piątek, 19 sierpnia 2016

Co nas wygnało nad morze czyli Spotkajmy się w Trójmieście vol. 2...

Morze, morze, nasze polskie morze... 
Jakoś zawsze w planach było na ostatnim miejscu. Zawsze za zimno, zawsze za tłoczno, zawsze za daleko. Chcieliśmy powczasować krajowo, ale gdzieś w okolicy, w znanych rejonach, na spokojnie, bez wielkiego planowania. Ale, gdy na mapie spotkań blogowych pojawiła się Gdynia, do tego organizowana przez znaną mi tylko internetowo Żanetę z bloga Mother and Son, zaświtała mi w głowie myśl, że może czas pewne sprawy nadrobić. I znajomość internetową przenieść na grunt rzeczywisty, a i zaprzyjaźnić się bliżej z naszym morze (o morzu może napiszę później). Jak pomyślałam, tak zrobiłam i 6 sierpnia byłam jedną z uczestniczek wydarzenia o zgrabnej nazwie Spotkajmy się w Trójmieście vol. 2.


Spotkanie odbywało się w bardzo fajnie położonym hotelu Różany Gaj w Gdyni (już go zapisałam w pamięci, jako miejsce warte odwiedzenie). Co prawda, my widoków nie miałyśmy czasu podziwiać, ale dzieciaki bawiły się świetnie pod okiem pań animatorek z grupy O rety - animacja na pięknie położonym placu zabaw z widokiem na morze. Chłopina mój osobisty oczywiście dzielnie doglądał, trochę psioczył jak zwykle, ale ogólnie dał radę, a ja miałam możliwość zagłębić się w to, po co tam przyjechałam czyli w nawiązywanie nowych oraz pogłębianie starych znajomości. A grono było zacne, w części już mi znane, także stres związany z zapoznawaniam jakoś rozmył się zaraz po zajrzeniu do sali, gdzie cały event miał miejsce.


A oto i lista uczestniczek tego wydarzenia:
  1. Żaneta Bomba (http://mother-andson.blogspot.com/
  2. Basia Tomczak (www.pierwsze-kroki.com)
  3. Monika Kilijańska (www.konfabula.pl)
  4. Katarzyna Grzywaczewska (http://poradymamykasi.blogspot.pl)
  5. Aleksandra Protasewicz (http://okiemalexa.blogspot.com)
  6. Joanna Misiak (www.krzywaprosta.pl)
  7. Ola Greszczeszyn (www.wokoldzieci.pl)
  8. Marta Kalamon (http://kalmarkitchen.blogspot.com)
  9. Sylwia Narkowicz (www.oczamimamy.pl)
  10. Natalia Majewska (www.schwytanechwile.pl)
oraz ja...

Niestety, nie udało się dotrzeć Ani Chwastowskiej z bloga Mama Cukiereczki.

A co tam ciekawego robiłyśmy?
A no poszerzałyśmy horyzonty.
Na początku za uświadamianie nas na temat fotografii zabrał się Pan Mateusz, który równocześnie odpowiadał za oprawę fotograficzną wydarzenia. Co prawda, ja zawsze będę się upierała, że nie tylko lustrzanką można robić dobre zdjęcia, ale chętnie posłuchałam o paru trikach, które pewnie kiedyś mi się przydadzą.

Następnie pałeczkę przejęła Pani Magda z Baby Shower Trójmiasto. Słuchałam jej z rozmarzeniem, bo w moim otoczeniu mało kto w ogóle wpadł na pomysł zapytania czy coś nam potrzeba, nie mówiąc już nawet o zorganizowaniu takiego przyjęcia. Fajnie by było przeżyć coś takiego, ale przy trzecim dziecku chyba już nikomu się nawet nie chciałoby zawracać głowy ;) No i do Trójmiasta trochę daleko... Ale posłuchałam, zanotowałam pomysł, będę miała na uwadze.


No i nadszedł czas na coś, co zawsze powoduje u mnie ciarki na plecach i przewracanie oczami czyli prelekcja o odżywianiu. Nie będę ukrywała, bardzo często mam wrażenie, że panie (i panowie) zajmujący się żywieniem, mają trochę nie po kolei w głowie i nas wszystkich (tak, wszystkich, bo u każdego znajdą jakieś grzechy) wsadziliby do więzienia za trucie siebie i dzieci. Na szczęście, w tym wypadku bardzo się pomyliłam. Pani Agnieszka Danielewicz z Instytutu Żywienia i Rozwoju Eligo przedstawiła temat bardzo rzeczowo, ciekawie, z pasją i energią, przy okazji nikogo nie oskarżając, doradzając, tłumacząc i jednocześnie dając wiele do myślenia. Wykorzystując między innymi pomoc mojego Filipa, obrazowo pokazywała, jak powinny wyglądać posiłki naszych dzieci. Ja wyniosłam z wykładu bardzo wiele i myślę, że dał mi on więcej niż niejedno pokrzykiwanie mądrych głów.


Oczywiście, nie mogło zabraknąć tortu. Pyszny, nie za słodki, truskawkowy wypiek zapewniła Kraina Wypieków. Tydzień po podjęciu decyzji o uważaniu na dietę nie mogłam się powstrzymać przed dokładką. Dziękuję!!!


W między czasie wzięłyśmy udział w licytacji w słusznym celu i otrzymałyśmy upominki od sponsorów, ale o tym w kolejnej części relacji. Czekajcie z niecierpliwością, bo warto. A na zachętę jeszcze troszkę zdjęć...





Lubię takie spotkania, lubię. Zawsze są fajnym pretekstem, żeby ruszyć się gdzieś z domu... I do ludzi i w nowe miejsca... Mam nadzieję, że tą relacją przekonałam niezdecydowanych.

A Wam dziewczyny, dziękuję za super dzień. Mam nadzieję, że do szybkiego zobaczenia!!!



1 komentarz:

  1. Dozobaczenia !:) Bardzo fajnie to wszystko opisałaś :) Fajnie było Cię poznać :)

    OdpowiedzUsuń