piątek, 14 lutego 2014

MAM Soft, smoczek na ząbkowanie.

O smoczkach MAM już pisałam.
Nic dziwnego, bo towarzyszą nam od drugiego dnia życia Filipka.
Wtedy to, wbrew zaleceniom różnych mądrzejszych ludzi, skorzystałam z rady naszej położnej i dałam Fifulowi smoczek.
To był ten smoczek:

Pierwszy smoczek Fifulinki, który dostaliśmy od położnej na szkole rodzenia i, który został z nami na długo.
A przynajmniej do końca drugiego miesiąca życia.
Później były kolejne smoczki tej firmy, aż do smoczków z serii 6+.
Tym razem w nasze łapki trafił smoczek MAM Soft.
Sam smoczek budowę ma taką samą jak poprzednie nasze smoczki, o których pisałam tutaj.
Ma ortodontyczny kształt, idealnie dopasowany jest do faz rozwoju żuchwy dziecka i jest wykonany z delikatnego i miękkiego silikonu.
Wszystko to zapewnia idealne ułożenie smoczka w buzi, smok nie wypada, bo trzyma się tam gdzie powinien i nie przeszkadza dziecku.

Tutaj, tak samo, jak w poprzednich smoczkach, nie ma kółka przy tarczce, co nadal uważam za zaletę.


A co różni smoczek MAM Soft od pozostałych?
Ano, tarczka ma inny kształt, a jej brzeg wykonany jest z miękkiego materiału, który nadaje się do żucia.
Oczywiście Filip i poprzednie smoczki żuł i gryzł z każdej strony, ale widać, że miętoszenie tego smoka przynosi mu większą ulgę.
Ząbkowanie, to czas kiedy dziąsła swędzą i bardzo dokuczają, dziecko cały czas pcha coś do buzi i, gdy jest to zbyt twarde może dodatkowo podrażnić sobie i tak bolące miejsca.
Połączenie smoka z gryzakiem uważam za dobry pomysł.
Zwłaszcza teraz, gdy Filipkowi wychodzą wszystkie ząbki hurtowo, smoczek Soft wygrywa z innymi smokami. Gdy Maluch śpi, smok spełnia klasyczną rolę, a gdy się obudzi i dziąsełka doskwierają, może sobie go pogryźć.
Dla mnie na tą chwilę, to najlepsze rozwiązanie.
Takie dwa w jednym.