic totalnie nie robi i tylko siedzi. Chodzi o to ze jak mu powiesz mile slowo w podziece za pomoc to moze czesciej bedzie Ci pomagal.A co do dziecka czasem bywa ze siedze z mala dzien i noc jak np.zle sie czuje badz zabkuje.Sa takie sytuacje ale nie narzekam na to bo taka jest rola matki i przyjnuje to na klate. A z jakiego powodu wspolczujesz mojemu mezowi?Nasza spi w oddzielnym lozeczku nie je juz w nocy i mamy dla siebie czas chyba ze sa wyjatkowe sytuacje takie jak opisalam powyzej to tak siedze z dzieckiem i sie przytulamy bo wiem ze przynosi jej to ukojenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troszeczkę inaczej rozumiemy pomoc. Jest to nasze wspólne dziecko, wspólny dom, obiady jemy razem itd więc obowiązki powinny być wspólne. Tak samo jest z pracą, ja też pracuje, tyle że w domu (i nie mówię tu o zajmowaniu się domem, tylko o pracy zawodowej). Wspólne zakupy czy spacery raczej nie uważam za pomoc tylko za czas spędzany razem. Nie wydaje mi się, żeby trzeba było mu z tego powodu stawiać pomnik. I uwierz mi, czyta bloga i podoba mu się co pisze, bo wie, że wiele razy piszę to żartobliwie, tak jak w tym poście.

      Usuń
    2. Wazne zeby byla zgoda miedzy nami. Skoro oboje pracujecie to ok. No dla mnie nawet drobiazgi maja duze znaczenie.Ja dziekuje mezowi za zakupy pn mi za uprasowane koszule itp. Ja tez pracuje zawodowo ale wiecej zajmuje sie domem ja i w sumie ciesze sie jak maz wezmie mala na spacer zebym ja mogla w spokoju pomyc podlogi itd.Mysle ze razem sie uzupelniamy.

      Usuń
    3. No i w końcu się zgadzamy. Dla mnie też drobiazgi są ważne, też mi się wydaje, że się uzupełniamy, ale czasem potrzebuję więcej luzu, choćby po to, żeby właśnie pomyć podłogi i wtedy oczekuję, żeby zajął się troszkę dzieckiem, bo z synem przy nodze jest to ciężkie. A nie ma lekko, bo nasz syn, to typowy maminy synek.

      Usuń
  5. Jak już gada to może wkrótce dojrzeje do pomocy :)
    Mój mąż ciągle niestety uważa, że ja tylko siedzę w domu...
    A takie przytulaska to chciałabym mieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie musiał;)
      Na szczęście mój tak nigdy nie uważał, ale w moim otoczeniu nie brakuje osób, które właśnie tak myślą. To przykre.
      A przytulasek rzeczywiście fajny, aż czasem za bardzo fajny;)

      Usuń
  6. U nas te przytulasy czasem końca nie mają. Myślałam, zę jak Majka podrośnie, to będzie trochę bardziej samodzielna, ale nie chce mnie odstępować ani na krok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filip jest bardzo samodzielny co nie zmienia faktu, że najlepiej jest, jak obok jest mama;)

      Usuń
  7. Zgodzę się z Tobą w stu procentach... Uwielbiam , jak się do mnie przytulają chłopcy, ale jak wie, że mam robotę, stos prania, sprzątania itp to trochę mnie to męczy... I nie uważam, że skoro mąż pracuje to ja mam się całkowicie zająć dziećmi... No sorry, on te dzieci w połowie zrobił i też ma obowiązki... Nie tylko zarabiać, ale wychować, poświęcić im czas... Co powie... "Synku, nie pogram z tobą w piłkę, bo to już nie należy do moich obowiązków, bo ja ci na tą piłkę dałem pieniążki, niech mama pogra..." ???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o to chodzi. Wkurza mnie podejście w stylu, on zarabia, pracuje i po pracy należą mu się kapcie, gazetka, piwko i święty spokój, a jak pomoże, to całujmy po rączkach. Wspólne dzieci, wspólne obowiązki.

