piątek, 4 lipca 2014

Fifi ma 14 miesięcy, a mi brak czasu...

Wydawało mi się, ze gdy Fifi skończy rok, gdy skończy się taki spektakularny rozwój, to i skończą mi się tematy do opisywania. Że przestanę się zachwycać kolejnym ząbkiem czy kolejną umiejętnością. Ale nie. Jest tak wiele rzeczy, którymi chciałabym się podzielić, pochwalić, utrwalić tutaj i zachować przed zapomnieniem. Tak szybko mijają, a mi brak czasu, żeby je opisać. Tak szybko zmienia się zachowanie naszego syna, że nie pamiętam już, co mnie niepokoiło tydzień temu. Czas pędzi nieubłaganie, a ja nie mogę się nadziwić, że ten maluszek ma już 14 miesięcy i jest już taki samodzielny, taki dzielny, a jednocześnie rozczula mnie jego buźka, gdy wystraszy się odkurzacza i ukojenia szuka w moich ramionach. Nie mogę uwierzyć, że ten mój malutki brzdąc już za troszkę będzie starszym braciszkiem. Strasznie boję się jego reakcji. I boję się, jak ja sobie poradzę z podziałem siebie między takie dwa maleństwa. Bo przecież Fi nadal jest malutki, nadal potrzebuje mamusi, mimo że czasami wydaje się, że nie jestem już mu wcale potrzebna. Ogarnia mnie czasem panika. Martwię się nawet o to czy się pomieścimy i gdzie mamy wstawić kolejne łóżeczko.


No, ale nie o moich obawach miałam pisać tylko o tym, jak wiele jest do opowiedzenia, jak się ma w domu takiego wiercipiętę jak Filip. A niestety czasu brak. Zawsze starałam się pisać, jak Fi ma drzemkę albo, jak Tata Filipa wychodził na wspinaczkę. Teraz zwyczajnie nie mogę się z niczym wyrobić, a pisanie posta na szybko i na "odwal się" jakoś mnie nie pociąga. A tak wiele chciałabym tutaj umieścić. W głowie mam już post o złośliwości naszego dziecka, o karmieniu piersią, o spaniu i właśnie o naszych przygotowaniach do przyjścia na świat nowego członka rodziny. Trzymam to wszystko w pamięci i postaram się spisać, bo przyznam, że prowadzenie bloga lubię i czas spędzony na pisaniu mnie odpręża. Nie mam więc w planach rezygnować z tego. To jest za fajne;)
Mam nadzieję, że przez to moje ostatnie zaniedbanie, nie pójdziecie sobie stąd. Że poczekacie na czas, kiedy poukładam sobie wszystko tak, żeby znów mieć więcej czasu i spokoju, żeby zasiąść raz na jakiś czas przed laptopem. Na co dzień zapraszam na mój Instagram. Link jest dostępny po prawej stronie, no i na FB. A przez weekend postaram się w końcu sklecić post o naszych wakacjach z ogromną liczbą zdjęć. Bo to już dwa tygodnie mijają od naszego powrotu, mi się już marzą kolejne wyjazdy, a Wam się nie pochwaliłam, jak było fajnie. Nadrobię, obiecuję.
Miłego, słonecznego weekendu!!!

6 komentarzy:

  1. Tak to jest, że nagle czasu nam brak na wszystko, ale chwila moment i znajdziesz "5 min" na bloga i poczekamy cierpliwie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. czekam na fotki:-)rozumiem,ze jestes rzadziej, chyba wiekszosc mam narzeka na brak czasu.

    OdpowiedzUsuń
  3. no Alek roku jeszcze nie ma a ja mam ciagle braki czasu ... dlatego tak rzadko bywamy na blogu ; /
    www.rodzina-k.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuje Wam za miłe słowa;)

    OdpowiedzUsuń