środa, 17 stycznia 2018

Koktajl z avocado... czyli wiosenne orzeźwienie w środku zimy.

Początek nowego, 2018 roku nie jest dla nas łaskawy... Plany były z rozmachem, z przytupem, z ambicjami, a jak do tej pory nie szczególnie coś nam z nich wychodzi... W pracy jak do tej pory byłam dwa razy, z czego raz pojechałam tylko dlatego, że miałam blisko do doktora... Biegać, nie biegałam wcale... A jedyna dieta to taka, że jak jestem chora, to prawie nic nie jem, bo nie mam ochoty, a jak dzieci są chore też nie jem, bo nie mam czasu... Pogoda też jak na razie nas nie rozpieszczała, było szaro, buro, ponuro i nieprzyjemnie, a jak w końcu wyszło słońce, to zrobiło się mroźno za czym też specjalnie nie przepadam, ale w tym roku wyjątkowo, bo budowa jak stała, tak stoi w miejscu... 

Próbuję wszelkimi sposobami jakoś odczarowywać tą złą passę, jakoś się postawić na nogi mimo domowej, przedłużającej się w nieskończoność kwarantanny i dziś mam właśnie prosty sposób, żeby się wzmocnić, odżywić, poczuć wiosnę w środku zimy i niewątpliwie zrobić sobie kulinarną przyjemność. Jako że gotować wymyślnych potraw mi się ostatnio wyjątkowo nie chce, wolę knajpiane jedzenie dowożone przez Małżonka, to chociaż prostym koktajlem się rozpieszczę, a i zafunduję sobie porządną dawkę witamin.

Potrzebujemy:
  • duże avocado,
  • sok i "farfocle" z dwóch limonek,
  • dwie garści szpinaku,
  • kubek odtłuszczonego mleka,
  • łyżeczka nasion chia,
  • łyżka (lub więcej jak ktoś woli) syropu z agawy.



Avocado
Jest źródłem białka, nienasyconych kwasów tłuszczowych, beta-karotenu, potasu, kwasu foliowego i witamin takich jak A, B,  C, K, E, H i PP. Choć jest wysokokaloryczne, to przewrotnie wspomaga odchudzanie, bo zawiera błonnik, zapewnia uczucie sytości i wspomaga prawidłową pracę układu pokarmowego.

Limonka
Zawiera witaminy takie jak A, C, E, B1, B2, B6 oraz fosfor, błonnik, potas, wapń, magnez i kwas foliowy. Jest dobra dla naszego wzroku, dla paznokci, włosów czy skóry. Zaleca się ją również osobom nerwowym, żeby wzmocnić układ nerwowy.

Szpinak
Również zalecany dla osób nerwowych ponieważ jest źródłem magnezu. Ale nie tylko. Właściwości lecznicze szpinaku to zasługa beta-karotenu, witaminy C i luteiny. Osoby z nadciśnieniem docenią go a potas, kobiety w ciąży za kwas foliowy, a wszyscy inni za witaminę K regulującą krzepliwość krwi, za żelazo przydatne w produkcji czerwonych krwinek, witaminy z grupy B pomagające obniżyć cholesterol czy witaminę E opóźniającą proces starzenia.
Warto też dodać, że potas i witaminy B przyśpieszają metabolizm.

Nasiona chia.
Zawierają więcej kwasów omega-3 niż popularny łosoś norweski, żelaza więcej niż szpinak, a wapnia więcej niż mleko. Ponadto są źródłem magnezu dobrego na nerwy, potasu przydatnego dla nadciśnieniowców, fosforu dobrego dla kości, regulującego trawienie błonnika i pełnowartościowego białka.


To tylko kilka zalet jakie ma ten koktajl. Ja od siebie mogę dodać, że jest bardzo orzeźwiający i smaczny. Zupełnie przypadkiem w smaku wyszedł podobny do kiwi (to stwierdzenie mojego Męża), a przecież wcale go nie zawiera. I niesamowicie sycący. Spokojnie zastąpi jeden posiłek w ciągu dnia. Zdecydowanie powinien częściej u nas gościć. Nie tylko w przypadku dołka zimowo-chorobowego.

Zachęcam do spróbowania. A jak macie jakieś swoje patenty na zdrowe i smaczne koktajle, to poproszę o podrzucenie pomysłu. Chętnie wypróbuję, przetestuję ;)

czwartek, 11 stycznia 2018

Guma od majtek i klozet... czyli dziecko się śmieje, a Kapitan Majtas szaleje...

"Było sobie dwóch świetnych chłopaków, George i Harold. 
I był też wstrętny dyrektor szkoły. Nazywał się Krupp.
Pewnego razu chłopcy zahipnotyzowali dyrektora pierścieniem hipnozy.
Chłopcy wmówili mu, że jest superbohaterem - Kapitanem Majtasem.
Było to zabawne dopóki pan Krupp nie wyskoczył przez okno.
George i Harold nie mogli go zostawić samego, bo zrobiłby sobie coś złego.
Potem spotkały ich różne przygody i robili niesamowite rzeczy.
Pewnego dnia pan Krupp niechcący wypił supersok.
Teraz ma supersiłę i może nawet latać."

Tak w skrócie można wyjaśnić kim jest Kapitan Majtas i kim są George i Harold, bohaterowie serii książeczek, która ostatnio trafiła w moje ręce i którymi, nieco ku mojemu przerażeniu zafascynowały się moje dzieci. Twórcą ich przygód jest Dav Pilkey i to on odpowiada za te niesamowite pomysły na jakie wpadają chłopcy i za te ogromne i nie mieszczące się w głowie kłopoty w jakie się pakują. 


Przyznam się szczerze, że na początku obawiałam się czy jest to lektura i film (bo jest dostępny i film o Kapitanie Majtasie) odpowiednia dla dzieci w wieku moich szkrabów, ale przypomniałam sobie szał, jaki my w ich wieku mieliśmy na komiksy i krótkie dowcipne formy, ile tego typu książeczek do tej pory zalega na strychu u mojego taty i postanowiłam spróbować. I powiem wam tak... Z mojego punktu widzenia, jest fajnie... Krótkie, przystępne, zabawne treści. Śmieszne dla dzieci, ale nie wulgarne. Występuje dłubanie w nosie, guma do majtek, klozet i wiele, wiele innych słów, które samym brzmieniem powodują wybuchy śmiechu u dzieciarni, a u nas nie raz powodują konsternację. Wszystko okraszone satyrycznymi ilustracjami i krótkimi komiksami. I choć ja wolałabym, żeby moje dzieciaki czytały Goethego w oryginale, słuchały Mozarta i w telewizji oglądały jedynie balet, to czasem taka odskocznia w świat nie do końca poukładany się przydaje, bo i dzieci nabierają dystansu, a i matce przyda się czasem powrót do głupawek czasu dziecięcego.


"Wychowawczyni George'a i Harolda przechodzi na emeryturę. Uczniowie Szkoły Podstawowej im. Jerome'a Horwitza muszą przygotować dla niej ozdobne kartki z życzeniami. Według szablonu. George i Harold nie mogą jednak powstrzymać wyobraźni i zamiast kartek rysują komiks. Reszty domyślcie się sami. Ktoś pstryknął, ktoś użył pierścienia hipnozy i... pani Ribble przekształciła się w potworną Superkobietę, która zamiast włosów ma niszczycielskie, zakończone kleszczami macki."

To tylko opis jednej z przygód jakie spotykają, nie bez ich winy oczywiście, naszych kłopotogennych bohaterów. Ku uciesze mojego syna oczywiście.