poniedziałek, 9 września 2013

Basen...

Nowości w życiu Malucha ciąg dalszy.

W sobotę byliśmy na basenie. Stres był. Jak się okazuje niepotrzebnie. Potem było strasznie dużo radości, no i ogromna duma z naszego dzielnego Synka.

Już na wejściu się denerwowałam, bo opuściliśmy pierwszą drzemkę, więc myślałam, że będą dzikie ryki, albo chociaż marudzenia, ale na basen dotarliśmy spokojnie. Po wejściu do szatni kolejny stres, bo dzieci płaczą, a Fifi ma strasznie zadziwioną i zaniepokojoną minę. Będzie ryk czy nie będzie? Wyjmujemy z nosidła i niespodzianka - wielki uśmiech. Przebieramy, rozbieramy i idziemy na basen. Tata będzie się kąpał więc tata trzyma Synka. A Synek trzyma mamę za palca. Znów niepokój co będzie dalej. Ale dalej już same zdziwienia, radości, taplania. Nawet piłeczką się pobawił. A mama pęka z dumy do dziś.

Co by nie mówić, to basen dla takiego malucha to fajna sprawa. Wszystkim mogę polecić z ręką na sercu.

3 komentarze:

  1. My chcieliśmy spróbować, ale dr pediatra odradziła co najmniej do 7 msc, żeby problemów ze skórą przez wodę nie było. A u Was jaka woda chlorowana czy ozonowana?

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas jest ozonowana woda i bardzo ciepła, bo basen przystosowany specjalnie dla dzieci.

    OdpowiedzUsuń