piątek, 16 grudnia 2016

Jak dotrwać do Świąt i nie zwariować...

Święta już za tydzień. Tak się niefartownie złożyło, że w zasadzie Święta to weekend. Praca, praca, praca, obowiązki, obowiązki obowiązki, sobota i Wigilia. Nie ma jakiegoś okresu ochronnego, jaki pamiętamy z lat poprzednich. Jak nie ma czasu wolnego na złapanie klimatu i przygotowanie, trzeba sobie jakoś radzić w czasie, który jest nam dany i sposobami nam dostępnymi, żeby dotrwać, wszystko ułożyć, kupić, wczuć się w nastrój i świętować najlepiej jak się da. Sprawa tyczy się również Sylwestra, który też dziwnym trafem wypada w sobotę. Mamy zatem Święta, Wigilię u babci, dwa dni w rozjazdach, przychodzi wtorek, znów praca, praca, praca i bach Sylwester. Dokładając do tego dodatkowe atrakcje jak jasełka w przedszkolu, wszelkie spotkania śledzikowo-wigilijne, Mikołaje na dodatkowych zajęciach, tłumy w sklepach i na ulicach, założone sobie jakieś cele, wychodzi na to, że pędzimy do tych Świąt z wywalonym językiem, żeby w same Święta też się nagimnastykować, żeby wszystko ogarnąć.


Ale być tak wcale nie musi. Można wieloma sposobami sobie ten czas ułatwić. Nie trzeba się wstydzić, nie trzeba się krygować i zgrywać bohaterki, gdy są możliwości, trzeba z nich korzystać. I myślę, że każda kobieta, z roku na rok, od Świąt do Świąt, od okazji do okazji, coraz bardziej uczy się wykorzystywać ułatwienia w codziennym życiu.

I oto kilka kwestii, które pozwolą nam trochę odetchnąć i ogarnąć wszystko bez dodatkowych nerwów:

1. Plan
Dobrze, gdy choć jedna osoba w domu ten plan ma. Nie będę się oszukiwała i udawała, że u mnie jest ktoś inny oprócz mnie, kto choć przez chwilę pomyśli o tym co, kiedy, jak, gdzie. Zdradzę Wam w tajemnicy, że do tej pory wiem tylko, że Wigilię spędzamy u babci, bo tak jest co roku. Reszta pozostaje tajemnicą poliszynela. A potem wszyscy na raz wyjadą z propozycją, że "jutro przyjeżdżacie do nas?". I co? I obraza, bo jak to, bo przecież... A tak być nie musi. Wystarczy wcześniej się dogadać, ustalić co, kiedy... Podobnie sprawa ma się z prezentami, z jedzeniem, z atrakcjami. Święta to wspólny czas i trzeba wspólnie dochodzić do jakiś ustaleń, tak jest łatwiej i wydaje mi się, że przyjemniej.

2. Menu
Dobrze wiedzieć, co się będzie jadło przez te całe trzy dni wolnego. Wiadomo, coś świątecznego przygotować trzeba, coś musi być w lodówce, ale pamiętajmy, że jesteśmy w rozjazdach (o ile ktoś oczywiście jest). Po co sterczeć przy garach i piec pięć ciast, jak i tak wrócicie od rodziców z całą blachą wszystkiego po trochu, a i tak po paru dniach część tego wyląduje w koszu. Po co gotować kolejny barszcz, jak wszędzie i tak was będą nim częstować. Ogólnie, po co cała góra jadła, jak w domu będziecie tylko spali... Albo i nie. 
A może nie ma potrzeby w ogóle się wysilać, bo babcia bądź rodzicie nie pozwalają nam opuścić jej włości bez jedzenia dla pułku wojska na cały przyszły miesiąc a niejednokrotnie i na rok?

