czwartek, 7 stycznia 2016

Słony omlet babci Zosi...

Nie wiem czy Wam już pisałam, ale całe liceum mieszkałam z babcią. Z babcią Zosią. Strasznie wtedy narzekałam, ale z perspektywy czasu były to najlepsze lata w moim życiu. Nikt nigdy już się o mnie tak nie troszczył, a ja za nikim tak bardzo nie tęskniłam, jak go zabrakło, jak właśnie za babcią Zosią. Miałyśmy swój świat, swoje sprawy, mogłyśmy na siebie liczyć. Babcia nigdy nie zostawiła mnie z żadnym problemem. Rozpieszczała mnie i pocieszała, a pomagały jej w tym jej zdolności kulinarne. Jak to babcia miała swoje niezawodne sposoby, żeby poprawić mi humor.

Na przykład omlet.

Ile ja się oszukałam przepisu, sposobu na ten omlet. Bo oczywiście głupia, nie chciałam się uczyć gotować, gdy babcia chciała mnie szkolić. A teraz tęsknię za tamtymi smakami. Trzeba było korzystać, spisywać, praktykować, jak był na to czas. Teraz pozostaje mi tylko eksperymentować i próbować czy to już to, czy jeszcze trzeba coś udoskonalić.

Potrzebujemy:
  • 2 jajka,
  • odrobinę mleka (ok. 2 łyżek),
  • odrobina mąki (łyżeczka, może troszkę więcej),
  • sól,
  • masełko do smażenia.
Jajka bełtamy z mlekiem, dodajemy mąkę i sól, dokładnie łączymy, wylewamy na rozpuszczone, rozgrzane masło, na patelnię średniej wielkości. Czekamy aż dół się zetnie, podnosimy ostrożnie brzegi i masę z góry wlewamy pod spód, znów czekamy aż się zetnie. Przerzucamy na drugą stronę. Omlecik ładnie rośnie, ale do tej pory nie opatentowałam sposobu, co zrobić, żeby nie opadł po przełożeniu na talerz. Mojej babci nie opadał.


Proste, prawda? Oczywiście, można sobie omlecik urozmaicić dodatkami i czasami to robię, ale ten omlet, sam, bez niczego, to jest to, co wspominam najlepiej. I tak jak kiedyś z babcią, tak i teraz, gdy jestem sama wieczorem, gdy jest mi smutno, robię sobie właśnie taką kolację i wspominam czasy, które już nie wrócą. Chyba się starzeję, że nawet jedzenie mnie rozczula, ale tak to już jest, gdy zdajemy sobie sprawę z tego, że tamte czasy już nie wrócą. Nieważne, jak dobre by były te obecne, jednak tamtych już nie ma...

1 komentarz:

  1. lubię takie omleciki ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń