poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Weekend nieidealny...

Jejku, co to był za weekend. Jakiś koszmar, nie weekend. Człowiek czeka cały tydzień na odrobinę atrakcji, odpoczynku i odmienności, a dostaje beznadziejną pogodę, kłótnie z mężem i katar syna.
Masakra zaczęła się już w piątek późnym wieczorem. Zamówiliśmy z M. pizzę i włączyliśmy film na dvd, a tutaj taka niespodzianka. Godzina 22.30 pobudka. Myślałam, że to chwilowe, ale Filip dostał takiej histerii, że nie wiedziałam, jak go uspokoić. Dostał cycka, ale jak tylko chciałam mu dać smoczka, zaczynał się ryk, jakby go ze skóry obdzierali. Nie wiedziałam co mu jest. W końcu uśpiłam go na naszym łóżku i jakoś udało nam się skończyć film. 
Co z tego, jak już pół godziny po północy Fi wylądował u nas w łóżku i wtedy zauważyłam, że ma straszny katar. No i okazało się, że ja w domu nie mam czym walczyć z jego katarem. W jedynych kropelkach nie działa atomizer, pozostała woda morska i gruszka. Nic nam więcej nie było potrzebne, bo Fi do tej pory nie chorował na nic. Skończyło się na przekładaniu go z boku na bok całą noc, ale chyba się wyspał, bo rano obudził się radosny jak skowronek i pojechaliśmy na basen. Wydawało się, że były to chwilowe dolegliwości.
Niestety popołudniem objawy wróciły, a noc była znów nieciekawa. Tym razem zaopatrzyliśmy się już w kropelki, maści i inne specyfiki i zaczęliśmy walkę z katarem. A nie było łatwo, bo najpierw trzeba było stoczyć walkę z Filipem.
Niedziela, moja ukochana niedziela, na którą czekam cały tydzień, bo to jedyny dzień, kiedy mogę pospać bez wyrzutów sumienia, przyniosła rozczarowanie. Po nieciekawej nocy obudziliśmy się koło 7. Filip po mnie skacze, męża w łóżku nie ma więc myślałam, że jest w salonie i zaraz przyjdzie po Filipa, ale niestety. Mój małżonek miał plan pojechać nad ranem do pracy. I owszem, pochwalam to, ale o tym planie nie powiedział nikomu. Beztrosko oznajmił mi, że przecież nic się nie stało, a wyśpię się, jak on wróci. 10 lat razem, a on nie wie, że ja spać na zawołanie nie potrafię. Awantura z tego wynikła straszna, nie pamiętam czy kiedykolwiek pokłóciliśmy się w ten sposób. Dzień po tym wszystkim do cudownych nie należał mimo, że się przeprosiliśmy nawzajem. Do teraz jestem rozbita i nie mam pojęcia ile jeszcze będę czuła żal po tym co usłyszałam.

Ale spojrzałam trzeźwym okiem na minione dni i można się w nich doszukać też paru pozytywów.
No i na przykład w sobotę zamówiliśmy sobie firanki do salonu, bo te co mamy wyglądają strasznie. W planach mamy również zasłony, ale te musimy dobrać pod dywan, a na ten czekamy do końca tygodnia.
No i wybraliśmy się na zakupy. Średnio udane, bo zawsze robimy je o 9 w niedzielę, a o tej porze, to my się kłóciliśmy i wybraliśmy się koło 15. Dzikie tłumy mnie przybiły i zakupy skończyły się dla mnie z jedną koszulką i to nie do końca tanią, bo akurat w tym sklepie nie było ludzi. Ale Fi dostał 3 bodziaczki, spodenki i kapelusik. Jak nie pojedziemy na wczasy, to przyda się na lato;)
Dzisiejsza noc była już o wiele lepsza więc i ja jestem jakoś bardziej przytomna. Chociaż główka i gardziołko pobolewa i nie wiem czy nie przyplącze się do mnie jakieś choróbsko.
A Fifi od rana odmawia jedzenia, na drzemkę poszedł po kromce chlebka i połowie serka, obiadku odmówił. No i tak jak ostatnio, po 30 minutach się obudził i musiałam go usypiać z powrotem, bo był niedospany. Kładę go spać w dzień w jego pokoiku i może to nie daje mu dłużej pospać. Budzi się, widzi że nie jest u siebie i nie może zasnąć z powrotem. Nie wiem co z tm zrobić, bo myślałam, że już powoli będę go przenosić do jego własnego pokoju na nocki. Najwyraźniej na wszystko trzeba czasu.
Ale jak na razie śpi, już w sumie drugą godzinę, troszkę się wierci, a ja piję zimną herbatkę i nadrabiam różne zaległości.

