piątek, 27 listopada 2015

Warmińsko-Mazurskie Spotkania Blogerów vol. 5 - relacja.

Jak pewnie niektórzy z Was pamiętają, na wiosnę wybraliśmy się na naszą pierwszą, daleką wyprawę we czwórkę. Powodem były IV Mazurskie Spotkania Blogerów w Węgorzewie. Tak bardzo nam się tam spodobało, że gdy dowiedziałam się, że organizowane się już piąte, tym razem Warmińsko-Mazurskie Spotkania Blogerów w Centrum Wdrażania Innowacji w Olsztynie, bez zastanowienia wysłałam zgłoszenie i zaczęłam szukać miejscówki na weekend. Miejscówkę znalazłam świetną, ale pech chciał, że na spotkanie się nie załapałam, co nie przeszkodziło nam i do Zalesia pojechaliśmy na przedłużony weekend. Na miejscu, gdy już zwątpiłam, że jednak uda się dostać na spotkanie, odezwała się Roksana z bloga Dzwoneczkowy Raj Mamy (organizatorka zamieszania), że jednak zwolniło się miejsce i jeśli chcemy, to mamy zaproszenie. Szybciutko przedłużyliśmy pobyt o jeden dzień i szykowaliśmy się na niedzielne atrakcje.
 

Do Olsztyna, do Centrum Wdrażania Innowacji dotarliśmy chwilkę przed czasem i od razu zauważyłam kilka znajomych twarzy. Fajnie, bo zazwyczaj mocno obawiam się takich spotkań, gdy nikogo wcześniej tam nie znam. Pierwsze co zwróciło moją uwagę to pokój, a raczej sala dla dzieci. Zawsze przykładam dużą wagę do odpowiedniej opieki i zajęć dla dzieci, bo moje, jak pewnie niektórzy wiedzą, są nadaktywne i skupienie się z nimi na czymś innym zwyczajnie graniczy z cudem. Groszki i Warmiolandia spisali się na medal i nawet nasze ruchliwe dzieci przysiadły na dwie minuty, a ja miałam troszkę czasu dla siebie. No i M. nie narzekał, jak ma to w zwyczaju, gdy tylko obarczę go opieką nad dwójką.



Gdy już wygodnie się rozsiadłyśmy zostawiając nasze pociechy pod opieką mężów i pań opiekunek rozpoczęła się część poważniejsza spotkania. Na pierwszy ogień poszły agentki ubezpieczeniowe, life plannerki z Towarzystwa Ubezpieczeniowego Pramerica. Jak ważne jest zabezpieczenie bliskich i siebie w razie wypadku czy innych okoliczności życiowych chyba nikogo nie trzeba przekonywać. Takie prezentacje są potrzebne, by nikt z nas nie musiał się przekonywać na własnej skórze, jak to jest zostać bez wsparcia, głównie finansowego, w ciężkim okresie.
 

Kolejnym wystąpieniem było wystąpienie Pani dr inż. Hanny Płuszki, która opowiedziała nam o prawidłowym żywieniu naszych dzieci, odpowiedziała na nasze pytania z tym związane i naprowadziła nas na  projekt "Głodni zmian", o którym z kolei opowiedziała nam Magdalena Kołodziej z My Pacjenci. Jest to program wspierany przez blogerów, dietetyków i partnerów mający na celu wprowadzenie w pełni refundowanego dostępu do porad dietetycznych dla kobiet w ciąży oraz dla rodziców dzieci w wieku 0-3 lata. Inicjatywa słuszna więc zachęcam do podpisania petycji.


A jeśli już o żywieniu mowa, to na spotkaniu przyszedł czas na przerwę obiadową, pogaduchy, kawkę, herbatkę i ciacho. Wszystko smaczne, wyważone i w sam raz. Nawet mój nic nie jedzący Filip skusił się na aż trzy serki. W między czasie miałyśmy okazję się lepiej poznać, przedstawić siebie i bloga, powiedzieć kilka słów, odpowiedzieć na pytania lub samemu zadać je innym. Miło i na luzie, z dużą dawką humoru.


Następnie przyszła pora na coś, na co ja osobiście czekałam najbardziej. Jako, że już wiem, że przy mojej pierwszej wizycie u dentysty z synkiem zostałam posądzona o nadgorliwość, nasłuchałam się swojego i zostałam wprowadzona w błąd przez co troszeczkę zaniedbałam jego ząbki o co mam do siebie ogromne pretensje, to teraz słuchałam z uwagą i zaciekawieniem. Takie prelekcje powinny być moim zdaniem wygłaszane wszystkim rodzicom, może wtedy nie będą dawali się zbywać dentystom, którym zwyczajnie nie chce się pracować z dziećmi. A był to wykład Pani dr Mileny Długozima z Krainy Zdrowego Uśmiechu. 


A na koniec jeszcze jedna atrakcja. Aukcja pięknych przedmiotów, z której zysk został od razu przekazany na ręce przedstawicielki Fundacji "Przyszłość dla dzieci" pani Agnieszki. Przyznam szczerze, że ja miałam ochotę na kilka przedmiotów, ale nie miałam śmiałości zbyt odważnie licytować i przeszły mi koło nosa, a szkoda. Może na następnej takiej akcji będę bardziej zdecydowana.



No cóż więcej mogę dodać. Była to bardzo miło spędzona niedziela. Jestem szczęśliwa, że wyjazd w tak odległy kraniec Polski nie skończył się tylko na odpoczynku w SPA, ale że mogłam spotkać te fajne dziewczyny, wiele się dowiedzieć i przy okazji przyczynić się dla słusznej sprawy. Bo, mimo że nie wylicytowałam żadnego przedmiotu na aukcji, to kupiłam dwa losy na loterii, w której fantami też były cudowności od sponsorów. Dla każdego coś miłego. I tort...


