wtorek, 13 października 2020

Wspólne, domowe popołudnie - a może by tak zagadkę, łamigłówkę, zadanie?

Ostatnio wpadł mi w oko artykuł o dzieciach. Że teraz każdy chwali się w mediach społecznościowych osiągnięciami dzieciaków, ich super ocenami, konkursami, zajęciami dodatkowymi. Że w zasadzie nie słyszy się teraz o dzieciach tzw. przeciętnych. Dzieci są albo super hiper albo nie ma ich wcale. Że teraz każdy prowadza dzieci na zajęcia dodatkowe, stymuluje, dokształca, szuka dzieciakom hobby. Artykuł był napisany w tonie zarzutu, a raczej wyrzutu w kierunku tych rodziców, którzy coś robią w kierunku rozwoju dzieci. No i tak sobie pomyślałam, że wiara we wszystko co pokazują ludzie w internecie, to głupota, że większość dzieci jest przeciętnych, tylko właśnie w internecie i w rozmowach przy kawie wygląda to tak różowo. Ale nawet tym przeciętnym dzieciom należy się czasem odrobina uwagi i "pracy" z nimi. Nie można zrzucać całej odpowiedzialności na placówki szkolne lub przedszkolne. A można to robić miło i o dziwo całkiem łatwo.

Zastanawiam się czasem czy nie przesadzamy, czy tych zajęć nie jest za dużo, czy dzieci nie za mało "się nudzą". Ale po dłuższym zastanowieniu wychodzi mi na to, że zachowujemy zdrową równowagę. Oprócz angielskiego, który w tym roku jeszcze nie ruszył i nie wiadomo czy ruszy w ogóle (nad czym szczerze mówiąc nie będziemy płakać) wszystko co dzieci robią, robią z własnego wyboru i dla przyjemności. My możemy im tylko pokazać, że coś takiego można robić, a one same decydują czy chcą czy nie. Tak było właśnie z Filipa programowaniem. Zabraliśmy go na zajęcia pokazowe i mu się spodobało, a teraz sam pilnuje terminów i godzin. Ze wszystkich zajęć (oprócz basenu, który mamy opłacony cały z góry), możemy bez większych problemów zrezygnować.

Nie mniej jednak każdy marzy czasem o pomieszkaniu we własnym domu. Jesień i zima to czas, gdy te wieczory są długie, gdy dzieci częściej się nudzą, a my nie mamy tyle perspektyw co wiosną czy latem. I choć, o dziwo, nasze dzieciaki potrafią sobie znaleźć zajęcie same, każde w kręgu swoich zainteresowań lub razem, to czasem chcą pobyć z nami. A żeby to bycie razem nie było tylko siedzeniem na kanapie, wybieramy gry, puzzle, zajęcia, które mogą jakoś rozwinąć ich zainteresowania lub wpłynąć na rozwój. Zauważyłam przez te kilka lat odkąd jestem rodzicem, że wielu rzeczy dzieciaku uczą się tak jakby przypadkiem, że nabywają umiejętności w zabawie, w życiu codziennym, ale i ucząc się czegoś innego. Nasz Filip nauczył się czytać niemal sam. Przy okazji lekcji angielskiego, gdzie musiał napisać jakieś słówka i przeczytać polecenia. Oczywiście ja nad nim siedziałam, pomagałam, dyktowałam, ale dzięki temu on poznał literki i poszedł do pierwszej klasy płynnie czytając. Z pisaniem starannym gorzej, czasem tragicznie (żeby nie było, że on taki idealny), ale na wszystko przyjdzie czas.

Ostatnio wpadły w moje ręce zestawy zagadek i zadań dla dzieci. Piszę zestawy, bo inny jest dla Filipa, a inny dla Zosi. Zestawy zawierają:

  • poradnik dla rodziców (opracowany przez psycholożkę Agnieszkę Bielę dla rodziców, którzy chcą wiedzieć, jak efektywnie "bawić się" z dziećmi, żeby podnieść ich spostrzegawczość, zdolność logicznego myślenia i koncentrację) z zestawami dodatkowych ćwiczeń (moja Zośka dopadła te zadania i rozwaliła je w przysłowiowe dwie minuty). Książeczka jest cienka, zwięzła, nie jest tomiskiem, które każdy z nas od razu odłożyłby na półkę nawet nie otwierając. 


