środa, 24 grudnia 2014

Świąteczne przygotowania i... życzenia...

I udało się.
Wszystko co sobie założyłam, takie absolutne minimum, które potem i tak wydawało mi się wygórowane, udało się zrealizować. Choć rzeczywiście wiele tego nie było, to już wczoraj rano myślałam, że nie dam rady. Jednak wstałam, zebrałam się w sobie i ruszyłam do roboty. Ale jak to z ciężarnymi bywa, koło 13-14 dopadł mnie kryzys. Fifi zazwyczaj wtedy śpi, a ja mam chwilę dla siebie, ale drzemki nie było więc i odpoczynek taki na pół gwizdka. Starczyło. Wstałam, zrobiłam szybkie ciasto, dokończyłam karpia w galarecie, doprawiłam bigos i ogólnie ogarnęłam. Zadanie miałam ułatwione, bo Filip z Tatusiem pojechali na piłkę. Także dziś jeszcze ostatnie szlify i spakowanie dwóch imieninowych prezentów i można świętować.
Święta spędzimy prawie całe w domu. Tylko na Wigilię wybierzemy się do mojej babci, która mieszka dwie ulice od nas. Tego sobie na pewno nie odpuszczę, bo jakoś te kolacje u babci przypominają mi o mamie i o tym, jak to kiedyś było. Całą resztę mam troszeczkę w tym roku w poważaniu, bo zwyczajnie nie czuję się na siłach. Do mojego taty nie pojadę, bo za daleko, a lekarz zapowiedział, że lepiej być blisko szpitala, bo teraz wszystko może się zacząć w każdej chwili. A do teściów też się nie wybieram, bo jak wiadomo, w ciąży nie można się denerwować. Zapowiedzieliśmy wszystkim, że jeśli ktoś sobie życzy spędzić z nami jakiś świąteczny dzień, to zapraszamy. Dlatego właśnie szykuję te wszystkie potrawy, ciasta i ciasteczka. Tak na wszelki wypadek. Dla nas byłoby pewnie tego mniej, choć w sumie, to sama nie wiem. Znając mój rozpęd pewnie było by tyle samo.
Te Święta będą ogólnie wyjątkowe, pełne niepokoju i oczekiwania czy coś się zdarzy. Mam nadzieję, że jednak te trzy dni uda nam się spędzić jeszcze w domu, a potem się zobaczy. Tamte też były wyjątkowe, bo pierwsze z Filipem. Wtedy jeszcze nie rozumiał idei prezentów, nie cieszył się tak z nich. Teraz też rozumie średnio, ale przynajmniej raduje się ogromnie, jak dobiera się do podarków i jak potem się nimi bawi. Następne też będą inne i wyjątkowe. Teraz wszystkie Święta będą szczególne. Dużo się w tej materii zmieniło odkąd jesteśmy rodziną z dziećmi. Jakoś bardziej się na nie czeka, więcej się chce, czuje się atmosferę mimo niekorzystnej aury na dworze. Jest magicznie.


A nasz dwupaczek?
Galopujemy sobie radośnie przez 39 tydzień. Lekarz uspokaja, że Święta powinny minąć nam jeszcze w takim składzie choć harce Dzidziusia są coraz śmielsze i na wszelki wypadek uczuliliśmy opiekunkę, żeby była pod telefonem. Skurcze przychodzą i odchodzą, raz są delikatne, a raz silniejsze i niepokojące. Czasem można w nich dostrzec regularność, a potem nagle znikają. Także choć troszkę uspokojona, to obserwuję bacznie wszelkie sygnały i już od tej pory obiecuję sobie, że będę się oszczędzać. 


A ponieważ jest to ostatni post przed Świętami i najprawdopodobniej ostatni przed Nowym Rokiem, chciałabym z całego serca życzyć Wam

zdrowych, radosnych, spokojnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia oraz wszystkiego naj, naj, najlepszego w nadchodzącym Nowym 2015 Roku.

Trzymajcie za nas kciuki i zaglądajcie do nas na FB czy na Instagram, a ja postaram się Was na bieżąco informować co się u nas dzieje. 
Miłych Świąt!!!


4 komentarze:

  1. I dla Ciebie spokojnych, radosnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia dla Ciebie i dla Twojej rodziny:-) oraz dużo zdrowia i spełnienia wszystkich marzeń w Nowym roku 2015:-) Serdecznie Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkiego dobrego ! :)
    Trzymam kciuki:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam kciuki za szybkie rozpakowanie bez komplikacji. Pewnie w kolejnym poście przedstawisz nam nowego członka rodziny. Masz rację, teraz jest czas wyciszenia i nerwy na koniec ciąży nie są wskazane. Równie dobrze goście mogą przyjechać do Was, choć minus jest taki, że gdy jesteś u kogoś to w każdej chwili możesz pójść do domu, jeśli jesteś zmęczona.

    OdpowiedzUsuń