piątek, 13 kwietnia 2018

Biały ząbek... czyli jak uniknąć moich błędów i zadbać o piękny uśmiech dziecka.

Nadszedł czas, żeby przyznać się do błędów, jakie popełniliśmy i ku przestrodze opowiedzieć wam historię ząbków naszych dzieci... Piszę dzieci choć bohaterem numer jeden będzie tu Filip, ale jego doświadczenia pozwoliły nam lepiej zadbać o Zosię i jej uzębienie... Jak to mówią, uczymy się na błędach... Szkoda, że Fifi uczy się na naszych, ale my też się uczymy i nasze błędy naprawiamy. Czyli dziś o tym, jak Filip odzyskał piękny, biały uśmiech...

Nam nikt nie powiedział, że o malutkie ząbki trzeba dbać. Robiliśmy to instynktownie, ale też nie z jakąś wielką pieczołowitością. Z perspektywy czasu widzę ile błędów popełniliśmy i ile czynników złożyło się na to, że Fifi bardzo wcześnie zaczął mieć problemy z ząbkami. Na swoje usprawiedliwienie dodam tylko, że pierwsza pani stomatolog, do której trafiliśmy również temat zbagatelizowała i uspokajając odesłała do domu dodając, że z mleczakami u dzieci nic się nie robi. Teraz wiem, że już na samym początku trzeba było słuchać swojego wewnętrznego głosu, a problemów udałoby się uniknąć. Ale od początku.


Nasze błędy:
  • niedokładne i nieregularne czyszczenie nawet najmniejszych, pierwszych ząbków,
  • zbyt wczesne rozszerzanie diety,
  • dopajanie słodkimi herbatkami i soczkami,
  • brak reakcji na pierwsze oznaki odwapnienia.
Ja za bardzo rwałam się do stałych posiłków. Filip był dzieckiem bardzo cyckowym, jadł co chwila, po troszeczku, to było męczące, w rozszerzeniu diety widziałam swoją szansę na oddech. Podobnie było nocami. Nic nie było w stanie go usatysfakcjonować, butelki nie chciał ino pierś, a ja chodziłam z oczami na zapałki. Zaczynałam się łapać wszelkich sposobów i gdy (na szczęście dość późno, bo już po odstawieniu się od piersi) podłapał picie z niekapka, wpadł mi do głowy najgłupszy z głupich pomysł i nalałam mu do niego słodką herbatkę granulowaną... Owszem, przestał mnie budzić tyle razy, bo po picie sięgał sobie sam, ale od tej pory, to już chwilka dzieliła nas od próchnicy.

Gdy na bialutkich perełkach mojego niespełna dwuletniego synka zobaczyłam bielsze plamki od razu pognałam do swojej pani dentystki. Jak się potem okazało, to był kolejny błąd. Brak podejścia i chyba nawet chęci sprawił, że ja wyszłam z przeświadczeniem, że z takimi małymi dziećmi to się nic nie robi, a Filip z urazem na dość długo. I faktycznie nic nie robiliśmy, a białe plamki zaczynały się robić coraz ciemniejsze i większe. Nie było wyjścia, trzeba było działać. Znaleźliśmy inną panią stomatolog z nadzieją, że uratuje ząbki Filipa przed próchnicą i brzydkim wyglądem. Niestety, było już nieco za późno. Pozostało nam lapisowanie, a co za tym idzie, czarne ząbki...


Lapisowanie to impregnacja zepsutego ząbka azotanem srebra. Powoduje on zatrzymanie próchnicy. Dzięki temu próchnica nie postępuje i ząbek w szczęściu, zdrowiu dotrwa do wypadnięcia lub do jego naprawienia. My na początku chcieliśmy Filipa przyzwyczaić do dentysty, do zabiegów w buzi, a dopiero potem zdecydować czy naprawiamy czy nie. Jakiś czas temu Fifi zaczął podpytywać dlaczego ma ząbki czarne, jak długo je będzie miał i kiedy w końcu wypadną. Choć nie jest w towarzystwie jedynym, który ma zalapisowane ząbki i choć nigdy się nie żalił, to jednak widać było, że coś go gnębi i jak pani doktor stwierdziła, że już jest gotowy i możemy spróbować ząbek oczyścić i zakleić, to przystąpiliśmy do dzieła. Ech, ja dawno nie widziałam tak szczęśliwego i podekscytowanego Filipa, jak wtedy, gdy zobaczył swój nowy, biały ząbek... I choć trochę było nieprzyjemnie i trochę bolało, to na naprawę drugiego nie mógł się wprost doczekać. 

