środa, 6 maja 2020

Witaj majowa jutrzenko... czyli pyszny, zdrowy i niezwykle prosty syrop z mniszka lekarskiego.

Wiosna przyszła. Nieważne, że czas jest dziwny, że większość z nas jest zamkniętych w domach, że wszystko wywróciło się do góry nogami, wiosny nic nie zatrzyma.
Mi początek maja zawsze kojarzył się w tym niespodziewanym i nagłym wybuchem zieleni. Zieleni nachalnej, świeżej, nowej po tych ciemnych i ponurych miesiącach, które właśnie odeszły. Ale prócz zieleni jest jeszcze wysyp żółtych kwiatów... Na skwerkach, łąkach, w parkach... Wszędzie gdzie się nie obrócić tam otacza nas ogrom popularnie przez wszystkich nazywanych mleczy, które tak naprawdę są kwiatami mniszka lekarskiego.
Z dzieciństwa pamiętam je w wiankach i jako roślinę pełną gorzkiego mleczka w łodydze... Jak się okazuje, ten popularny chwast ma także wiele zdrowotnych zastosowań. A ja korzystając z tego czasu, który troszkę wbrew naszej woli został nam dany, postanowiłam z nim poeksperymentować.
I dziś na tapetę wchodzi syrop z mniszka.


poniedziałek, 2 marca 2020

Hama/Pyssla - sposób na stres i na spędzenie czasu z dziećmi...

W dzisiejszych czasach bardzo ciężko znaleźć czas na wszystko i przy tym nie zwariować. Pisałam już niejednokrotnie o poszukiwaniu złotego środka między pracą, domem, rodziną a własnymi potrzebami. Nie jest to łatwe i wie to niemal każdy. Dlatego dla mnie ważne jest wyszukiwanie takich zajęć dla dzieci, które wykonując razem nie irytują, nie nudzą i sprawiają satysfakcję. Bo jak wiadomo, czasem zabawa z dziećmi bywa męcząca, gra planszowa wymaga długiego tłumaczenia, a i tak nie wiadomo, o co chodzi, bajki czy piosenki dziecięce niejednokrotnie lasują mózg dorosłego, a to wszystko sprawia, że dzieci czują nasze zniecierpliwienie, a nie na tym nam zależy, gdy już spędzamy z nimi czas...

piątek, 28 lutego 2020

Zniecierpliwienie, irytacja, złość, wyrzuty sumienia - macierzyństwo...

Macie tak...???
Lecicie po dzieci jak na skrzydłach, planujecie wspólne popołudnie, atrakcje, aktywności, a już po pierwszych dwóch minutach odechciewa wam się wszystkiego poza płaczem. Dowiadujecie się, że coś znów zrobiliście źle, słyszycie pretensję w głosie, a zamiast radości na powitanie widzicie grymas niezadowolenia. Macie ochotę krzyczeć, wygarnąć im wszystko, dosadnie i z przytupem, chcecie zawalczyć o szacunek i docenienie starań, a jedyne na co was stać to bezradność, zaszycie się w domu i wygnanie dzieci przed bajkę w obawie, że za chwilę wybuchniecie i będziecie miały jeszcze większe wyrzuty sumienia niż te, które was czekają po przebimbaniu całego wolnego czasu na unikaniu dzieci.
Spokojnie, to element macierzyństwa i zdarza się niemal każdej. A jak się nie zdarza, to jest ona wyjątkiem potwierdzającym regułę.

piątek, 7 lutego 2020

Karma... czyli jak w niedoczasie nie oszaleć...

Ostatnio cierpię na tak zwany niedoczas. Myślałam, że przeprowadzka do dużego domu na przedmieściach jakoś mnie wyciszy, a na razie jest zupełnie odwrotnie. Na nic nie mam czasu, ciągle gdzieś gonię, pracuję, dojeżdżam, sprzątam, gotuję, załatwiam... Brakuje mi czasu na zabawę z dziećmi, odpoczynek czy sen... Nie mam kiedy zrobić zakupów, wysyłam Męża, ale to nie to samo... Nie wiem, jak długo tak można, nie wiem ile wytrzymam rzucanie mi kłód pod nogi, ale staram się dążyć do jakiejś harmonii...

wtorek, 7 stycznia 2020

Strachy na lachy

Obejrzałam ostatnio horror. Taki nie za bardzo straszny... Draculę na Netflixsie... Myślałam, że będę się bała, pamiętając swoje lęki z dzieciństwa. Nic takiego się nie stało. Mało tego. Po nocy wędrowałam po domu, mijałam otwarte drzwi do ciemnych pokoi i się nie zawahałam... Szurałam po schodach, nadepnęłam na kota, zignorowałam jęknięcie dziecka... A pomyśleć, że w poprzednich miejscach zamieszkania bałam się wszystkiego...


Staram się nie straszyć dzieci. Wiem ile traumy koszto

niedziela, 5 stycznia 2020

Moje wydobęciny...

Jak większość wie, jestem matką dwójki dzieci. 6,5-letniego Filipa i 5-letniej Zofii. Oboje rodzone drogą cesarskiego cięcia, przynajmniej tak mam wpisane w dokumenty. Czytając ostatnie posty w mediach różnych jestem mamą przez małe m, razem z Szanownym Tatą jesteśmy rodzicami przez małe r, a nasze dzieci powinny obchodzić wydobęciny a nie urodziny.
Powiem tak... Wszyscy co tak mówią, powinni się mocno walnąć w głowę...