  • 15 kart z łamigłówkami, zabawami logicznymi, zadaniami ilustrowanymi przez Sarę Olszewską wraz ze zmywalnym flamastrem. Moje dzieci po wykonaniu wszystkich po prostu wzięły szmatkę i starły tabliczki, żeby następnym razem znów móc się chwilkę pogłowić.


  • zestaw około 100 zagadek zilustrowanych ciekawymi ilustracjami Filipa Depy, które dzieci mogą wykonywać po kolei, sprawdzając rozwiązania na drugiej stronie karty lub z doskoku (tak najbardziej lubi Zofia, coś ją nagle najdzie, otwiera którąś kartę, biegnie, żeby przeczytać jej polecenie i raduje si, gdy sama wpadnie na rozwiązanie).



Zestawy te, to nic innego, jak najnowsza oferta Kapitana Nauka czyli Łamigłówki dla przedszkolaka i Zabawy logiczne dla ucznia.

Zestawy są wizualnie podobne, ale różni je wiele. Są dostosowane poziomem, trudnością i treścią do wieku dzieci. W naszym wypadku zestawy sprawdzają się idealnie. Każde ma swój zestaw, każde zajmuje się sobą, a my jesteśmy od sprawdzania poprawności, czytania poleceń oraz tłumaczenia dlaczego.

Ten zestaw przeznaczony jest dla dzieci w wieku 3-6 roku życia. Zofia co prawda ma już niemal 6, ale jeszcze fajnie odnajduje się w tych łamigłówkach. Niektóre są dla niej banalne, ale nad niektórymi musi pomyśleć i pogłówkować.posadzi 


Zadania, łamigłówki i zagadki są tak przygotowane, by w trakcie wspólnej zabawy dziecko doskonaliło zdolność kojarzenia i łączenia faktów oraz rozwijało koncentrację. Ciekawe ilustracje plus wspólny czas z rodzicem to trening młodego umysłu i świetna alternatywa dla nudy, świnki Peppy czy czasu w przedszkolu lub na zajęciach dodatkowych. Różnorodność zadań pozwala w ciekawy i nie wymuszony sposób poszerzać wiedzę dziecka o otaczającym je świecie jednocześnie przygotowując je do nauki pisania i czytania.


Ten zestaw natomiast jest przeznaczony dla dzieci od 6 do 10 roku życia. Rozwija zdolność efektywnego myślenia, umiejętności językowe i matematyczne. Pomaga trenować koncentrację, skupienie, zmusza do szukania alternatywnych rozwiązań oraz trenuje pamięć. Dzięki ciekawym ilustracjom stworzonym, tak jak w wydaniu dla młodszych dzieci, przez Filipa Depę i Sarę Olszewską zajmie na trochę nawet takiego roztargnionego i nie umiejącego się skupić, Filipa. 


Całość opracowana przy współpracy z doświadczoną w temacie rozwoju spostrzegawczości i pamięci  psycholog Agnieszką Bielą, Natalią i Krzysztofem Minge - psychologami specjalizującymi się we wspomaganiu rozwoju dzieci i nauczycielką wczesnoszkolną Moniką Sobkowiak.
Podobnie, jak w zestawie dla przedszkolaków, wielką wartością dodaną jesteśmy my, rodzice. To forma wspólnej zabawy, czas spędzony razem, pozorne "siedzenie w domu" sprawiają, że wiadomości same wpadają do młodej głowy, że ćwiczenia są bardziej efektywne i nie wymuszone. 


Nas zestawy wciągnęły na niejedno już popołudnie. Z czasem nasza obecność i pomoc zmniejszała się, a teraz, zwłaszcza Zofia, niejednokrotnie sama sięga po zadania i sobie rozwiązuje. Niby zabawa, niby fajne, kolorowe ilustracje, niby zabawne zagadki, a tak naprawdę nauka, ćwiczenie pamięci, logiki, koncentracji. 


Jeśli znudziły wam się puzzle czy planszówki (o ile w ogóle one mogą się kiedyś znudzić), to warto sięgnąć po alternatywę właśnie w postaci ćwiczeń logicznych, zręcznościowych i pamięciowych. Przyznam szczerze, że to nie jedyne takie zabawy, jakie mamy. Wielokrotnie sięgamy po książeczki z zagadkami, labiryntami, zadaniami logicznymi czy pamięciowymi. To naprawdę fajne i pożyteczne zajęcie, a ja niejednokrotnie się łapię na tym, że to Filip szybciej wpada na rozwiązanie niż ja.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza