wtorek, 21 lipca 2015

Mała Wiercipupka Zofia...

Malutka, słodziutka, niewinniutka Zosia. Zosia bobasek, maleństwo becikowe, niemowlaczek.

Nasza drobniutka Zosia weszła w okres wiercenia się non stop. Cały dzień i całą noc. Wierci się, kręci, wygina, wykręca, odpycha się, przyciąga i tak w kółko i tak bez przerwy. Zosia nie chce siedzieć, nawet jej do tego nie ciągnie, ale nie chce też leżeć. Mała ciekawska istotka położona na podłodze przemierza salon z prędkością błyskawicy. Sekundy starczają jej, by zniknąć z miejsca, gdzie została położona. Turla się, kręci na brzuszkuu, pełza. Wszystko dozwolone, byle tylko dosięgnąć ulubionej zabawki, Filipa, kota czy kabla od tatowego laptopa. Pięć tysięcy razy dziennie trzeba ją sprowadzać na właściwe tory, żeby nie weszła w szkodę.

Zosiaczek nie ogranicza się tylko do podłogi. Wierci się i przekręca także w łóżeczku. Zarywa główką w szczebelki, wbija się w róg i nie może się wyczołgać i trzeba ją ratować. Pozycje jakie przyjmuje przez sen zawstydziłyby nawet jogina. Zosia otrzymuje tytuł Super Śpiącego Akrobaty, a Matce usychają ręce.

Zofia lubi także tańce wygibańce na rękach i kolanach u Mamy czy Taty. Trzeba wiele siły i wyobraźni, żeby utrzymać Zosię, gdy ona ma inny plan. Podobnie jest z wszelkiego rodzaju fotelikami. Pasy niby trzymają, ale nie uchronią Zośki przed powyginaniem się w pałąk. Do tej pory kręci tyłkiem, aż zwinie się w kłębek i potem ciężko ją rozplątać. Uwielbia pozycję na brzuszku i wszystkie jej działania prowadzą do tego, by w tej pozycji wylądować. Nie ważne czy to na rękach, kolanach, czy w foteliku samochodowym.

Ale największą wprawą trzeba się wykazać, żeby Zosię przewinąć, rozebrać czy przebrać. Położona na łóżku czy podłodze w sekundę ląduje na brzuszku i kontynuuje ucieczką. Trzeba się mocno nagimnastykować, żeby opanować tego owsika. A Zosia wbrew pozorom, to bardzo silna kobietka. Mięśnie ramion po takich wygibasach dają się czasem we znaki, a czynności pielęgnacyjne trwają, trwają i trwają. Dla porównania, Fifi takim wiercidupką stał się dopiero koło 18 miesiąca.


Zośka z rozwojem ruchowym gna do przodu. Powoli próbuje już stawać do raczkowania, ale główka jej ciąży. Wiem, że nie powinno się porównywać dzieci, ale Fi i Zo rozwijają się w tej kwestii zupełnie inaczej. Filip w wieku Zosi nie przemieszczał się wcale, nie interesowało go leżenie na brzuszku, ale za to siedział ładnie, a w późniejszym czasie przesuwał się na tyłeczku pomijając całkowicie czworakowanie. Zosia turla się po całym mieszkaniu, próbuje czołgać, podnosi się na czworaka, ale siedzenie wcale jej nie interesuje. Jest zdecydowanie bardziej ruchliwa i już mam obawy co to będzie, jak wstanie i pójdzie. Filip nadal daje nam w kość w tej kwestii, wszędzie, gdzie idzie, tam biegnie, nie można za nim nadążyć, a przecież jak był niemowlakiem, to sobie tylko leżał i marudził, dopiero potem wystrzelił jak z procy. A Zofia już zaczęła nam uciekać... co będzie potem...

Swoją drogą, niesamowicie patrzy się na rozwój dwójki dzieci. Niby obydwoje nasze, z tych samych rodziców, a każde inne. I z wyglądu, i z zachowania. Nie można się nudzić, bo wszystko przebiega zupełnie inaczej.
To kolejny powód, dla którego warto mieć więcej niż jedno dziecko.