3. Prezenty
Staram się wcześniej ogarniać ten temat. Zawsze mam problem, bo nasza rodzina się rozrasta, dołączają do niej nowe osoby, czasem trzeba coś kupić osobie niemal obcej, no i jest kombinowanie. Dobrym sposobem jest znalezienie jednego klucza i wszystkim kupić lub zrobić prezenty według właśnie tego kryterium. Dzięki temu wszystko możemy zamówić lub nabyć w jednym sklepie. To ułatwia sprawę i pozwala zaoszczędzić sobie sporo czasu.
Dobrze też dogadać się wcześniej z rodziną i wiedzieć czy, na przykład brat przyprowadzi narzeczoną, czy nagle nie pojawi się dawno nie widziany wujek albo czy w prezentach uwzględniony jest jeszcze nienarodzony potomek kuzynki. A może prezenty nie są przewidziane i my kupując wyjdziemy przed szereg wprawiając pozostałych w zakłopotanie?

4. Dzieci
No właśnie... Święta są w szczególności ważnym czasem dla dzieci. To dzieci tworzą klimat i to dzieci najbardziej go chłoną. Niejednokrotnie w tym całym zamieszaniu opędzamy się od nich, odsuwamy, zaniedbujemy. A przecież tak nie wiele trzeba, żeby ten czas spędzić razem. Można dzieci zaprosić do wspólnego gotowania, przygotowywania i dekorowania. Ozdoby można zrobić ze wszystkiego, zwykła styropianowa bombka i farba plakatowa daje ogrom frajdy, a patrzenie potem na taką własnoręcznie wykonaną ozdobę na choince to duma, jakiej nie da się opisać. 
Warto pamiętać o opowiadaniu o Mikołaju, o Gwiazdce, o pierniczkach, o magii, jaką to my tworzymy dla dzieci. Kiedyś to się zwróci w ich wspomnieniach.

5. Internet
Narzędzie niezastąpione w dzisiejszych czasach. Wiem, że są tacy, co lubią w tym czasie przedświątecznym przedzierać się przez tłumy, walczyć o karpie, zbierać naklejki na książki. Ja osobiście, jeśli już, to wolę pochodzić za prezentami dla dzieci, pooglądać ubranka niż ładować tony mąki, śledzi czy Coca-Coli do bagażnika na przepełnionym parkingu pod marketem. Do takich zakupów przydaje się właśnie internet. Ja korzystam, chwalę sobie, jak zdarzają się jakieś minusy, to plusy je szybko tuszują. Siedzę w domu, w fotelu, z listą zakupów, z przepisami i na spokojnie zapełniam koszyk zakupami, które panowie przywiozą mi prosto do domu. Tylko pamiętajmy, w tym czasie trzeba wcześniej zaklepać sobie termin dostawy, bo i w tej materii tłumy się zdarzają.
Internetowo też można zakupić ozdoby czy prezenty. Ja co roku zamawiam personalizowane bombki, czekoladki czy kalendarze z naszymi zdjęciami. No i internet jest niesamowitą skarbnicą przepisów, pomysłów, inspiracji.

6. Mąż
Nie wszystko da się jednak kupić w internecie. Czasem czegoś braknie, czasem czegoś nie dowożą, czasem coś przyjdzie do głowy już niemal przed samą wieczerzą. Na dworze zimno, ślisko, my w garach, a tam tłumy. Do takich misji najlepszy mąż. Wiem co mówię. Zawsze wystoi swoje w osiedlowym sklepie, zawsze wywalczy najdorodniejsze śledzie, upoluje najaromatyczniejszy susz czy mandarynki. A przy okazji zniknie nam z oczy w tym najbardziej drażliwym momencie. Bo nie oszukujmy się, po tygodniu proszenia o choinkę czy wyjęcie z pawlacza pudła z ozdobami, nie chce nam się już do niego nic mówić... Niech sobie idzie i się do czegoś przyda ;)

7. Nastrój
Ale nie zawsze wszystko wychodzi tak, jak sobie to zaplanujemy. Dlatego nie należy się spinać, nie należy się denerwować, plan, menu, prezenty czy inne drobnostki są tylko dodatkiem. Święta to przede wszystkim nastrój i tego się trzymajmy. Tego nastroju sobie i Wam przede wszystkim życzę.


***
Nadal poszukuję pomysłu jak sprawić, by po tych wszystkich przygotowaniach, po przedświątecznej gorączce, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, cała rodzina przeteleportowała się, pięknie ubrana, nieumorusana, bez potarganych włosów, z uśmiechami na buziach pod babciną choinkę. Może kiedyś, może w następnym roku... A może Wy macie na to jakiś sprawdzony sposób?