      Usuń
    2. Jesli chodzi o spedzanie czasu z dzieckiem to sie z Wami zgadzam. I moj maz jak tylko moze to karmi przewija kapie wychodzi na spacery itp. Ale jak on zapierdziela caly tydzien po 16godz dziennie to jak przyjdzie sobota to wole zeby pobawil sie z mala bo to go nie meczy a nawet polozyl sie z nia popoludniem a ja w tym czasie posprzatam i obiad ugotuje.Nie ganiam go do sprzatania i innych czynnosci bo on tez ma prawo z dzieckiem pobyc a nie tylko praca.Ja pracuje od 8 do16.

      Usuń
    3. No i dobrze, facetowi też się należy odpoczynek, ale gdyby w taki weekend coś się w domu zepsuło, to raczej chciałabyś, żeby poświęcił godzinkę i to naprawił. Ja też staram się, żeby w domu był porządek, obiadek i ogólne warunki do wypoczynku po pracy, ale są rzeczy, których nie przeskoczę, bo po prostu nie umiem.

      Usuń
    4. Moj maz nie jest z tych co wszystko reperuja.On pracuje umyslowo i do takich napraw raczej sie nie bierze bo poprostu nie zna sie na tym.No chyba ze jest cos prostego cos przykrecic itp. ale do skomplikowanych napraw zamawiam fachowca i tyle.Ostatnio zapalila mi sie skrzynka od pradu w domu to zamiast po meza dzwonilam po elektryka i problem z glowy. Trzeba zawsze szukac rozwiazan ktore zadowola obie strony. Zycze powodzenia we wszystkim.Nie wypowiadam sie juz bo kazdy ma swoje zdanie. Wasze malzenstwo wasza sprawa

      Usuń
    5. Ja bym takiego fachowca nawet nie przypilnowała czy dobrze coś robi. Przykład z ubiegłego tygodnia, ja zamawiałam uszycie firanek do salonu i pilnowałam, żeby wszystko było dobrze, mąż szukał fachowca od zepsutych drzwi balkonowych. Prosty podział zadań w domu.

      Usuń
  8. Ale Ci zazdroszczę, że tak na Tobie wisi, też bym chciała, mój to biega biega i jeszcze raz biega i w między czasie wpadnie przytulic sie lub dać całuska i biegnie dalej;D!
    :*** śliczne zdjęcia!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wisi tak zazwyczaj, jak jesteśmy sami;) Jak jesteśmy we trójkę, to biega między nami aż się nie zmęczy;)

      Usuń
  9. Jak ja bym chciała żeby ta moja pierdziołka była przytulalska :( choć troszkę.. nie mi się trafiło wydanie Zosi-samosi-niedotykalskiej :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jej jeszcze przejdzie;) Filip też długo tylko po mnie skakał, a teraz się na mnie wyleguje, ale też potrafi w przerwie bieganiny podbiec, przytulić się i pobiec dalej;)

      Usuń
  10. Oj, zatęsknisz jeszcze za tymi przytulasami. Moja 8 latka już się tak nie przytula :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, wiem, wiem;) Szybko dzieci rosną;)

      Usuń
  11. Co racja to racja, ale warto pamiętać, że każda mama potrzebuje też czasami złapać oddech i zrobić coś tylko i wyłącznie dla siebie. Odpocząć i się zrelaksować. Wystarczy godzinka, dwie w tygodniu a na prawdę można sobie poprawić samopoczucie:) Mówię tutaj o spotkaniu z przyjaciółką, relaksacji na jodze, basenie...cokolwiek się lubi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak. Ja mam rzadko taki czas dla siebie, ale wiem, jak to odświeża;)

      Usuń
    2. Z doświadczenia też wiem, że im więcej na głowie, tym więcej czasu udaje się zorganizować dla siebie - fenomen taki!

      Usuń