PS.
1. Zdjęcia dzięki uprzejmości Magdy z bloga Ona Jedna A Ich Dwóch oraz Natalii z bloga Natalia Jarocka Blog.
2. Druga część relacji z jeszcze większą ilością zdjęć i szczegółami blogerskich toreb już wkrótce...


14 komentarzy:

  1. super że udało się Wam dojechać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się cieszę, że znalazło się dla nas miejsce;)

      Usuń
  2. zazdroszczę takiego spotkania :) przyjemne połączone z pożytecznym. I ta aukcja - bardzo ładny gest.
    ja dopiero jestem raczkująca w "blogowym światku", ale kto wie?może kiedys i mnie ktoś zaprosi na takie wydarzenie ::P

    OdpowiedzUsuń
  3. Dlaczego za pierwszm razem sie nie zalapalas ? Jakie sa kryteria kwalifikacji? Dlaczego to jest w zamknietym gronie a nie dla ogolu ? Teraz jako warunek musisz napisac wpis sponsorowany czyli "opis zawartosci toreb" ? Nie ogarniam.
    Mozesz za to napisac cos wiecej o zywieniu 0-3 i dentyscie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest po prostu ograniczona liczba miejsc i organizatorzy losują. A potem, jak ktoś odpada, to na jego miejsce wchodzi ktoś z listy rezerwowej. Tyle ;)
      A wpis jest raczej grzecznościowy. My coś otrzymujemy, w tym wypadku w większości były to fanty na loterię, ale i sponsor chce coś od nas więc miło jest o nim wspomnieć. A wiem też, że dużo osób lubi sobie popatrzeć, co my wynosimy z takich spotkań;)
      O żywieniu, to ja wolę nie pisać, bo święta też nie jestem więc wolę się nie wypowiadać, ale o dentyście... kto wie;) Jutro akurat Fifi idzie do dentysty więc może, może;)

      Usuń
  4. Czytam ze chodzisz niewyspana. Czy jak dzieci ida spac w dzien Ty tez sie kladziesz? Powinnas ! Nawet jesli spia rotacyjnie. Wykorzystaj meza. Niech zajmie sie dzieciakami w tym czasie. Zabierze je do tesciowej lub zrobi cokolwiek. Sen to postawa zdrowia.
    Wracasz do pracy ? Chyba mialas dluga przerwe przy dwojce? Nie tesknisz za ludzmi ? Chodzi mi o wyjscia do pracy i rozmowy nie tylko o dzieciach.
    Myslalam ze przy dwojce uzywasz samochodu :) Ja siedzac na macierzynskim balam sie jezdzic z dzieckiem i bylam uzalezniona od meza. A nagle z dnia na dzien musialam wsiasc do nowego kombi i zawiezc dziecko do zlobka. Takie zycie. Byl ogromny stres ale teraz zastanawiam sie dlaczego dopiero tak pozno sie odwazylam. Mam sasiadke 60 lat, ma prawo jazdy ale nigdy nie jezdzila. Zawsze wozil ja maz ale zmarl i myslalam ze sprzeda auto a ona sama wsiadla za kierownice i musze przyznac ze parkuje lepiej niz ja :) Moze ok 60 bede mistrzem kierownicy.
    Powodzenia na drodze. Zacznij juz cwiczyc. Niech to bedzie Twoje postanowienie noworoczne :P Zycze Ci jak najlepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinnam, powinnam, wiem, ale jakoś zawsze jest coś innego do roboty i wiecznie żyję nadzieją, że Zośka w końcu pośpi porządniej w nocy.
      Do pracy pewnie wrócę, co prawda przy mojej obecnej tarczycy moja pani doktor raczej mi to odradza, ale wszystko idzie ku dobremu, remontuję sobie biuro i ogólnie myślę, jak to ogarnąć. W tej chwili dużą część swoich obowiązków wykonuję w domu, ale to nie to samo, co wyjść i skupić się tylko na tym, co ma się zrobić, a nie odganiać się przy tym od dziecka;)
      A samochód mam, a jakże, ale też z dziećmi się boję jeździć. Muszę się w końcu przełamać i poćwiczyć, bo też mnie już męczy to uzależnienie od męża;)

      Usuń
  5. Taki artykul znalazlam na necie. Skojarzyl mi sie z Toba. "Poza tym nie wszystko musisz robić sama. Prowadzenie domu to jak zarządzanie małym przedsiębiorstwem. Jeśli chcesz być dobrym szefem, musisz się nauczyć delegować część obowiązków. Nawet jeżeli uważasz, że twój partner nie ściera kurzu tak dokładnie jak ty, pozwól mu się tym zająć. Dzieci również powinny cię wspierać i same dbać o porządek w swoim pokoju."
    "Jeśli nie umiesz być egoistką, która myśli czasem o swoich potrzebach i potrafi je postawić ponad potrzeby innych, spojrzyj na to z innej strony. Zmęczona, sfrustrowana i zestresowana mama, partnerka i pracownica to nie jest ktoś, z kim chce się przebywać. Więc jeżeli nie dla siebie, to naucz się odpoczywać dla innych."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ehhh... Gdyby to było takie łatwe;) Przyzwyczaiłam swoją rodzinę, że radzę sobie sama i teraz, gdy naprawdę zaczyna mnie uwierać rola niezastąpionej i zaczynam wymagać pomocy spotykam się z oporem...

      Usuń