poniedziałek, 12 maja 2014

Weekend, basen, podbite oko i podpadnięty dziadek...

Weekend jak zwykle przywitał nas wspaniałą pogodą. Przecież niczego innego nie można się było spodziewać. Na szczęście nie było jeszcze tak zimno, bo dziś to już temperatura wystawia moją cierpliwość na próbę. No ale cóż, chyba pozostaje nam spakować walizki i poszukać słońca, bo wiadomo, że witamina D jest bardzo ważna;)
No ale nic. Nie było też tak okropnie, jakby się mogło zapowiadać rano w sobotę. Co prawda przeprawa na basen w deszczu nie należała do najprzyjemniejszych, ale sam basen już owszem. Zróżnicowali nam nieco grupę. Dołączyliśmy do starszych dzieci. Nie wszystkim się to podobało, zwłaszcza rodzicom, właśnie tych starszaków, ale dla nas w końcu to początek czegoś nowego. Ile można było ciągać dziecko w kółko. No nudy i tyle. A teraz skoki do wody, nurkowania, cuda, wianki i zziajany Tata Filipa po wszystkim. Chyba na następne zajęcia wezmę kamerę;)
W niedzielę też udało nam się troszkę skorzystać z pogody i jej dobrodziejstwa. Bo rano nie było najgorzej. Deszcz spadł dopiero popołudniem więc wcześniej odspacerowaliśmy swoje. Było miło i rodzinnie. 
No niestety, popołudnie przyniosło nam kontuzję naszego synka. Wiem, że on jest ruchliwy, że nie usiedzi na tyłku, że ciężko go upilnować, ale ciężko mi wyzbyć się żalu do teścia, że do tego dopuścił. Bo przecież wiedzą, jaki jest Filip, a mimo wszystko próbują mi udowodnić, że oni są super opiekunami. Nawet jeśli nie dają radę, to starają się to ukryć i tak to się właśnie kończy.
Jeszcze bardziej czuję się rozżalona, jak przypomnę sobie sławną awanturę z teściem w styczniu. Wtedy Fi uczył się dopiero wstawać i chodzić przy meblach, pośliznął się i uderzył o szybę od piekarnika. Było dużo huku, ale Filip nawet nie jęknął. Właśnie wtedy usłyszałam, że przeze mnie dziecko sobie krzywdę zrobiło i właśnie po tej awanturze nie pojawiałam się u nich z dzieckiem przez ponad miesiąc. A teraz taka akcja.
A co się tak naprawdę stało?
A no stało się.
Filip upatrzył sobie schody jako najlepszą rozrywkę u dziadków. Sami go tego nauczyli mimo, że tłumaczyłam, żeby go nie prowadzali, ale się uparli. No i teraz babcia, dziadek i ciotka ganiają z dzieckiem po schodach w górę i w dół. Dodam, że dziadkowie, jak to dziadkowie, nie są najmłodsi, a ciotka jeszcze starsza. Latanie po schodach w pozycji schylonej, żeby trzymać dziecko za rękę jest raczej męczące. Ale przecież żadne nie przyjdzie i nie powie, że nie da rady, bo jeszcze nie będziemy chcieli u nich zostawiać Filipa. Śmieszne w sytuacji, kiedy i tak go tam nie zostawiamy. 
No i dziadusia rozbolał kręgosłup i postanowił dziecko puścić, bo przecież tak dobrze sobie radzi. I radził sobie do czasu. Potknął się i uderzył się w policzek pod okiem. Z całej siły w kant schodka. Najpierw usłyszałam przeraźliwy płacz, chwyciłam dzieciaka i zobaczyłam robiącą się w ekspresowym tempie siną krechę pod okiem. Wczoraj wyglądało to źle, a dziś wygląda tragicznie. I dziś przyszedł żal. I do teścia i do siebie, że nie przypilnowałam.
Wczoraj nie zareagowałam, nie naskoczyłam na teścia, bo zajęłam się dzieckiem. No i dobrze, bo wiem, że powiedziałabym o wiele za dużo niż bym chciała. Dziś mam żal, ale też patrzę na to trzeźwo. Zrobiło mi się go po prostu żal, bo widziałam, jak to przeżył i jak potem bał się do mnie odezwać. Może to go coś w końcu nauczy. Przynajmniej może przestanie komentować każdy guz dziecka, jako nasze karygodne zaniedbanie. To co teraz ma mój syn na twarzy, jest gorsze niż wszystkie siniaki razem wzięte. Biedne dziecko.
No, ale jak już się wyżalam, to zrobię to jeszcze do końca.
Wkurzyła mnie też reakcja teściowej i ciotki. Dziecko mi płacze na rękach, przytula się, a one mi go próbują wyrwać z rąk. Nie wiem w ogóle jaka była ich motywacja. Potem i tak teściowa gdzieś mi go zabrała, ale to jak już się uspokoił. Nie wiem o co chodziło. Bały się, że zapakuję dziecko bez słowa w samochód i go zabiorę? No nie mam pojęcia. Czasem ich zachowania są irracjonalne. Zabierać płaczące dziecko od matki.
No nic, było minęło. Tylko siny policzek Filipa mi to przypomina.
Szkoda, że takim kosztem, ale przekonali się, że naprawdę niewiele trzeba, żeby dziecko sobie krzywdę zrobiło i że trzeba troszkę bardziej uważać. Wcześniej podchodzili do tego bardzo beztrosko. Piesek przy misce nie był niebezpieczny, szklanka w rączkach, nic strasznego, no i schody, przecież potrafi po nich chodzić. Może to ich czegoś nauczy.

Wybaczcie, że nie umieszczę zdjęcia, ale nie mam dziś nerwów, żeby go fotografować. Pewnie zbyt szybko to nie zniknie więc jeszcze zobaczycie nasze biedactwo.
A jak jest u Was? Możecie liczyć na pomoc rodziny? Możecie bez obaw zostawić z nimi dziecko czy raczej, jak u nas, lepiej mieć na nich oko? Dają sobie z maluchem radę czy ciężko im uporać się z małym diabełkiem?

31 komentarzy:

  1. Ja zawsze pilnuje chodze za dzieckiem jak cien. Dlaczego nie zabronilas chodzenia po schodach?Moja tesciowa wymyslila ostatnio dziecku mojemu zabawe w trzaskanie drzwiami i skakanie po lozku.Od razu interweniowalam.Powiedzialam ze naszemu dziecku nie wolno sie tak bawic i ze nie zgadzam sie na takie zabawy u tesciowej zabralam dziecko z pokoju i koniec.Oczywiscie zawsze jest foch ale oni wiedza ze ja nie odpuszcze i wkoncu foch przechodzi.Jak babcie wymyslaja cos glupiego to mowie tak ta zabawa nie jest bezpieczna Alunia wez babcie za raczke i chodzcie razem poukladac klocki.Ala lubi to robic wiec ciagnie babcie na dywan i po klopocie. Musisz byc zawsze stanowcza i nie przejmowac sie opinia dziadkiw bo to rodzice odpowiadaja za zdrowie i bezpieczenstwo dziecka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabraniała, ale mam czasem wrażenie, że do nich się mówi jak do ściany. Ile razy już było tak, że zabierałam dziecko, bo skoro nie szanują mojego zdania, to nie będą się zajmować moim dzieckiem. Chwile był spokój i znów to samo, oni wiedzą lepiej, a ja się nie znam. Mam nauczkę na przyszłość, tym razem nie odpuszczę.

      Usuń
  2. Do poprzedniego komentarza dodam ze jestem postrzegana w rodzinie meza jako wredna synowa co zabrania babci swobody z wnusia i w ogole jestem przewrazliwiona i kto to widzial zeby tak dziecko wychowywac itp. Ale ja mam to gdzies bo jak ide z dzieckiem poobijanym to na mnie ludzie na ulicy patrza jakbym byla jakas wyrodna znecajaca sie nad dzieckiem matka i nie mam ochoty tlumaczyc sie dlaczego dziecko ma since.Zwlaszcza teraz jak tyle sie slyszy o dzieciach krzywdzonych przez bliskich. A tesciowa no coz chyba juz zapomniala co to jest odpowiedzialnosc za dziecko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To witaj w klubie. Ja jeszcze do tego nastawiam męża przeciwko nim, tak jakby sam rozumu nie miał i nie widział, że jego rodzice nie potrafią się dzieckiem zająć. Filip nie zostaje u nich, nie wolno im go dokarmiać i nie wolno się z nim oddalać od nas. No ale w domu zawsze jest jakaś ściana, za którą można się schować.

      Usuń
    2. Hehe no wlasnie zapomnialam dodac ze ja tez nastawiam meza przeciwko rodzinie w ogole to byl taki zloty chopak kiedys a odkad jest ze mna to juz taki fajny nie jest i przez to ich rodzina sie rozpadnie. Masakra z tymi dziadkami.

      Usuń
  3. Biedny Filipek..
    A brawa dla mądrych dziadków...
    Zabiłabym :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak do mnie doszło co się naprawdę stało i dlaczego, to już byłam w domu. Może to i lepiej, bo mogłoby mnie ponieść. Powiem Ci, że brak mi słów...

      Usuń
  4. Szkoda że się tak stało :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda. A do tego ten siniak jeszcze długo będzie mi o tym przypominał.

      Usuń
  5. O rety, przykro strasznie...
    Dzieci tak do końca się nie upilnuje, wiadomo że coś wydarzyć się może... ale zachęcanie do zabawy w miejscu do tego nieodpowiednim to przepis na katastrofę właśnie. Moi teściowie robią to samo, wszystkie dzieci w rodzinie bawią się u nich na schodach, tak są uczone. Zosia, mam nadzieję, nie będzie...

    niech ślad szybko znika!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się czasami wydaje, że oni szukają takich "atrakcyjnych" zabaw, żeby sami wydawali się dziecku atrakcyjni. Teraz będę tego pilnować i wyznaczę jasne granice.

      Usuń
  6. Biedaczek ale pewnie to nie pierwsze i nie ostatnie limo jakie zdobędzie...
    Moi rodzice sobie radzą zazwyczaj oni są poszkodowani ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak, ale wolałabym, żeby to nie wynikało z zaniedbania kogoś, komu się zaufało.

      Usuń
    2. To też racja, ale bardziej boli jak my sami niedopilnujemy...albo jak pilnujemy, a i tak się stanie coś czego bysmy nie chcieli...

      Usuń
  7. Cóż tak to jest. Zaufasz komuś, ktoś ma swoje racje, swoje pomysły na fajną "bezpieczną" zabawę z dzieckiem... Spróbuj zabronić czegoś dziadkom to od razu lecą gromy - bo co Ty kobieto, matko młoda, niedoświadczona możesz wiedzieć? Niby ma się do czynienia z dorosłymi rozumnymi osobami a trzeba pilnować bardziej niż samego dziecka :/ Współczuję małemu tego lima bo moja Steff też jest bardzo kontuzyjna - jeden siniak schodzi a na jego miejsce zaraz nabija kolejny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już dawno przestałam patrzeć na to czy oni się obrażą czy nie, ale czasami zwyczajnie odpuszczam licząc na ich rozsądek. Mam tylko nadzieję, że czegoś się przynajmniej przez ten wypadek nauczą.

      Usuń
  8. Biedulek kochany... ja pewnie powiedziałabym parę słów za dużo w takiej sytuacji pojechałabym do domu, by dziecko spokojnie doszło do siebie...nie czaje tego wyrywania, i pewnie podniosła bym głos na teściów, podziwiam za spokój... zdrówka i szybkiego wygojenia siniaków...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciałam robić awantur, żeby nie denerwować dodatkowo Filipa, ale wyrywania już nie zniosłam i kazałam im się ode mnie odsunąć. Oj chyba teraz troszkę się zmieni w naszych wizytach u nich.