A pomyśleć, że wystarczyło lepiej dbać o ząbki i w odpowiednim momencie je polakować tak jak u Zosi. Uniknęlibyśmy wielu wizyt u dentysty, oszczędzilibyśmy pieniążki, a Fifi miałby całe ząbki. Ale za to moje dzieci nie polubiłyby tak fotela dentystycznego i z taką odwagą a wręcz chęcią by na niego nie właziły ;)


A teraz mądrzejsza o czarne ząbki mojego syna mogę powiedzieć co następuje...
Podstawa to odpowiednia higiena. Od pierwszego wyżynającego się ząbka. Nie ważne czy dziecko jest na piersi czy doi butelkę, czy je marchewkę czy podgryza czekoladę... Ząbki trzeba szorować... Profilaktyka to podstawa, a dziecko nauczone odpowiednich nawyków już zawsze będzie się w tym względzie pilnowało.
Obserwacja - jakiekolwiek przebarwienia albo odbarwienia konsultujmy z dobrym (!!!!) stomatologiem. Nasze dwie dentystki mają niesamowite podejście do dzieci, zagadują, opowiadają, a dzieciaki je uwielbiają. To dużo daje, a nam odejmuje stresu przy każdej wizycie.
Lakowanie, lakierowanie i lapisowanie nie jest złem choć sama się nasłuchałam i naczytałam najgorszych rzeczy na ten temat. Naprawdę warto zawalczyć o piękny uśmiech dziecka, a co za tym idzie o jego pewność siebie. 
Leczenie mleczaków też nie jest tragedią, a dziecko oswojone z fotelem dentystycznym naprawdę da sobie wyborować i zakleić dziurkę. Wiem z doświadczenia, bo z niedowierzaniem patrzyłam na Filipa, jak znosił wszelkie nieprzyjemności, żeby tylko mieć białe ząbki. Ba, czasem warto wyleczyć mleczne ząbki, żeby nie zaraziły próchnicą już wyrośniętych ząbków stałych.
I nigdy, przenigdy jedzenia i picia (prócz wody) po wieczornym myciu ząbków... To załatwiło ząbki Filipa, ale i swego czasu moje więc wiem co mówię ;)

PS.
Przeglądałam dziś nasze zdjęcia, żeby wam tu coś pokazać i dopiero teraz zauważyłam, że naprawdę ciężko jest znaleźć jakieś uśmiechniętego szeroko Filipa z czarnymi ząbkami. Zazwyczaj zaciska buzię w dziwnym grymasie... A odkąd ma białe uśmiecha się od ucha do ucha niemal cały czas ;) Warto było załatać, naprawdę!!!

4 komentarze:

  1. Mój mlodszy synek tez ma niestety zalapisowane cztery zabki na górze. U nas przyczyną byly inhalacje ze sterydu-nie wiedzieliśmy ze po nich trzeba dokładnie myć zęby:( początkowo próbowaliśmy metody ozonowania, niestety 800 zł poszlo na marne. Mam nadzieję ze za jakiś czas uda się choc trochę zamaskować ten brzydki lapis. Stomatolog powiedział że Kubuś musi miec ok 4 lat żeby mozna bylo się tego podjąć. Jesli mozna spytać, jaka dentystka naprawila uśmiech Filipkowi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie z gabinetu stomatologicznego Smile ;) Polecam z ręką na sercu, bo znakomicie radzą sobie z małymi pacjentami ;) Moje dzieciaki uwielbiają chodzić do dentysty choć Filip początki miał trudne ;)

      Usuń
    2. Dzięki, zapamiętam sobie:) my teraz też mamy super Panią dentystke ale nie wiem czy ona podejmuje się zamaskowania lapisowanych ząbków. Wiem że nie każdy stomatolog to robi.

      Usuń
  2. Nie masz czego sobie wyrzucać. Odwapnienia ząbków to częsta choroba dzieci karmionych piersią. Moja sąsiadka długo karmiła piersią swoją dwójkę dzieci i oboje mają dziury. Zwyczajne niedobory z powodu niedostatecznej ilości wapnia w organizmie matki. Ja miałam tak źle, że moje zęby już wychodziły chore, z próchnicą. Zanim mama zaczęła mi dawać coś innego do jedzenia niż pierś. Wiesz, że dzieci długo karmione piersią częściej miewają próchnicę od tych karmionych krócej? Wystarczy rok różnicy. To wynika rzecz jasna nie z samego karmienia, tylko z braku wiedzy. Mamy karmiące piersią myślą, że próchnica jest od butelek, a to nieprawda, urban legend powtarzany do znudzenia bez żadnych dowodów. Moje butelkowe dziecko nie ma ani jednej plamki na zębie, mleczaki zaczynają już wypadać (ma niecałe sześć lat). A jadła z butelki, miała rozszerzaną dietę od 4 miesiąca i czasem piła soki czy rumianek z glukozą (na zaparcia, zanim mogła jeść śliwkę). Wiesz, dlaczego nie ma próchnicy? Bo po każdym karmieniu myłam jej dziąsła gazikiem. Na 7 miesięcy przedtem, zanim wyszedł ząb. Mycie mleczaków to o wiele za późno na profilaktykę. Trzeba myć dziecku dziąsła po każdym karmieniu, także po każdym karmieniu piersią. Mamy mm to wiedzą i myją, bo wszyscy je straszą próchnicą, mamy kp nie zawsze, bo ta wiedza (że próchnica bierze się z resztek pokarmu, a nie butli) jest mało powszechna.

    OdpowiedzUsuń