poniedziałek, 2 marca 2020

Hama/Pyssla - sposób na stres i na spędzenie czasu z dziećmi...

W dzisiejszych czasach bardzo ciężko znaleźć czas na wszystko i przy tym nie zwariować. Pisałam już niejednokrotnie o poszukiwaniu złotego środka między pracą, domem, rodziną a własnymi potrzebami. Nie jest to łatwe i wie to niemal każdy. Dlatego dla mnie ważne jest wyszukiwanie takich zajęć dla dzieci, które wykonując razem nie irytują, nie nudzą i sprawiają satysfakcję. Bo jak wiadomo, czasem zabawa z dziećmi bywa męcząca, gra planszowa wymaga długiego tłumaczenia, a i tak nie wiadomo, o co chodzi, bajki czy piosenki dziecięce niejednokrotnie lasują mózg dorosłego, a to wszystko sprawia, że dzieci czują nasze zniecierpliwienie, a nie na tym nam zależy, gdy już spędzamy z nimi czas...


Jakiś czas temu, korzystając z wolnego czasu, gdy Filip był na matematyce, poniosło mnie do Pepco. Znalazłam tam zestawy do układania koralików Hama (wałeczki, które układa się na specjalnej płytce, a potem prasuje w celu zlepienia ich ze sobą). Nie wiedziałam wtedy jeszcze, że jest na nie taki szał, że można z nich zrobić takie cuda. Te "pepcowe" były już gotowe, z szablonem podłożonym pod płytkę, wystarczyło ułożyć i zaprasować. Dzieciom bardzo się to spodobało, a i ja od czasu do czasu przysiadłam pomóc im co nie co. Już wtedy odkryłam, że takie wybieranie odpowiednich kolorów i układanie działa lepiej niż kolorowanki antystresowe... 
Ale to był dopiero początek.


Potem przyszedł czas na wyższy stopień wtajemniczenia czyli koraliki Pyssla z Ikea. Duże pudło i mnóstwo wymieszanych ze sobą, kolorowych wałeczków. Po prostu szał. Breloczki dla koleżanek na walentynki, zawieszki na drzwi czy Elsa i Anna do przyklejenia na ścianę, to tylko wierzchołek góry lodowej. Tworzyć można wszystko, a pomysłów w sieci jest zatrzęsienie. Na bazie płytek kwadratowych, które można łączyć w nieskończoność lub na bazie płytek w konkretnych kształtach. Do wyboru do koloru, gdzie nas poniesie wyobraźnia. A internet, portale sprzedażowe polskie i chińskie są pełne różnych akcesoriów i koralików do takiej zabawy.


Całość przypomina troszkę haft krzyżykowy więc może dlatego tak mi przypadła do gustu. A sposobów na układanie jest wiele. Można sobie najpierw posortować koraliki kolorami (a to schodzi długo, ale też wciąga). Można wybierać sobie troszkę i układać plackami wybrane kolory. Można także wyciągać pojedyncze koraliki bezpośrednio z pudła. Można palcami, ale też można specjalną pęsetą. Można układać każdy swój obrazek, a można grupowo. Jakiego by sposobu nie wybrać, to zabawa jest przy tym świetna i satysfakcja ogromna, że robi się coś razem.


A ja od siebie dodam, że takie koraliki wyciszają, koją nerwy, pozwalają zapomnieć o stresie. Już samo segregowanie kolorów tak nas zajmuje, że otaczający świat odpływa gdzieś w dal. A układanie konkretnych form wciąga jak bagno. Chce się więcej i więcej.


Koraliki, jak już wspominałam, można kupić bez problemu. Chyba najporządniej podocinane są te z Ikea (Pyssla), mamy tam dwa zestawy kolorystyczne oraz cztery kształtki do układania. Troszkę to mało, zwłaszcza te płytki, ale te można zaczerpnąć z gotowych zestawów dostępnych między innymi w Pepco (tam kupiliśmy zestaw do układania Elsy i Anny z dwiema kwadratowymi płytkami - niestety, w zestawie kiepsko dobrali ilości koralików i nie wszystko dało się ładnie ułożyć, ale płytki nam zostały). Płytki dokupiłam na Allegro. Tam też można dokupić inne, dodatkowe kolory koralików, jeśli komuś te z Ikea nie wystarczają. Zatrzęsienie tego typu akcesoriów jest też na Aliexpress, ale jak wiadomo, tutaj trzeba długo czekać, a my chcieliśmy na już.


PS. Drugi film to radosna twórczość naszego syna, który wymarzył sobie kanał na You Tube i takie są tego efekty. Jak możecie, dajcie mu lika, tak na zachętę ;)

1 komentarz:

  1. Mamy też i sprawdza się u 5 i 10 latka rewelacyjnie. Też możemy polecić tego typu produkty.

    OdpowiedzUsuń