poniedziałek, 1 lipca 2019

Prosta i szybka galaretka z porzeczek.

Jednymi z moich najwcześniejszych wakacyjnych wspomnień są wspomnienia z wakacji u dziadków... Dziadków, którzy mieli sad pełen jabłek... Pamiętam te jabłka, skrzynki, starego żuka, który to wszystko woził, komórkę pełną narzędzi... Potem, gdy już zabrakło rąk do opieki nad jabłkami, sad zdziczał i zarósł, ale gdzieś tam w głębi pozostały porzeczki. Gdy przychodził na nie czas, tata zabierał nas między te zarośla i pozwalał zbierać je sobie na zarobek... Było tego tak dużo, że spokojnie wystarczyło dla nas, dla rodziny i dla babci, która robiła przetwory na zimę... Soki, dżemy, kompoty... Ciężko zliczyć pomysły jakie przychodziły jej do głowy. Ja najbardziej lubiłam galaretki, ale zawsze wydawało mi się, że zrobienie ich to jakaś czarna magia i ogrom roboty... Aż do czasu...

wtorek, 25 czerwca 2019

Radosne marchewki... czyli przedszkolak zdaje egzamin ze słownika.

U nas w domu stawiało się na zabawki edukacyjne. Królowały puzzle, gry, słowniki i albumy. Oczywiście nie zabrakło zabawek typowo zabawkowych, ale akurat lata 90 charakteryzowały się napływem "zachodniej cywilizacji" i gry przestały być tylko karciankami czy prymitywnymi planszówkami (choć te są do tej pory w modzie i w cenie). Pamiętam, że wtedy jeszcze te gry i zabawy były naprawdę "mądre" i coś wnoszące do naszych małych główek... Teraz niestety bywa z tym różnie i niejednokrotnie rodzic natnie się na piękne opakowanie, głośne hasła, a w środku zero przekazu...
Może zwyczajnie warto od czasu do czasu sięgnąć do starych dobrych rozwiązać, ubrać je w bardziej współczesną szatę i już...

poniedziałek, 17 czerwca 2019

Zakynthos z dziećmi na spokojnie i bez spinki - czyli co warto zobaczyć z jęczybułą u boku ;)

Zakynthos to jedna z pierwszych wysp greckich jakie odwiedziliśmy. Byliśmy wtedy zaraz po ślubie, troszkę się bawiliśmy, troszkę zwiedzaliśmy, troszkę odpoczywaliśmy. Zdecydowanie nasz model spędzania czasu i wypoczynku różnił się wtedy od tego, jak wypoczywamy teraz z dwójką dzieci i po dziesięciu latach małżeństwa. Obecnie bardziej stawiamy na atrakcje blisko hotelu, na sam hotel, na udogodnienia i dzieciowe zajęcia niż na wycieczki, spektakularne widoki i karkołomne wyzwania. O imprezowaniu też raczej nie ma mowy. Ale wybrać się gdzieś i przesiedzieć cały czas na tyłku nic nie oglądając i nie doświadczając to też nie nasza bajka. Na ile się da staramy się urozmaicić sobie wczasy i znaleźć rozrywki i miejsca, które możemy odwiedzić z dziećmi...

środa, 12 czerwca 2019

Laboratorium Wirtualnej Rzeczywistości - prezent dla małego technomaniaka...

Świat idzie do przodu, rozwija się technika, zmieniają się zabawki, sprzęty, zainteresowania. My i nasze dzieci też się zmieniamy. Niektórzy psioczą, że teraz dzieci tylko by siedziały przed tabletami, nie mają żadnego hobby czy pasji. Ale dlaczego by z tego zainteresowania smartfonami czy innymi cudami techniki nie ukuć korzyści. Przecież technika, sztuczna inteligencja, programowanie i komputery to nasza przyszłość. Choćbyśmy się zapierali rękami i nogami, tak właśnie jest i raczej mało prawdopodobne, żeby coś miało to zmienić. My siedzieliśmy przed telewizorami (przynajmniej tak narzekali nasi rodzice), a i na podwórko, i na klasy czy zbijaka znaleźliśmy czas, to i nasze dzieci mogą znaleźć złoty środek.

wtorek, 21 maja 2019

Prosty chłodnik na gorące dni... #wyzwanie5porcji

Lato tuż tuż, nie ma nawet ku temu wątpliwości. Coraz częściej świeci słońce, kilka razy już przywdzialiśmy krótkie spodenki, a na moim karku pojawiły się pierwsze zaczerwienienia. Weekendy spędzamy już niemal całe na działce i powoli zadomawiamy się w nowym domu z ogrodem i kuchnią z wyjściem na taras. A jak lato, jak ogród i jak taras to obiad na dworze by się marzył, a jak obiad na dworze, to młode ziemniaczki, a jak ziemniaczki z koperkiem, to ulubiony i kojarzący się z dzieciństwem chłodniczek. 


czwartek, 9 maja 2019

Kinder party... - czy warto organizować...

Kiedyś mój znajomy powiedział, że w zasadzie, jak nie teraz, to kiedy mamy urządzać dzieciom przyjęcia urodzinowe. Ani się obejrzymy, a będą miały inne wymagania, nie będą potrzebowały naszej pomocy do zabawy, my nie będziemy zbyt mile widzianymi gośćmi na imprezach, a rodziców ich znajomych i przyjaciół będziemy znali, jeśli w ogóle, to tylko z opowieści. Teraz jest ten czas radości, beztroski, czas kolorów, tańców, dogadywania się bez względu na pochodzenie, na wiek, na płeć. Teraz, nawet, gdy połowa gości, to dzieci naszych znajomych widziane raz do roku, to zabawa kręci się sama, a wrażenia są niezapomniane.

Dlatego na pytanie czy warto urządzać dzieciom kinder party z okazji urodzin odpowiadam, że oczywiście warto. Dla tego "sto lat" odśpiewanego na mnóstwo gardeł, dla tych pięknych, kolorowych strojów, dla uśmiechów, dla prezentów, dla wypieków na twarzach, dla spotkań i dla nas, bo możemy się lepiej poznać z innymi rodzicami, napić kawy, poplotkować.

poniedziałek, 6 maja 2019

Warto rozmawiać....

Kilka dni temu minęło nam dokładnie 10 lat odkąd jesteśmy małżeństwem... Szanowny Małżonek zwany przeze mnie Miśkiem śmiał się, że jeszcze się nie pozabijaliśmy dzięki regularnym kłótniom, które mają na celu rozładowanie atmosfery. I powiem Wam w tajemnicy, że coś w tym jest, bo choć obecnie już się tak nie kłócimy jak kiedyś, to zdarzają nam się spięcia, a nic mnie tak nie wpienia, jak uciekanie od problemów, odwracanie się na pięcie lub milczenie. 
Jakieś dwa lata temu spięliśmy się dość ostro przy rodzinie. Do tego stopnia, że M. wyszedł z domu trzaskając drzwiami, a ja zabrałam dzieci, wsiadłam w samochód i uciekłam w zacisze własnego mieszkania. Plotka o tym, że będziemy się rozwodzić rozeszła się lotem błyskawicy i w ciągu tylko pierwszych dwóch godzin odebraliśmy około 7 telefonów od bliższej, dalszej rodziny i znajomych. Jakie było zdziwienie, gdy już popołudniem pojawiliśmy się razem jak gdyby nigdy nic. Po prostu, wyrzuciliśmy sobie co nie co i atmosfera się oczyściła.
Rozmowa mniej lub bardziej ekspresyjna działa cuda...