      Usuń
  9. Biedny Filipek;( Nieprzyjemna sytuacja.
    Jeszcze to,że zdarzył się wypadek to można przeboleć, choć teściowie wielką nieodpowiedzialnością się wykazali. Ale zabieranie mamie płaczącego dziecka jest nie do wybaczenia. To chyba najgorsze co można robić.
    Powinnaś być chyba trochę bardziej stanowcza w stosunku do teściów i jasno im mówić,czego nie wolno robić z Waszym dzieckiem, a nie przejmować się,że się obrażą. To Wasze dziecko i Wasze decyzje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym rzecz, że ja jestem stanowcza. Raz na jakiś czas, jak już mi się cierpliwość kończy, to przedstawię jasno i wyraźnie swoje zdanie. Na trochę działa, a potem małymi kroczkami zaczynają od nowa wprowadzać swoje zwyczaje. Zwracam uwagę, upominam, a oni za plecami swoje, aż znowu nie wybuchnę. I tak w kółko.

      Usuń
  10. O matko! Biedny Filip! Przy dzieciakach trzeba mieć oczy dookoła głowy.
    U nas na szczęście zawsze ktoś czuwa nad małą. Na zmianę babcia, dziadek, ja, stary czy ciotka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ja też miałam nadzieję, że Filip jest pod dobrą opieką...

      Usuń
  11. szkoda tylko, że bezrozumni dziadkowie muszą się uczyć na błędach, przy których najbardziej cierpi dziecko...
    mi na Twoim miejscu nie byłoby szkoda teścia.
    do cholery, ma swoje lata i powinien umieć przewidywać zdarzenia, chociażby tak oczywiste!

    przepraszam Cię za tak bezceremonialny ton, ale ogromnie irytuje mnie sytuacja, kiedy dziecko cierpi przez bezmyślność ludzi "dorosłych"

    poza tym, wygarnęłabym wszystko co mam do powiedzenia, zabrała dziecko i nie pojawiłabym się tam przez baaardzo długi okres czasu. no, ale to ja :)

    zdrówka Filipku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz całkowitą rację, ale akurat wtedy skupiłam się na Filipie, tak strasznie płakał. A potem teść się schował. Mąż mu nagadał na drugi dzień.
      A co do odwiedzin, to jeszcze nie wiem co zrobię. Jeśli pojadę, to na pewno teraz wprowadzę swoje zasady, absolutnie bez wyjątków.

      Usuń
  12. Gdy dzień wolny to pogoda nie dopisuje - nawet odpocząć porządnie nie można

    OdpowiedzUsuń
  13. Kurde jakbym czytała o swojej teściowej. Jak synek płacze ona próbuje mi go wyrwać noż cholera mnie strzela jak można matce płaczące dziecko wyrywać? Nie pojmuję, że niby ona lepiej go uspokoi, babcia która pojawia się kilka razy w miesiącu? Były chwile, że się obrażała kiedy jej czegoś zakazywałam albo perfidnie i tak robiła swoje ale nie odpuściłam i teraz mniej się udziela więc życzę Ci sił Twoi teściowie też kiedyś odpuszczą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z moją teściową to jest tak: ja swoje, ona swoje, a jak już naprawdę nie pozwolę, to za plecami i tak próbuje. Ale też nie odpuszczam, a teraz dodatkowo cały czas mam na nią oko, jak bawi się z Filipem.

      Usuń
  14. Z tą pomocą dziadków to tak właśnie wychodzi. U nas np babcia(teściowa) Karolkowi wymyśla zabawy w skakanie po łóżku, "tikanie" zegareczka przy gorącym piekarniku, a ostatnio to nawet w toalecie się świetnie bawili....ufff brak wyobraźni chyba, a później pretensje i fochy. Sama się o to prosi, a później zdziwiona, że nie mam do niej zaufania i nie zostawiam jej z Karolkiem samej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, brak wyobraźni, żeby nie powiedzieć dosadniej...

      Usuń
  15. Świetny tekst. Widzę, że uwielbiasz swojego szkraba (no bo jak by inaczej ;) Zapraszamy Cię na świetną zabawę w każdą sobotę do Centrum Małego Człowieka. Tam jest zawsze miejsce dla super mam i super szkrabów. szczegóły tutaj www.cmc.edu.pl

    OdpowiedzUsuń