A na koniec akcent humorystyczny;)
Filip zaparkował swoje dwie bryki w garażu. Jedna sportowa, druga terenowa.
Terenowa swoje miejsce parkingowe ma na co dzień w samochodzie, ale akurat Tacie Filipa potrzebny był pusty bagażnik i odholował nam wózek do domu;)

PS. Zmieniłam swoją nazwę z Mama Filipa na Filipia Mama, bo tej nazwy używam już od dłuższego czasu na forum i taki jest adres bloga. Mam nadzieję, że Wam to nie przeszkadza;)

18 komentarzy:

  1. Niestety tak to w życiu i z dziećmi i mężami bywa że raz z górki raz pod górkę... a pogoda niestety nas nie rozpieszcza ostatnio i jakieś humory wisielcze się łapią...głowa do góry jutro też jest dzień :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że w końcu to lepsze jutro przyjdzie, bo ostatnio zawsze coś. Momentami nie wyrabiam.

      Usuń
  2. Ostatnio wcina moje komentarze, więc jak jest dwa to wybrać jeden prosze :)
    Czasami taka awantura jest potrzebna, aby się pozbyć nagromadzonych emocji. Sądze, że to było od zmęczenia, troche odpoczynku i zaraz humor wróci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat teraz jest czas, że mąż dużo pracuje więc z tym odpoczynkiem ciężko, ale może w końcu Fi się zlituje i da się wyspać.

      Usuń
  3. U nas Kuba miał taki katar przy zębach, zawsze! do tego kichał i kaszlał..zawsze przy przebijaniu się.. A z tego co wiem to Fifi też ciężko ząbkuję, może też katarek od ząbków?:)
    Główka do góry:**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na to wygląda, bo od dłuższego czasu próbuje mu wyjść ostatnia dwójka, a do tego nie wiem czy się coś jeszcze nie szykuje. Do tego zmienność nastrojów, maminsyństwo, marudzenie. Wszystko wskazuje na ząbki.

      Usuń
  4. Jak to mówią burza oczyszcza powietrze. Ale kataru to nie zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurcze, z chłopami tak to jest. Nie ważne jak długo się znamy, nie ważne ile razy coś chłopu uświadamiasz on i tak twierdzi że nie wiedział tego czy tamtego i przecież nigdy mu nic takiego nie mówiłaś. Sorry ale ja też należę do tych pamiętliwych żon, więc rozumiem Cię w 100%, a mój choć oddalony o 1200km ostatnio tak mi działa na nerwy z eto baja. Łączę się w bólu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, że to napisałaś, bo już zaczynałam wierzyć, że to ze mną jest coś nie tak, że czepiam się bez powodu i że przecież on to wszystko robi dla naszego dobra.

      Usuń
  6. Katar dziecka w nocy to koszmar.. przerabiałam dwa razy i już wiem, że trzeba reagować ekspresowo i mieć awaryjnie wszystko potrzebne do walki z katarem w chacie.
    Co do chłopa, to nie ważne jak długo się znamy to on i tak będzie się zapierał, że konkretnej rzeczy na twój temat nie znał! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja takich przykładów mogę wypisywać setki. Po tylu latach, to mógłby przynajmniej udawać, że mnie zna.

      Usuń
  7. Nie martw się - będzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń